O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Józef Chełmoński „Orka”



Podziel się:

Tematykę orania pola przez woły czy konie ciągnące pług podejmowało wielu polskich malarzy. Warto tutaj wspomnieć choćby o Ziemi Ferdynanda Ruszczyca, czy też o obrazach, którym artyści wprost nadawali tytuł Orka (jak Leon Wyczółkowski czy Stanisław Witkiewicz), a także o parodii tematu przedstawionej przez Witolda Wojtkiewicza.

Józef Chełmoński Orka, 1896, MNP

Józef Chełmoński Orka  |  1896
olej, płótno, 144 × 217 cm, Muzeum Narodowe w Poznaniu

Co takiego jest w tym obrazie Chełmońskiego, że tak mnie zachwycił? Myślę, że określenie „rdzenna polskość” jest jedyną odpowiedzią na to pytanie. To, że wzbudził u mnie takie emocje, oczywiście wcale nie oznacza, że zachwycić musiał i innych. Bywało tak kiedyś i bywa obecnie, że znawcy sztuki czasami wytykają obrazom sztuczność wyrażania emocji, czy też tzw. „błędy malarskie”. Nie ominęło to nawet swego czasu najbardziej znanych dzieł jak Bitwa pod Grunwaldem Mistrza Jana, czy Szału uniesień Władysława Podkowińskiego. W wypadku omawianego dzieła zarzut był następujący: „Gdy w aspekcie poprzednich obrazów Chełmońskiego o tematyce wiejskiej, spojrzymy na znaną, znajdującą się w Muzeum Narodowym w Poznaniu, Orkę (1896) musimy dostrzec wyraźnie proces zachodzący w postawie artysty. Wprowadza on tu niemal mistyczną atmosferę, zaczyna jakby absolutyzować postać chłopa. Wyraźną tendencję do syntezy artystycznej zagubia w jakiejś teatralnej literackości, jego patos staje się sztuczny, wymyślony – to co ogólne staje się tu ogólnikowe. Wymowę tego obrazu osłabiają również niedociągnięcia formalne, szczególnie zaś ostry, nie pozbawiony zgrzytów koloryt” 1.

Po części zapewne autorka ma tutaj rację, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że Chełmońskiego „malowanie w polu” „niedużo miało wspólnego z impresjonizmem, z wrażeniowością, z łowieniem chwili. On chciał złowić wieczność, szukał prawdy obiektywnej, samej esencji, syntezy. Jakby sprawdzał, potwierdzał swoje własne, czysto osobiste wyobrażenia o naturze, swoją malarską wiedzę o kształtach i barwach przedmiotów – jakby zestawiał z wrażeniami, z chwilą” 2. I dlatego właśnie obraz ten mnie oczarował, przede wszystkim tą „prawdą obiektywną”, choć nie tylko.

Chełmoński po kilkunastoletnim pobycie w Paryżu wraca do kraju, a po dwóch latach kupuje mały dworek i prowadzi gospodarstwo rolne w Kuklówce na Mazowszu. Pozostaje tam do końca życia, praktycznie odsuwając się od innych ludzi, poświęca się tylko sztuce i uprawie roli, zyskując tym samym przydomek „Samotnika z Kuklówki”. Jednak trzeba stwierdzić, że nie odizolował od innych całkowicie. Utrzymuje czasami kontakty z właścicielami pobliskich Radziejowic, czy też z rodziną Górskich z niedaleko położonego majątku w Woli Pękoszewskiej, przede wszystkim z Pią Górską. Była ona nadzwyczaj oczarowana obrosłym już legendą artystą, sama próbowała malować, a w roku 1932 opublikowała drukiem swoje wspomnienia o Chełmońskim.

Zajrzyjmy więc do tej książki i przeczytajmy, co też panna ta napisała o procesie powstawania Orki. Opis ten jest bardzo szczegółowy i długi, dlatego przedstawimy tu tylko jego fragmenty. „Jeden z największych obrazów malowanych przez Chełmońskiego na początku naszej przyjaźni, był obstalunek ś.p. Adama Krasińskiego. Ordynat nie narzucił mistrzowi określonego tematu, prosił tylko, by dzieło wyobrażało Pracę. (…) Chełmoński zrobił w Kuklówce szkic do obstalowanej pracy: złotawy ranek, w dali linijka wioski z tradycyjnym krzyżem, na pierwszym planie chłop orze czarną ziemię postępując za parą pracujących, wyprężonych w ciężkim wysiłku wołów. Mistrz miał się już zbierać do przeniesienia szkicu na płótno, gdy powstała nagle nieprzewidziana trudność. Żaden z sąsiednich gospodarzy nie chciał pozować na oracza, ani też wypożyczyć mu wołów. (…) Artysta opowiedział nam swe malarsko – gospodarskie kłopoty, a wtenczas mój ojciec wpadł na szczęśliwy pomysł i zaproponował, albo posłać rataja z wołami do Kuklówki, albo też odstawić parę wołów w Woli, do wyłącznego użytku malarza”3.

Dalej rzecz miała się następująco: malarz pojechał do majątku Górskich na wiele dni, wybrał woły i modela, którego ubrał w długą koszulę, przepasał pasem, po czym zabrał sztalugi i płótno i poszedł w pole. Miał w plenerze kłopoty ze światłem, „prawdziwa mordęga z tym malowaniem” – narzekał, ale ojciec panny Pii wymyślił wybudowanie rusztowania pokrytego materiałem, tak aby zacieniować obraz. Artysta nie lubił gdy patrzy mu się na ręce podczas malowania, jednak autorka owych wspomnień dzięki swoistemu fortelowi mogła tego zaszczytu dostąpić. Tak oto opisuje proces twórczy: „Recz wydawała się całkiem prosta. Najpierw szkic kompozycyjny, potem przeniesienie go na większe płótno, a następnie malowanie wszystkiego co można z natury” 4.

Józef Chełmoński <em>Orka</em> | 1896, detal, MNP

Józef Chełmoński Orka | 1896, detal, Muzeum Narodowe w Poznaniu

Powszechnie uważa się, że obrazy malowane przez Chełmońskiego w ostatniej dekadzie XIX w. „uchodzą za najsłabsze w dorobku artysty. Orka, Burza, Owczarek i Jesień (…), to dzieła malarsko nienajciekawsze, patetyczne i sentymentalne” 5.

Być może. Nie będziemy tutaj omawiać wielu szczegółowych opisów tego obraz przez krytyków sztuki, ale warto przytoczyć w tym miejscu słowa wybitnego artysty, Stanisława Wyspiańskiego, który w jednym z licznych listów pisanych do Lucjana Rydla tak oto wypowiedział się o Orce:… „wieśniak o świtaniu orzący pługiem, woły dwa ciągną żelazo i czarne skiby odwalają, wrony przeskakują i wybierają dziobami pędraki, skowronek podfurknął i śpiewa… jest w tym obrazie rzecz, którą zauważyłem pierwszy raz, zgrzyt żelaziwa w pługu, stąpanie ciężkich wolich łap, świerkotanie, ciurkanie skowronka…chłód ranny, świeży, który słońce rozwieje…róż silny, róż mocny jutrzany” 6. Dopiero dusza artysty dojrzała w tym obrazie coś innego niż tylko „sztuczny patos”. Co wię­cej, dusza ta usłyszała „zgrzyt żelaziwa w pługu” czy „stąpanie ciężkich wolich łap”, a nawet „ciurkanie skowronka”.

Józef Chełmoński Orka | 1896, MNP

Józef Chełmoński Orka | 1896, obraz na ekspozycji w MNP

Na początku tego szkicu wspomniałem o swoistej „rdzennej polskości” dzieła. Obejrzałem swego czasu krótki filmik nakręcony z okazji ponownego otwarcia Galerii Malarstwa Polskiego w Muzeum Narodowym w Poznaniu po modernizacji. Oprowadza nas po niej p. Maria Gołąb. Pozwolę sobie przytoczyć w sposób oczywiście niedosłowny i skrótowy, to co o tym obrazie w filmie powiedziano.

Orka uznawana jest za jedno z dzieł, które jest ozdobą Galerii i dzięki któremu możemy sobie wyobrazić tamte czasy i tamten znój. Choć tytuł obrazu sugeruje, że przedstawia on tylko pracę i jest jednym z dzieł malarstwa rodzajowego, to jednak gdy bliżej przyjrzymy się temu monumentalnemu malowidłu, to na hory­zon­cie pod różo­wym nie­bem o brza­sku doj­rzy­my nadnaturalnej wielkości krzyż.

Wydaje się, że poprzez ten właśnie krzyż dochodzimy do głównego znaczenia obrazu, który jest w pewnym sensie dziełem religijnym. Jest to praca i chłop połączony z ziemią, a krzyż prowadzi nas ku transcendencji dzięki temu niesamowitemu różowi, który góruje nad horyzontem. Myślę, że właśnie takie spojrzenie na Orkę jakie przedstawiła w filmie pani kurator, najbardziej oddaje zamysł twórczy artysty, a o obrazie tym możemy śmiało powiedzieć, że jest jednym z dzieł najbardziej „rdzennie polskich” w dziejach naszej sztuki.

Józef Chełmoński Orka, 1896, Muzeum Narodowe w Poznaniu
technika/materiał: olej, płótno
wymiary: 144 × 217 cm


  1. K. Czarnocka, Józef Chełmoński: życie i twórczość, Warszawa 1957.
  2. M. Masłowski, Józef Chełmoński, Warszawa 1973.
  3. P. Górska, Józef Chełmoński. Wspomnienia, Warszawa 1932. Reprint, Radziejowice 2014.
  4. Ibidem.
  5. M. Haake, Człowiek wśród zwierząt. Obrazy Józefa Chełmońskiego z lat 90. XIX wieku, w: „Biuletyn Historii Sztuki” 2014, nr 4.
  6. Cytuję za wyżej wspomnianym artykułem.
Leszek Lubicki

» Leszek Lubicki

Ogromny pasjo­nat sztuki, zawo­dowo z nią nie zwią­zany, ale jak widać praw­dziwa miłość nie wybiera, nasz cudowny ese­ista, zain­te­re­so­wany malar­stwem pol­skim XIX w. oraz fran­cu­skim impre­sjo­ni­zmem.


ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »