O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Józef Simmler „Portret Emilii Włodkowskiej”



Imponujących rozmiarów wizerunek damy w złotej sukni ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie jest niewątpliwie dziełem przyciągającym uwagę. Nic w tym dziwnego, skoro portretowaną była jedna z najmodniejszych warszawianek połowy XIX w. – Emilia Włodkowska, zaś portretującym, należący do najpopularniejszych malarzy tego okresu, Józef Simmler.

Józef Simmler, Portret Emilii Włodkowskiej

Józef Simmler Portret Emilii Włodkowskiej detal | 1865, Muzeum Narodowe w Warszawie

Józef Simmler, mimo śmierci w wieku zaledwie 45 lat, zdążył zapisać się w historii jako jeden z najlepszych polskich portrecistów. Artysta urodził się w 1823 r. w zamożnej mieszczańskiej rodzinie o niemieckich korzeniach. Naukę malarstwa rozpoczął wcześnie, bo w wieku kilkunastu lat w rodzinnej Warszawie. Nie mogąc liczyć tam na poważniejsze studia, podobnie jak wielu przedstawicieli jego pokolenia, w 1841 r. wyjechał za granicę. Przez kilka kolejnych lat studiował w Dreźnie i Monachium, z dłuższą przerwą spowodowaną poważną chorobą i rekonwalescencją w Szwajcarii1. Prace Simmlera z tego wczesnego okresu wykazują wyraźnie związki z niemieckim biedermeierem – sztuką „solidną” i kameralną, ukształtowaną w kręgu dostatniej burżuazji.

Józef Simmler

Józef Simmler, Portret trzech braci Simmlerów: Józefa, Karola i Juliana, ok. 1850. obraz zaginiony

Równie duży wpływ na późniejszą twórczość Simmlera miał ponad roczny pobyt w Paryżu, dokąd udał się w 1847 r. Szczególne wrażenia zrobiły tam na nim dzieła Paula Delaroche’a2. Artysta ten związany był z rozwijającym się wówczas we Francji nurtem określanym jako juste milieu (dosłownie „złoty środek”), próbującym godzić konwencję romantyczną z zasadami akademizmu. Anegdotyczne malarstwo historyczne, w którym celował Delaroche3, doskonale wpisywało się w taką postawę. Simmlera urzec miał w nim przede wszystkim „sposób malowania skromny, wolny od przesady”4. Taką postawę twórczą artysta przeniósł do Polski, stając się tam najważniejszym przedstawicielem sztuki juste milieu5.

beyer-portret-malarzy-polskich

Karol Beyer, Portret malarzy polskich: Józef Simmler, Wojciech Gerson, Józef Brodowski, Franciszek Kostrzewski, Alfred Schouppé, Juliusz Kossak | 1865, Muzeum Narodowe w Warszawie

Po powrocie do Warszawy Simmler szybko zyskał sobie popularność jako portrecista. Osiągnąwszy odpowiednią pozycję próbował swoich sił także w innych gatunkach malarskich. W końcu lat 50. zaczął tworzyć obrazy historyczne, a później również religijne. Szczególną sławę przyniosła mu kompozycja Śmierć Barbary Radziwiłłówny namalowana w 1860 r.6 Obraz wzbudził zachwyt warszawskiej publiczności, stanowił też pierwsze dzieło zakupione do kolekcji Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych7. Należy jednak zaznaczyć, że sceny historyczne i religijne stanowią stosunkowo niewielką część dorobku Simmlera, który przez całe życie poświęcał się głównie malarstwu portretowemu i to w nim osiągnął największe mistrzostwo.

simmler-portret-emilii-wlodkowskiej

Józef Simmler Portret Emilii Włodkowskiej  |  1865
olej, płótno, 175 × 202 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Simmler uwieczniał głównie przedstawicieli zamożnej warszawskiej burżuazji, choć zdarzało mu się tworzyć również wizerunki ziemian czy arystokracji. Swoją pozycję wypracował w czasach z pozoru trudnych dla portrecistów. W połowie XIX wieku triumfy święciła fotografia, która wydawała się stanowić poważnie zagrożenie dla tradycyjnych portretów. I rzeczywiście, skromniejsze wizerunki często zastępowano coraz łatwiej dostępnymi zdjęciami. Fotografia nie miała jednak szans konkurować z portretami o bardziej reprezentacyjnym charakterze, na które zapotrzebowanie rosło, wraz z poprawą statusu społecznego części mieszczaństwa8. Simmler ze swoim świetnym warsztatem i umiejętnością starannego odtwarzania szczegółów, doskonale odpowiadał potrzebom tej grupy zleceniodawców. Nic dziwnego, że szybko udało mu się uzyskać niezależność materialną, a także popularność i powszechny szacunek. Dzięki tak korzystnemu położeniu „artysta mógł bez pośpiechu, bez oglądania się na mody czy ulegania jakimkolwiek naciskom formować i uprawiać swe malarstwo”9.

Najwcześniejszy biograf Simmlera, Wojciech Gerson, podzielił jego twórczość na trzy etapy. Pierwszy z nich to okres studiów. Drugi, przypadający na lata 1850-1857, był czasem kształtowania dojrzałej drogi artystycznej. Simmler malował wówczas portrety o kameralnym charakterze, na których starał się dobrze oddać fizjonomię modela, przedstawianego zwykle na ciemnym, jednolitym tle. Już wtedy wizerunki kobiece wyróżniały się chłodniejszym kolorytem i często bardzo starannie ukazanymi strojami10. Po 1857 r. artysta osiągnął najbardziej dojrzały etap rozwoju, doprowadzając do perfekcji swoją technikę i zyskując coraz szerszą klientelę. Właśnie z tego, najlepszego okresu twórczości Simmlera pochodzi portret Emilii Włodkowskiej, namalowany w 1865 r. Jest on niewątpliwie jednym z najbardziej efektownych wizerunków w dorobku malarza.

Oglądając obraz warto od razu zwrócić uwagę na zastosowane rozwiązania kompozycyjne. Płótno podzielone zostało po przekątnej, na dwie części. Po lewej dominują barwy ciepłe: suknia modelki i bordowa draperia w tle. Prawa strona, choć nie pozbawiona ciepłych akcentów czerwieni i złota, utrzymana jest w znacznie chłodniejszym tonie. Zabieg ten równoważy całą kompozycję, a zarazem, poprzez kontrast temperaturowy, pozwala na mocniejsze wyodrębnienie sylwetki portretowanej z przepełnionego detalami tła.

Emilia Włodkowska ukazana została w niemal posągowej pozie – siedzi na fotelu ze stopami wspartymi na podnóżku. Jej postać w rozłożystej sukni wpisana została w trójkąt o szerokiej podstawie, co tylko potęguje wrażenie dostojeństwa. Kobieta ze spokojem i dużą dozą pewności siebie spogląda wprost na widza. Zachwyt budzą jej harmonijne rysy twarzy, gładka, alabastrowa cera, kształtne zaokrąglone ramiona i wypielęgnowane dłonie. Malarza podejrzewać można o pewną idealizację, dzięki której portretowana doskonale wpisuje się w XIX-wieczny kanon kobiecej urody.

Józef Simmler, Portret Emilii Włodkowskiej

Józef Simmler Portret Emilii Włodkowskiej detal | 1865, Muzeum Narodowe w Warszawie

Tym, co przyciąga wzrok jest nade wszystko kreacja Włodkowskiej. Balowa toaleta uszyta została ze złotego atłasu, którego połyskującą na załamaniach strukturę Simmler ukazał z ogromną maestrią. Zgodnie z ówczesną modą, suknia rozpięta jest na szerokiej krynolinie, a jej głęboki dekolt łagodnie okala ramiona, podkreślając ich spadzistą linię. Jak wspominała Maria z Mohrów Kietlińska „ówczesne krawcowe miały szerokie pole do pomysłów; wiele pracy i zręczności w palcach potrzeba było do układania i odszycia świeżo licznych metrów falbanek i riuszek, tak lekkich jak puch”11. Oczywiście najobficiej ozdabiano suknie balowe, których krynoliny osiągały nawet 10 metrów w obwodzie12.

krynolina

Główną dekorację kreacji Włodkowskiej stanowi czarna koronka, z której wykonano bertę przy dekolcie, wykończenia rękawków oraz cztery szerokie falbany zdobiące dół spódnicy. Całości dopełniają liczne kokardki ze złotego atłasu i riuszki wykonane z tego samego materiału, a także czarne dżety mieniące się w okolicy dekoltu oraz na zakończeniu ozdobnej szarfy i trenu. Uzupełnieniem stroju jest biżuteria: sznur pereł na szyi, perłowe kolczyki i szeroka, złota bransoleta. Elementy te tworzą kompozycję niezwykle bogatą, ale zarazem wysmakowaną. Na obrazie nie zabrakło pozostałych elementów balowego wyposażenia. Kobieta w dłoni trzyma wachlarz, a przez oparcie fotela przewiesiła niedbale futrzaną narzutkę. Na stoliku obok fotela leżą balowe rękawiczki z jasnej skórki oraz niewielki bukiecik w jubilerskiej oprawie.

Wszystkie te szczegóły pozwalają bardzo wiele powiedzieć o sportretowanej damie. Wątpliwości nie budzi sytuacja, w jakiej została ukazana – zapewne tuż po powrocie z opery lub przed wyjściem na bal, co sugeruje zegar wskazujący godzinę dziewiątą (ówczesne bale często rozpoczynały się nawet około dziesiątej wieczorem). Łatwo rozpoznać możemy stan cywilny modelki, ponieważ ciężka biżuteria i najbardziej efektowne toalety zarezerwowane były wyłącznie dla młodych mężatek, podczas gdy panny występowały w jasnych kolorach, a poważne matrony, czyli kobiety po czterdziestce, w skromniejszych, czarnych sukniach13. Kosztowność stroju wyraźnie określa status materialny Włodkowskiej. Wrażenie to pogłębia modny, neorokokowy wystrój wnętrza – zapewne saloniku lub buduaru – w którym została ukazana.

Dzięki opisanym szczegółom Simmlerowi udało się stworzyć doskonały wizerunek reprezentacyjny, wzorowany na barokowych portretach arystokracji. Nawiązania odnaleźć można zarówno w bogactwie detali, rozwiązaniach kompozycyjnych, jak i stosownie dużym formacie płótna (175×202 cm14). Tego typu dzieła były jednym z narzędzi mających ugruntować pozycję zyskujących na znaczeniu przedstawicieli burżuazji. W przypadku Emilii Włodkowskiej reprezentacyjny portret stanowił ponadto formę reklamy luksusowego domu mody, którego była właścicielką. Cóż mogło lepiej świadczyć o renomie salonu, jeśli nie kunsztownie odszyta suknia jego właścicielki? Nic więc dziwnego, że, wedle anegdoty, szczegóły stroju były źródłem ostrych sporów między nią a malarzem15.

Według Andrzeja Ryszkiewicza Simmler, sam pochodzący z kręgów warszawskiej burżuazji, „z czasem został portrecistą tego środowiska, wyrazicielem jego cech i ambicji. Wśród tych ludzi sztuka – jak rzemiosło – przesiąknięta była dostojeństwem tradycji opartej na doskonale opanowanej technice i wysoko ceniącej solidność wykonania16. Portret Emilii Włodkowskiej to idealny przykład takiego malarstwa, obrazującego dostatek ówczesnego mieszczaństwa, a zarazem – poprzez nawiązanie do wzorów barokowych – jego aspiracji zrównania się z arystokracją. Z tej perspektywy stanowi doskonały dokument swoich czasów, będąc jednocześnie jednym z najpiękniejszych przykładów dziewiętnastowiecznego malarstwa portretowego i prawdziwym popisem umiejętności Simmlera.


  1. R. Biernacka, Jakub Józef Simmler, w: Internetowy Polski Słownik Biograficzny, http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/jakub-jozef-simmler.
  2. W. Gerson, Józef Simmler i jego dzieła, „Biblioteka Warszawska” 1868, t. 2, s. 502.
  3. M. Poprzęcka, Akademizn, Warszawa 1980, s. 267-268.
  4. Cyt. za: W. Gerson, op. cit., s. 502.
  5. E. Micke-Broniarek, Malarstwo polskie. Realizm, naturalizm, Warszawa 2010, s. 78.
  6. R. Biernacka, op. cit.
  7. J. Wiercińska, Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, w: Polskie życie artystyczne w latach 1890-1914, red. A. Wojciechowski, Wrocław 1967, s. 171.
  8. E. Micke-Broniarek, op. cit., s. 78.
  9. Cyt. za: A. Ryszkiewicz, Malarstwo polskie. Romantyzm, historyzm, realizm, Warszawa 1989, s. 278.
  10. R. Biernacka, op. cit.; E. Micke- Broniarek, op. cit., s. 78.
  11. Cyt. za: J. Dobkowska, J. Wasilewska, W cieniu koronkowej parasolki. O modzie i obyczajach w XIX wieku, Warszawa 2016, s. 169.
  12. Ibidem, s. 149.
  13. Ibidem, s. 163.
  14. http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=5203.
  15. J. Dobkowska, J. Wasilewska, op. cit., s. 156.
  16. Cyt. za: A. Ryszkiewicz, op. cit., s. 278.
Joanna Jaśkiewicz

» Joanna Jaśkiewicz

Absolwentka historii sztuki i pedagogiki, zawodowo zajmuje się edukacją muzealną. Zafascynowana polskim malarstwem XIX w., a zwłaszcza twórczością kobiet w tym okresie. Miłośniczka autoportretów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »