O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Józef Chełmoński „Noc gwiaździsta”



Józef Chełmoński, 1887, fot. polona.pl

Józef Chełmoński, 1887, fot. polona.pl

Rok 1887, dwunasty rok pobytu Chełmońskiego w Paryżu rozpoczyna się dla malarza nie tylko narodzinami pierwszego syna Józefa Ludwika1, ale także niestety narastającymi trudnościami finansowymi i pogłębiającym się zniechęceniem wobec wyczerpującej się tematyki malowanych obrazów, wobec naporu nowych prądów w sztuce go otaczającej i nade wszystko wobec wielkomiejskiego, paryskiego kołowrotu. W konsekwencji Chełmońscy podejmują decyzję rozpoznawczego wakacyjnego wyjazdu do kraju2, wraz z czwórką dzieci trafiają do domu matki Chełmońskiego w Szymanowie pod Warszawą oraz do domów innych krewnych, a Chełmoński powraca do Warszawy, gdzie przemieszkuje głównie u swego ukochanego, młodszego brata Adama. Artysta zauroczony ojczystą atmosferą i rodzimym krajobrazem, postanawia nie wracać już do Paryża3. Osiada w Kuklówce, cichej wsi koło Grodziska Mazowieckiego. Zamieszkuje w ubogim modrzewiowym dworku, leżącym pośród mazowieckich pól i lasów4. Wybór skromnego wiejskiego bytowania z dala od miejskich koterii artystycznych i towarzyskich, z dala od tego, co artysta określał „barzęczeniem świata” – a „barzęczenie”, jak wyjaśniała Pia Górska, „oznaczało w jego osobistym języku, rzecz umówioną i pozór bez treści”5 – był konsekwencją odejścia Chełmońskiego od tematyki pędzących zaprzęgów, scen z polowań, sprzed karczm, z końskich targów, a zwrócenia się malarza ku ojczystemu pejzażowi.


Wiązało się to z przełomem duchowym Chełmońskiego, jaki począł się już w owych „chudych” paryskich latach. Wyrastał na gruncie bytowych kłopotów, zmęczenia rutyną, pogoni za zamówieniami (nawet tymi najbardziej drobnymi – ilustracyjnymi), tęsknoty za krajem i świadomości popadania w malarską rutynę. Artysta zmierzał ku określeniu na nowo swego miejsca w życiu i w sztuce. Swojski pejzaż odradza twórczość Chełmońskiego. W tym wyłącznie krajobrazowym malarstwie tkwi religijna wiara w doskonałość natury, jakaś metafizyczna tęsknota, wypływająca z poczucia bycia częścią natury.

Józef Chełmoński, Kuropatwy na śniegu | 1891, Muzeum Narodowe w Warszawie

Józef Chełmoński, Kuropatwy na śniegu | 1891, olej, płótno, 123 x 199 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Braterstwo z przyrodą staje się dla artysty lekarstwem na wszelkie bolączki i wątpliwości6. Ten intensywny związek z przyrodą formował się przede wszystkim na bazie pogłębiającej się religijności. A religia Chełmońskiego to nie czczy, oficjalny obowiązek, lecz głęboka, niepodważalna, przesiąknięta mistycyzmem wiara w porządek świata, ukształtowanego przez Stwórcę i Nim przepojonego.

Przed wybranym fragmentem odzyskanego, prostego, ojczystego krajobrazu staje Chełmoński w zachwycie i uwielbieniu. Ten stan duszy stara się artysta zawrzeć w malowanym płótnie, mającym być dziełem „ściśle podobnym do wewnętrznych zachwytów, będących jakby uzmysłowieniem duszy zaczynającej żyć w obrazie”7. Pierwsze „czyste”, rodzime krajobrazy maluje Chełmoński w roku 1888. Stanowią one zupełnie nową jakość w twórczości malarza. Należy do nich i przepiękna Noc gwiaździsta, któremu to dziełu niniejsze opracowanie jest poświęcone.

Józef Chełmoński, Noc gwiaździsta

Józef Chełmoński Noc gwiaździsta  |  1888
olej, płótno, 58 × 73 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie, © depozyt, Kolekcja prywatna

Pozostałe to: Południe. Zając, Noc. Lelaki, Wschód księżyca. Te cztery pejzaże wraz z Drogą w lesie, namalowaną jeszcze w roku 1887, posyła Chełmoński na jesienną wystawę Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w 1888 roku. Komitet TZSP przyjmuje na wystawę tylko Drogę w lesie, odrzucając pozostałe cztery krajobrazy, co wywołało głośny skandal artystyczny i gwałtowny atak krytyków na decyzję Zachęty8. Przy czym najbardziej ważkim był obszerny artykuł Stanisława Witkiewicza9. O Nocy gwiaździstej ten znakomity krytyk pisze:

„Trzeci: (Noc gwiaździsta), niebo gwiaździste, oddzielone w dali ciemną, wąską smugą lądu od wód jeziora; cisza i spokój. Ton obrazu doskonały. Astronomowie twierdzą, że takich konstelacyj, jakie są w tym obrazie, nie ma na niebie rzeczywistym, że to na chybił trafił narzucone punkciki – jest to zarzut, nie dotyczący artystycznej wartości obrazu. Prawda w sztuce nie zależy od prawdziwości sytuacji przedstawionej – niebo Chełmońskiego z całym swoim nieporządkiem astronomicznym jest zupełnie prawdziwe”10.

Ujmujące opisy odrzuconych obrazów11 Witkiewicz podsumowuje stwierdzeniem:

„Takie są obrazy Chełmońskiego. Czy są to wrażenia od natury, czy też wyrazy usposobień, nastrojów samego malarza, wypowiedziane za pomocą malarstwa, w każdym razie jest w nich dużo prawdy. Motyw prosty redukuje się do kilku tonów, żadnej komplikacji, układania, żadnej roboty refleksyjnej, żadnej techniki – nic, tylko pewne chwile życia. W stosunku do naszej wystawy są to rzeczy bardzo nowe. Nie mają one nic wspólnego z tą całą, na sprzedaż, »na zakup« robioną tandetą, która swymi koniczkami, pejzażykami, kawałeczkami, obrazeczkami zapycha wystawę i cieszy się powodzeniem u miłośników i znawców(…).  Są to obrazy, które nie mogą nigdy podobać się przeciętnemu filistrowi, szukającemu miłego, z anegdotką, z tak zwaną treścią, obrazeczka”12.

Wydarzenie odrzucenia obrazów Chełmońskiego, tak opisuje A. Breza w „Kurierze Codziennym” z 1 listopada 1888 roku:

„Salon Zachęty Sztuk Pięknych zaczyna się napełniać. (…) Zacznijmy od krajobrazu Chełmońskiego (…). Ale co się stało? Nowych jego krajobrazów było pięć, a na wystawie pomieszczono tylko jeden, i to nie najlepszy z nich, mianowicie Wnętrze lasu (Droga w lesie). Cztery inne widzieliśmy niedawno – nie na wystawie. (…) Gdzież się podziały? Czyżby jury… Trudno prawie przypuścić”13.

A jednak. Według szacownego gremium Komitetu Zachęty krajobrazy Chełmońskiego okazały się nazbyt „błahe”, bez intencji kompozycyjnych, organizujących pejzaż w wyższy system „przemyślanego” dzieła sztuki. A motyw mógłby stanowić wystarczający temat jedynie szkicu, ale nie obrazu. I jeszcze dodatkowo, większość to „nieczytelne” nokturny. A wszystkie malowane „nonszalancko”. Witkiewicz wykazał w swym tekście, że jedynym powodem odrzucenia przez jury TZSP prac Chełmońskiego mogła być wyłącznie niechęć do wszystkiego co nowe i co nie krzepnie, i nie kostnieje „w małych i ciasnych formułkach”, albowiem stosując identyczne kryteria „na całej wystawie nie ma ani jednej rzeczy, która by przewyższała wartością artystyczną którykolwiek z odrzuconych obrazów Chełmońskiego, a przynajmniej dwie trzecie wystawy powinny wobec nich zajmować przedpokoje!”14.

Kompromitującą decyzję Komitetu TZSP zdyskontował Aleksander Krywult i w połowie jesieni tegoż 1888 roku urządził w swoim warszawskim Salonie pokaz kilku prac Chełmońskiego wraz z tymi odrzuconymi przez Zachętę15.

Cytowany już recenzent „Kuriera Codziennego” pisał tym razem:

„Salon Krywulta nie był tak wybredny, jak Salon Towarzystwa Sztuk Pięknych i wystawił pięć krajobrazów Józefa Chełmońskiego, chociaż traktowane są »nieco szkicowo« – która to właśnie okoliczność zamknęła im piękne barokowe wrota prowadzące do dziedzińca hr. Potockich… Swego czasu pisano już o tym na tymże miejscu i wtedy już trudno się było oprzeć zdziwieniu nad wielką odwagą przysięgłych koryfeuszów sztuki, którzy rzecz podobną odrzucili. Obecnie, kiedy krajobrazy Chełmońskiego umieszczono w dobrym świetle (szkoda, że nie razem, np. na miejscu jakichkolwiek pięciu obrazów Styki), zdziwienie to mogło jeszcze wzrosnąć. Trzy z nich są istotnie przepyszne owym odczuciem natury, czego nikt naśladować nie potrafi, kto nie posiada daru tego z Bożej łaski!… Noc (Noc gwiaździsta), Wieczór letni (Noc. Lelaki) i Wschód księżyca są tymi pysznościami. A jednak nie podobają się one wszystkim, mają bowiem wrogów pomiędzy filistrami, dla których obraz musi być podobnym do frontowej strony lukrowanego ciasta od Lourse’a, i pomiędzy malarzami niezapominajek na porcelanie ćmielowskiej”16.

Józef Chełmoński Autoportret | przed 1904, fot. Muzeum Narodowe w Krakowie

Maria z Kudelskich Chełmońska17, żona dr. Adama, ukochanego brata malarza18, w liście do swego ojca z 25 czerwca 1889 roku19, opisuje jak zostali właścicielami Nocy księżycowej:

„Z Józefem (Chełmońskim) od kilku dni zgoda. Mieszka u nas, rysował tu i mówi, że bądź co bądź bardzo mu u nas dobrze20 – Zrobiliśmy też jedną rzecz, którą nie wiem jak Ojciec osądzi. J. (Józef Chełmoński) przyniósł do nas te 5 obrazków odrzuconych przez komitet wystawy. Dla mnie osobiście, dla Adama i garstki najbliższych są to rzeczy urocze – swoją drogą nie wiem czy kto równie jak my dwoje odczuwa ich piękno. Józef oddawał je po 75 rs sztuka Tyszkiewiczowi21ten jednak nie wziął za tak marne pieniądze22 (…). Jeden z obrazków – Noc (Noc gwiaździsta) – którą mama23 zna darował nam J. (Józef) na miejsce Dropiów24 Pozostało 4; z tych jeden Lelaki (Noc. Lelaki), ten o którym już kiedyś wspominałam, tak nas magnetyzował, żeśmy go postanowili kupić za ową cenę 75 rs. Mamy na usprawiedliwienie okoliczność, że Józef stoi bardzo źle w tej chwili, a wobec zbliżającej się słabości jego żony – zapewne wypadałoby nam i tak dać mu jakąś pomoc25. Mamy tu jeszcze – Wschód księżyca  – las (Droga w lesie) – zajączka w życie (Południe. Zając); wszystkie najpiękniejsze. Chciałabym coś zrobić, żebyście to mogli choć zobaczyć; i to po 75 rs i kupca znaleźć nie może”. 

Tak więc można zasadnie domniemywać, że Wschód księżyca trafił z powrotem do malarza. Noc gwiaździsta, wraz z pozostałymi odrzuconymi wcześniej obrazami, zostaje pokazana na pierwszej retrospektywnej wystawie dzieł Chełmońskiego w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w 1890 roku. Wystawą tą Zachęta usiłowała zrehabilitować się po niesławnej decyzji z 1888 roku26.

W roku 1907 obraz uświetnia jedną z najznaczniejszych i największych wystaw dzieł Józefa Chełmońskiego, zorganizowaną przez Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Otwarto ją 23 lutego. Pokazano na niej w sumie 92 prace. Wystawę tę, w okrojonej już nieco formie (tylko 60 dzieł), pokazano następnie w TPSP w Krakowie. Potem wystawę przeniesiono jeszcze do TPSP we Lwowie (już tylko 52 dzieła). Wzorowo przygotowane katalogi tych wystaw, podawały (co było chlubnym wyjątkiem w ówczesnych opracowaniach) poza tytułem dzieła, również rok jego powstania, technikę, wymiary oraz właściciela 27. Również na dużej wystawie dzieł Chełmońskiego zorganizowanej w 1927 roku w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, jako właściciel Nocy (również tym razem użyto takiego właśnie tytułu) występuje „Dr Chełmoński A.”, co jest o tyle zaskakujące, że dr Adam Chełmoński zmarł 6 listopada 1924 roku. Może mogłoby chodzić o jego najstarszego syna również Adama, ale był on prawnikiem, a nie lekarzem.

Kazimiera Dąbrowska Józef Chełmoński na tle wiejskiego pejzażu | 1921, Muzeum Narodowe w Warszawie

Kazimiera Dąbrowska Józef Chełmoński na tle wiejskiego pejzażu | 1921, Muzeum Narodowe w Warszawie

Wiadomo także, na podstawie rodzinnych przekazów, że obraz przeszedł – niestety nie wiadomo kiedy – w posiadanie najstarszego dziecka Adamostwa Chełmońskich, Marii, zamężnej z Pawłem Heinzelmanem. 6 sierpnia 1951 roku obraz zostaje zapisany w rejestrze zabytków. Wtedy płótno było już własnością syna Marii – Pawła Heinzelmana28. W tym samym mniej więcej czasie Paweł Heinzelman oferował obraz do zakupu Muzeum Narodowemu w Warszawie i wtedy to dzieło zostaje sfotografowane w muzealnej pracowni fotograficznej. W Muzeum zachował się negatyw, Muzeum obrazu Chełmońskiego jednak nie zakupiło. Heinzelman sprzedał płótno w latach pięćdziesiątych, przypuszczalnie Tadeuszowi Wierzejskiemu, wytrawnemu antykwariuszowi, kolekcjonerowi, darczyńcy oraz od 1950 r. kustoszowi Muzeum Narodowego w Warszawie.

W połowie lat sześćdziesiątych obraz znajdował się w zbiorach Zygmunta Szuszczykiewicza29, radomskiego kolekcjonera-antykwariusza, zmarłego w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku. Obraz wypływa latem 2006 roku we wrocławskim antykwariacie Mirosława Zagajewskiego, od którego w lipcu tegoż roku dzieło nabywa obecny właściciel30.

Obraz Noc gwiaździsta należy bez wątpienia do najdoskonalszych osiągnięć Chełmońskiego w sferze malarstwa krajobrazowego, tworząc ikonę jego syntetycznego ale i autonomicznego malarskiego ujęcia. Artysta stworzył płótno bez mała abstrakcyjne31, w swym geometrycznym poziomym podziale zmierzające ku płaskości malarstwa abstrakcyjnego, przekraczające wzrokowy empiryzm. A polemika między S. Witkiewiczem i B. Prusem, upewnia że Chełmoński malował przede wszystkim „obraz”, a nie werystycznie odtwarzał rzeczywistość32 Niemal monochromatyczna płaszczyzna obrazu, utrzymana w tonacji ciemnego błękitu nasyconego zielenią, drga jasnymi punkcikami gwiazd. W połowie przecięta wąskim pasmem ziemi, rozdzielającym – a właściwie spajającym – sferę nieba z płaszczyzną wód. Całość malowana cienką warstwą farby, co dodatkowo uwypukla abstrakcyjną płaskość płótna. Głębia wraca jednak z perłowo-różowawo-fioletową emanacją smugi lądu. Dzieło jest próbą artysty zmierzenia się z absolutem, z tym co prymarne, stając się jednocześnie poematem o jedności natury.

Józef Chełmoński, Noc gwiaździsta

Józef Chełmoński Noc gwiaździsta  |  1888
olej, płótno, 58 × 73 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie, © depozyt, Kolekcja prywatna


Józef Chełmoński, Noc gwiaździsta, 1888
(Jezioro o zmierzchu, Jezioro w nocy, Krajobraz nocny, Krajobraz nocny o gwiaździstym niebie, Noc, Staw w nocy)
olej na płótnie, 58 × 73 cm
Muzeum Narodowe w Krakowie, depozyt, własność prywatna


BIBLIOGRAFIA:

1. Skierka Jankowski Czesław, Kronika warszawska. Ze sztuki. Salon Krywulta, w: „Kraj” 1888, nr 44 (27 X), s. 14. (Przedr. w: Witkiewicz 1971, s. 931).
„Wystawa Krywulta umie w ostatnich czasach być żywotniejszą i bardziej zainteresować publiczność doborem dzieł sztuki niż wystawa Zachęty Sztuk Pięknych. Tydzień bieżący np. przyniósł w ostatniej chwili takie tylko nowości, które w pamięci nie zostają. A Krywult wystawił aż pięć nowych obrazów Józefa Chełmońskiego i całą kolekcję obrazów Styki. Chełmoński na ten raz dał serię prac w nowym względnie do swego dawniejszego rodzaju. Są to same krajobrazy, z których 3 nocne i 2 dzienne. Noc księżycowa (Wschód księżyca), Krajobraz nocny (Noc. Lelaki) i Droga lasem (Droga w lesie) przykuwają uwagę prawdą i śmiałością traktowania. Krajobraz drugi nocny (Noc gwiaździsta) trzymany cały w tonie niebieskim, a raczej granatowym, może bardziej dziwi, niż się podoba. Bardziej jeszcze dziwacznym jest krajobraz przedstawiający zboża, wśród których spostrzegamy nasłuchującego zająca (Południe. Zając). W każdym razie Chełmoński pozostaje Chełmońskim i obrazy jego także mają obok wad niezwykłe zalety, że wierzyć nie chcemy plotce jakoby Towarzystwo Zachęty część tylko jego obrazów przyjąć chciało i że te trudności były przyczyną umieszczenia wszystkich nowych obrazów Chełmońskiego u Krywulta”.
2. Breza Adam, Z wystawy obrazów w TZSP, w: „Kurier Codzienny” 1888, nr 303 (1 XI), s. 4 (jako: Noc gwiaździsta). (Przedr. w: Masłowski 1965, s. 235).
3. Breza Adam, Z wystaw. Salon Krywulta, w: „Kurier Codzienny” 1888, nr 348 (16 XII), s. 4 (jako: Noc). (Przedr. w: Masłowski 1965, s. 235; Witkiewicz 1971, s. 930-931).
4. Witkiewicz Stanisław, Trwałe nieporozumienie. O stosunku TZSP do twórczości Chełmońskiego, w: „Życie” 1889, nr 1 (5 I), s. 8 (jako: Niebo gwiaździste). (Przedr: w: Tenże, Sztuka i krytyka u nas, Warszawa 1891; także: Witkiewicz 1971, s. 426). Zob. polemiczne uwagi B. Prusa: poz. 5 niniejszej bibliografii.
5. Prus Bolesław, Kronika tygodniowa. Polemiczne uwagi do tezy S. Witkiewicza z artykułu w: „Życie” 1889, nr 1, w: „Kurier Codzienny” 1889, nr 14 (14 I), s. 2. (Przedr. w: Masłowski 1965, s. 238-239).
„Stanisław Witkiewicz, może jeden z najgłębszych, jacy są, krytyków malarstwa, polemizując z Towarzystwem Zachęty o odrzucone przez nie obrazy Chełmońskiego („Życie” nr 1), uronił mimochodem dość osobliwe zdanie: »Astronomowie twierdzą, że takich konstelacji, jakie są w obrazie (Chełmońskiego), nie ma na niebie rzeczywistym, że to na chybił trafił narzucone punkciki; jest to zarzut nie dotyczący artystycznej wartości obrazu. Prawda w sztuce nie zależy od prawdziwości sytuacji przedstawionej – niebo Chełmońskiego z całym swoim nieporządkiem astronomicznym jest zupełnie prawdziwe«. Zapewne, jeżeli Chełmoński miał zamiar przedstawić koniec świata i chaos wszystkich rzeczy. Jeżeli jednak chodziło mu o niebo takie, na jakie od paru tysięcy lat patrzą ludzie, wówczas należało mu pilnować się astronomicznych porządków. »Rozrzucone punkciki« zamiast konstelacji, pomieszczenie Oriona na niebie czerwcowym albo Herkulesa w grudniu jest takim samym skandalem, jak wymalowanie drzew pomarańczowych na szczycie Świnicy. Malarzom jednak bardzo trafia do gustu »prawda artystyczna« zamiast realnej…”.
6. Gerson Wojciech, Nowe obrazy. Salon Krywulta, w: „Echo Muzyczne, Teatralne i Artystyczne” 1889, nr 292 (22 IV), s. 212 (jako: Krajobraz nocny z gwiaździstym niebem). (Przedr. w: Masłowski 1965, s. 240).
„Pierwszymi, które uwagę ogólniejszą zwróciły na siebie, były trzy krajobrazy Chełmońskiego, odznaczające się nader prawdziwym tonem. Z tych nie znajdujący się już w Salonie Las o zmierzchu (Wschód księżyca), z wynurzającym się sponad horyzontu księżycem, najmniej zasługiwał na ostracyzm, jaki go dotknął; przeciwnie – tą właśnie wielką prawdą barwy, przy całej prostocie założenia i skromności linii pobił na głowę jaskrawy do przesady i pstry, lubo także nie pozbawiony prawdy obraz Spotkanie, a pobił prawdą odczutą wytwornie i głęboko, ale też wymagającą równie głębokiego uczucia i wyrobionego smaku, aby mógł być należycie oceniony. Dwa inne krajobrazy nocne, jeden księżycowy (Noc. Lelaki), drugi o gwiaździstym niebie (Noc gwiaździsta), są mniej wprawdzie dobre, szczególnie ostatni, wszakże artystom tego pokroju, jak Chełmoński, o tak zasłużenie wyrobionym imieniu, można zostawić odpowiedzialność za to, co wykonują i zgodzić się na prac ich publiczne wystawianie”.
7. Sęp Maleszewski Władysław, Z Warszawy. Obrazy J. Chełmońskiego odrzucone. – Szkoda talentu. Salon Krywulta, w: „Biesiada Literacka” 1889, nr 17 (26 IV), s. 259 (jako: Krajobraz o gwiaździstym niebie).
„Pomiędzy skazanymi na śmierć przedwczesną spotkaliśmy artystę, który żył niedawno na wszystkich ustach, jako fenomenalność nie tylko polskiej, ale nawet w ogólnie europejskiej sztuce, co francuzi potwierdzili, kupując przez czas jakiś i podziwiając jego konie z szatańskim animuszem. Artystą tym jest Jan (sic!) Chełmoński. Na cmentarzu są jego dwa krajobrazy, jako szkice wcale dobre; złożyły się na nie dwa kolory – jeden szary (Noc. Lelaki), drugi niebieski i kilkadziesiąt kropel farby białej, spotrzebowanej na gwiazdy (Noc gwiaździsta). Krytyk, który się znęcał nad obrazem Rozena Przegląd wojska na Saskim Placu, za dokładność szczegółów, powinien okadzać te dwa krajobrazy najwonniejszymi olejkami33; nie ma bowiem w nich szczegółów żadnych, tylko na jednym (Noc gwiaździsta), smuga szara oddzielająca dwa pola błękitne, która ma wyrażać pas lądu położony między niebem a wodą; na drugim (Noc. Lelaki) jest prawie to samo, z dodatkiem dzikich ptaków, ale jakich… o to zoologa nie pytaj. Nie pastwię się nad wysoce utalentowanym i zarazem wysoce oryginalnym artystą (…). I w tych dwóch szkicach wystawionych widać pazury artysty, który się z żadnym sądem ludzkim nie rachuje; pazury te nie są wprawdzie podobne do lwich, ale także lada sroczka nie mogłaby się podobnemi pochwalić. Za odwagę, z jaką artysta pokazał publiczności dwa płótna zafarbowane w pięć minut, nie możemy go pochwalić, ale także nie mamy ochoty go potępiać tak sromotnie, jak uczynił to komitet Towarzystwa (Zachęty Sztuk Pięknych)”.
8. Breza Adam, Wielka nagroda, w: „Kurier Codzienny” 1889, nr 185 (7 VII), (jako: Noc gwiaździsta). [Przedr. w: Masłowski 1965, s. 244-246].
„Urzędownie jest już wiadomym, że Józef Chełmoński na obecnej wystawie paryskiej (Exposition Universelle de 1889) w oddziale dla Cesarstwa Ruskiego i Królestwa Polskiego, a sekcji sztuk pięknych tegoż oddziału, otrzymał wielką nagrodę honorową za obraz swój zatytułowany W niedzielę, a przedstawiający powrót z kościoła na wsi w dzień świąteczny. Triumf Chełmońskiego jest zupełnym. Zaszczyt, jaki go spotkał, jest jednym z największych, jaki spółczesne zbiorowe kryterium spłóczesnemu artyście udzielić jest w stanie. (…) Niepodobna zapomnieć, że na pół rok przed odznaczeniem Chełmońskiego najwyższą nagrodą na wystawie paryskiej obrazy jego były odrzucone w warszawskim Towarzystwie Sztuk Pięknych. I do tego jakie obrazy? Nie tylko wyborne, ale w stylu bardzo podobne do tego, który obecnie zyskał wielkie odznaczenie honorowe. Przypomnijmy sobie, że pomiędzy tymi odrzuconymi znajdował się motyw żyta i pszenicy (Południe. Zając), który był prawdopodobnie studium przygotowawczym do nagrodzonego dzieła. (…) Zarzucano wtedy pomiędzy innymi, że gdyby Noc gwiaździstą przewrócić do góry nogami, to jezioro mogłoby być niebem, a niebo jeziorem. A czy – o jury prześwietne! – widziałoś kiedy noc jasną, gwiaździstą w naturze na pełnym widnokręgu? A jeśliś widziało, czyś zauważyło, że istotnie, gdybyś w obliczu tej nocy mogło przyjąć pozycję tak przewrotną, jak ją przyjęłoś dla oceny dzieła sztuki, to firmament powtórzyłby się w wodzie, a woda byłaby firmamentem? Nie zauważyłoś tego, jak wielu innych rzeczy, bo gdybyś było zauważyło, obrazy Chełmońskiego nie byłyby zmuszone wędrować do Krywulta”.
9. Quis Gawalewicz Marian, Pogawędka. M. in. o wystawie Chełmońskiego w TZSP, w:„Bluszcz” 1890, nr 22 (29 V), s. 171.
„A nareszcie przyszła na niego ta trzecia faza, w której dziś najpiękniejsze rzeczy tworzy i najcelniej w niej swój artyzm odsłania, przyszła kolej na krajobrazy, na samą naturę, znowu tak prostą a tak prawdziwą, a zwłaszcza tak swojską, że się na niej pomylić nie można. Jako pejzażysta jest Chełmoński poetą, któremu wystarcza choćby skrawek gwiaździstego nieba, odbijający się w zwierciadle jeziora (Noc gwiaździsta), choć zwyczajna droga przez pole, zarosła trawą i chwastami (Droga w polu, 1889)34, choć kawałek lasu ze wschodzącym nad wierzchołkami drzew księżycem (Wschód księżyca); On z tych drobiazgów, z tych ułomków pejzażu wydobyć potrafi taki pełny ton nastroju, z takim odczuciem przyrody odtworzy tę małą cząstkę, że ona sama w sobie będzie całością, zajmującą bardziej, niż niejeden wielki obraz mozolnie skomponowany i silący się na nadzwyczajne efekta. Chełmoński, jak mało kto w malarstwie, umie podglądać tę naturę, charakter, powiedziałbym ducha pejzażu (…)”.
10. Kotarbiński Karol Józed, Pokłosie. Wystawa obrazów Chełmońskiego w TZSP, Styki i Sandeckiego, w: „Kłosy” 1890, nr 1303 (19 VI), s. 395.
„Kto potrafi ukraść chociaż cząstkę (przyrody) jej pierwiastków lub rysów i zakląć je w dziele sztuki, ten jest niepospolitym artystą. Na tym właśnie polega dziwny czar płócien Chełmońskiego (…). Jakim urokiem tchną widoki, kradzione naturze: (…) ta powierzchnia jeziora, zakończona cienką smugą lądu i odbijająca sklepienie niebieskie”.
11. Piątkowski Henryk, Polskie malarstwo współczesne. Szkice i notaty, Nakładem Księgarni K. Grendyszyńskiego, Petersburg 1895, s. 67 (jako: Staw nocy).
„Chełmoński nie jest realistą w prawdziwym słowa tego znaczeniu, maluje zwykle z poczucia, patrzy i zapamiętywa więcej, aniżeli notuje wprost z natury, zajmuje go bardziej ogólny nastrój, ruch, charakterystyka, a nie dba o naśladowanie szczegółów, fałdów itd. W naturze widzi po większej części, co mu jest podatne do ujawnienia myśli przewodniej obrazu, stąd choćby najmniejsze prace jego, najmniej skomplikowane, jak dawniej malowane Żaby o zachodzie słońca35, Osty z zającami36, Wielki piątek37 – jak późniejsze znacznie Staw w nocy (Noc gwiaździsta), Droga przez las (Droga w lesie), Droga w nocy (Noc. Lelaki) – znane z ogólnej wystawy, urządzonej w Warszawie 1890 r., nie noszą cechy studyów, lecz są dziełami sztuki na wskroś indywidualnymi”.
12. Wystawa Dzieł Chełmońskiego. Tow. Zach. Szt. Piękn. w Król. Pol., (katalog wystawy), Warszawa 1907, s. 7, poz. 30 (jako: rok 1888, NOC, ol. 73 × 58 cm, wł. Dr. Adama Chełmońskiego).
13. Wystawa Dzieł Józefa Chełmońskiego. Od 19 maja do 15 czerwca 1907 r. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, s. 4, poz. 14 (jako: rok 1888, NOC, ol. 73 × 58, wł. Dr. Ad. Chełmońskiego).
14. Wystawa Dzieł Józefa Chełmońskiego. Towarzystwo Przyj. Sztuk Pięknych we Lwowie. Lipiec 1907, s. 5, poz. 16 (jako: rok 1888, NOC, ol. 73 × 58 cm, wł. dr. Ad. Chełmońskiego).
15. Witwicki Władysław, Z wystawy obrazów w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych we Lwowie, (nieokreślona gazeta lwowska z 18 VII 1907, wycinek w Zbiorach Specjalnych Instytutu Sztuki PAN).
„Więc niezrównana Droga przez las, gdzie tak pysznie perspektywiczną głąb uwydatnia rzucenie wielkiego cienia na pierwszy plan drogi, gdzie dobór odpowiedniej wartości barwnej na drzewach wydobywa ogromny blask z powierzchni nieba, więc z japońska prosta sina noc nad stawem (Noc gwiaździsta), w którym się odbija rój gwiazd. Więc dziwnie naiwny, chciałoby się rzec, w drobiazgowym traktowaniu zając na surowym tle zieleni, więc czarne lelaki rzucające ostry cień na siną powierzchnię drogi po księżycu”. (Za: bibliografia nr 30, s. 658).
16. Olszewski Maryan, Wystawa prac Chełmońskiego w TPSP we Lwowie, w: „Nasz Kraj” 1907, t. IV, z. 3 (20 VII), s. 90.
„Najczęściej widać te chwile (…), kiedy mrok jednym, czy to szarym, czy to niebieskim tonem opanowuje pole, widziane przez oko”.
17. Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskiem za rok 1907, Warszawa 1908, s. 14 (jako: Noc).
18. Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Warszawa. Przewodnik nr 25. Wystawy obrazów: Wojciecha Gersona, Józefa Chełmońskiego. W lipcu 1927 roku, s. 28, poz. 82 (jako: Noc, ol., 1888, wł. Dr Chełmoński A.).
19. Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie za 1927 rok, Warszawa 1928, s.  (jako: Noc).
20. Wegner Jan, Józef Chełmoński w świetle korespondencji, Państwowy Instytut Sztuki, Źródła do dziejów sztuki polskiej, T. VI, Zakład im. Ossolińskich, Wydawnictwo PAN, Wrocław 1953, s.16 (jako: Noc, obraz namalowany w 1888 roku).
21. Masłowski Maciej, Malarski żywot Józefa Chełmońskiego, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1965, s. 235, 237 (jako: Noc gwiaździsta), 238-239 (jako: Noc), 240, 245-246 (jako: Noc gwiaździsta).
22. Płażewska Magdalena, Warszawski Salon Aleksandra Krywulta (1880-1906), w: „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie”. T. X: 1966, s. 368; (jako: Krajobraz nocny o gwiaździstym niebie.)
23. Wiercińska Janina, Katalog prac wystawionych w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1860-1914, Zakład Narodowy im. Ossolińskich Wydawnictwo PAN, Wrocław-Warszawa-Kraków 1969, 50 (rok 1907: Noc).
24. Witkiewicz Stanisław, Pisma zebrane, pod red. Jana Z. Jakubowskiego i Marii Olszanieckiej. Słowo wstępne Jana Z. Jakubowskiego. T. 1: Sztuka i krytyka u nas, Wstęp i komentarz Maria Olszaniecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971, s. 426, 925, 926, 931.
25. Masłowski Maciej, Józef Chełmoński, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe. Oficyna Wydawnicza AURIGA, Warszawa 1973, s. 165 (jako: Jezioro w nocy). „Jezioro w nocy – czysta abstrakcja”.
26. Józef Chełmoński (1849-1914), Tom 1. Wystawa monograficzna. Oprac. Tadeusz Matuszczak, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 1987, s. 31 (jako: Noc gwiaździsta), s. 48 (rok 1888: jako: Noc gwiaździsta).
27. Matuszczak Tadeusz, Józef Chełmoński, Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków 2003, s. 27 (jako: Noc gwiaździsta. Jezioro; Noc; Noc gwiaździsta), il. na s. 26 (jako: Noc gwiaździsta, 1888, olej na płótnie, 57,5 × 71, własność prywatna).
28. Matuszczak Tadeusz, Józef Chełmoński. „Noc gwiaździsta”. Pierwszy od 79 lat publiczny pokaz obrazu, Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach, Radziejowice 2006, ss. 1-24, il. kolor. na s. 7 (jako: Noc gwiaździsta, olej na płótnie „fabrycznie gruntowanym”, 58 × 73, 1888; sygnowany u dołu po prawej: JOZEF CHEŁMOŃSKI / 1888.
29. Matuszczak Tadeusz, Józef Chełmoński „Wschód księżyca”. Pierwszy od 80 lat publiczny pokaz obrazu, Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach, Radziejowice 2014, s. 7, 10, 13, 17, 18, 20 (jako: Noc gwiaździsta), il. kolor. na s. 8 (jako: Noc gwiaździsta).
30. Sosnowska Joanna M., Józefa Chełmońskiego „Droga” ku abstrakcji, w: „Biuletyn Historii Sztuki”, 2014 nr 4, ss. 655-666 (jako: Noc gwiaździsta), il. kolor. na s. 657 (jako: Noc gwiaździsta, 1888, olej, płótno, 58 × 73 cm).
31. Malarstwo polskie z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie w Pałacu Prezydenckim. Katalog wystawy, Muzeum narodowe w Krakowie, 2015, s. 88 (jako: Noc gwiaździsta – notę oprac. Wacława Milewska), 166 (jako: Noc gwiaździsta), il. kolor. na s. 89 (jako: Noc gwiaździsta).


  1. Józef Ludwik urodził się w styczniu 1887 r. w Paryżu, zmarł 3 listopada 1887 w Janowicach koło Łęczycy, u swych krewnych Feliksostwa Łoskowskich. Rodzina Chełmońskich po przyjeździe do Warszawy rozlokowała się wśród bliskich. Chełmoński ożenił się z Marią Szymanowską (1861-1942) 18 czerwca 1878 r. w Warszawie. Po ślubie wyjechali do Paryża, gdzie artysta mieszkał od końca 1875 roku. Przed Józefem Ludwikiem urodziły się Chełmońskim trzy córki: Jadwiga, Maria i Zofia.
  2. Wakacyjny wyjazd całej rodziny Chełmońskich do kraju miał zapewne charakter rekonesansowy. Pozostawili w Paryżu zarówno mieszkanie z całym wyposażeniem, jak i pracownię malarza. Wyjazd nastąpił na przełomie lipca i sierpnia 1887 r.
  3. Acz decyzja ta nie wydawała się ciągle ostateczną. Paryskie mieszkanie likwidowała żona malarza dopiero wiosną 1889 r., a pracownię trzymał artysta jeszcze dłużej.
  4. Odnaleziony ostatnio w Kuklówce odpis aktu notarialnego, przetłumaczony z rosyjskiego przez Katarzynę Aust, pozwala wreszcie dokładnie określić czas jej nabycia przez Józefa i Marię Chełmońskich na dzień 30 sierpnia 1888 roku.
  5. P. Górska, O Chełmońskim. Wspomnienia, Gebethner i Wolff, Warszawa 1932, s. 17.
  6. Ibidem, s. 84.
  7. J. Chełmoński, W. Gerson, „Biblioteka Warszawska”, 1902 r., s. 507-515.
  8. Szerzej piszę o tym w: Matuszczak 2003, s. 26-28.
  9. Zob. bibliografia nr 4. Głosy innych krytyków zob. bibliografia nr 1, 2, 3, 5, 6, 7.
  10.  Witkiewicz 1971, s. 426. Zob. polemiczne uwagi B. Prusa: poz. 5 niniejszej bibliografii.
  11. Witkiewicz tak opisuje odrzucone obrazy Chełmońskiego:
    „Obrazy są następujące:
    Pierwszy: (Południe. Zając), na lewo ściana bladej zieleni żyta chwieje się szarym puchem kwitnących kłosów, na prawo kłosująca pszenica jeży się grubymi ciemnozielonymi badylami, wśród których rumienią się maki. W środku skrawek porośniętego trawą ugoru, przez który idzie rudy, letni zając, ponad wszystkim ciemne, bardzo za ciemne niebo. Poza tym niebem fałszywym w tonie wszystko jest prawdziwe i żywe.
    Drugi: (Noc. Lelaki), noc letnia; szara droga ciągnie się w głąb obrazu, na lewo krzak rzuca czarną plamę cienia, w dali las, u dołu wlecze się mgła lekka; w pogodnym niebie ponad horyzontem samotna gwiazda. Ponad drogą polatują dwa lelaki, a za nimi ich cienie. Znawcy zoologii mówią, że za duże. Lecz w stosunku do czego? Mniejsza o to, z punktu malarskiego obraz zupełnie prawdziwy.
    Trzeci: (Noc gwiaździsta). (Wypis cytowany w tekście głównym).
    Czwarty: (Wschód księżyca), nad borem wschodzi księżyc, oświecając wierzchołki choin i piaszczystą wydmę, porozrzynaną plamami trawy. Niebo pogodne, z ledwie widzialnymi lekkimi obłokami. Za dużo świateł po brzegach drzew przy tym poziomie księżyca – zresztą obraz zupełnie prawdziwy i jako powietrzność tonu robiący zupełne złudzenie natury”.
    Piąty: (Droga w lesie), droga piaszczysta, dość manierycznie narysowana, ciągnie się w głąb obrazu między dwiema ścianami boru, u góry widnieje skrawek białego nieba między ciemną zielenią sosen. Sylwetka drzew prawdziwie narysowana, poza tym najmniej światła, tonu i koloru z całej serii”. (Witkiewicz 1971, s. 426-427).

    Pierwszy to Południe. Zając, olej, płótno, 58 × 72 cm, 1888, Muzeum Narodowe w Warszawie, nr inw. MP 5366 MNW.
    Drugi to Noc. Lelaki, olej, płótno, 58 × 73 cm, 1888, obraz zaginiony.
    Trzeci to nasza Noc gwiaździsta.
    Czwarty to Wschód księżyca, olej, płótno, 55,5 × 83 cm, Warszawa, wł. prywatna.
    Piąty to Droga w lesie, olej, płótno, 59 × 81 cm, 1887, Muzeum Narodowe w Krakowie, nr inw. MNK II-a-432.

  12.  Witkiewicz 1971, s. 427.
  13.  A. Breza, Z wystawy obrazów (w TZSP), „Kurier Codzienny” 1888, nr 303 (1 XI), s. 4. (Przedr. w: Masłowski 1965, s. 235).
  14. Witkiewicz 1971, s. 430. Witkiewicz konstatuje: „(…) Dzisiejsi znawcy, zasiadający w komitecie (TZSP – TM), mają już pewien szablon tego, co uważają za obraz – szablon, do utworzenia którego w znacznej części przyczyniły się obrazy dawniejsze tego samego Chełmońskiego. W ramach tego szablonu dzisiejsze jego roboty nie mieszczą się. Przedstawiają one naturę z tej strony, z której znawcy komitetu nie widzieli jej nigdy. Swoją prostotą, brakiem szyku w technice, brakiem anegdoty w treści, w ogóle wszystkim różnią się tak dalece od wszystkiego, co jest na wystawie i co się u nas od dawna produkuje, iż można by się nie dziwić postąpieniu komitetu (…)”. (Ibidem, s. 431).
  15.  O działalności i zasługach znanego warszawskiego Salonu Krywulta zob. bibliografia nr 22, s. 297-422.
  16. Bibliografia nr 3.
  17. Maria z Kudelskich Chełmońska (1867-1955), żona Adama Chełmońskiego, bratowa malarza.
  18. Adam Chełmoński (16 I 1861-6 XI 1924), lekarz internista, ordynator w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. W okresie Kuklówki był nie tylko ukochanym bratem malarza, ale i lekarzem dbającym o jego zdrowie. Acz nade wszystko był jedną z tych osób, których życiowych rad słuchał artysta najczęściej. Mieszkał w Warszawie, a od roku 1900 również w malowniczym dworku na Starem, w sąsiedztwie Kuklówki.
  19. List ten odczytałem na Starem (ob. Adamowizna) u Anny i Piotra Stefańskich latem 2002 roku. W papierach rodzinnych Adamostwa Chełmońskich znalazła go pani Anna i nie omieszkała mi go udostępnić, za co jestem głęboko wdzięczny. List został napisany ciemnoniebieskim atramentem, na białej, złożonej na pół kartce papieru – strona ma format 20,7 × 13,1 cm, przez Marię z Kudelskich Chełmońską, bratową malarza, do swego ojca Władysława Kudelskiego (1840-1903), prawnika i rolnika. Kudelscy mieszkali wtedy w majątku Łukawka w Lubelskiem. List pisany był z Warszawy, z mieszkania Adamostwa Chełmońskich przy ul. Marszałkowskiej 123.
  20. Żona malarza po likwidacji mieszkania w Paryżu wiosną 1889 roku przebywała w Kuklówce. Wobec narastającego konfliktu małżeńskiego Chełmońskich, wynikającego głównie z niemożliwości zaakceptowania przez żonę zarówno przemiany męża, jak to sama określała, „w brudnego, niechlujnego, małorolnego chłopa”, jak i zmiany wielkomiejskiego paryskiego blichtru na ubogie i siermiężne wiejskie bytowanie, Chełmoński chętnie uciekał z Kuklówki i pomieszkiwał u Adamostwa Chełmońskich w Warszawie.
  21. Benedykt Henryk hr. Tyszkiewicz (1852-1935), właściciel Czerwonego Dworu koło Kowna. Dziedzic ogromnego majątku. W czasie pobytu Chełmońskiego w Paryżu mieszkał w Neuilly. Utrzymywał bliskie kontakty z malarzem, sam będąc zapalonym fotografikiem. W Paryżu w roku 1887 Chełmoński namalował portret Tyszkiewicza, pod jego nadmierne dyktando, siedzącego na klaczy „Butna”. (Zob.: Matuszczak 2003, il. na s. 18).
  22. Dla zobrazowania wielkości sumy 75 rs przywołam informację z listu H. Sienkiewicza do Jadwigi Janczewskiej z 15 grudnia 1887 roku, że za powiększenie fotografii „gabinetowej” do „portretowej” znany warszawski fotograf Jan Mieczkowski chciał 80 rs. Acz pisarz przypuszcza, że w zakładzie mniej renomowanym koszt mógłby stanowić jedną trzecią tej sumy. (H. Sienkiewicz, Listy, T. II cz. 1, PIW, Warszawa 1996, s. 490). Jeden z największych ówczesnych kolekcjonerów współczesnego malarstwa polskiego, Ignacy hr. Korwin-Milewski (1846-1926), posiadacz ogromnej fortuny, w czerwcu 1887 roku, uzgodnił ceną za namalowanie przez Chełmońskiego dwóch obrazów o określonej przez kolekcjonera tematyce na sumę 3600 rs. (Pierwszy z nich to: Próbowanie rysaka, 1888, ol. pł., 112 × 226 cm – il. w: Matuszczak 2003, s. 76; drugi to: Jarmark, 1888, ol. pł., 71 × 119 cm – il. Ibidem, s. 77). Por. Wegner 1953, s. 131.
  23. Matka Marii z Kudelskich Chełmońskiej to Scholastyka z Baranowskich Kudelska (1844-1927). Później mieszkała na Starem u Adamostwa Chełmońskich.
  24. Dropie, 1886, ol. pł., 66,5 × 100,5 cm, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie. Motyw do tego obrazu znalazł malarz w okolicach Chaville koło Wersalu, gdzie Chełmońscy spędzali wakacje późnym latem 1886 roku. Był to pierwszy z nadchodzącego nurtu pejzażowych dzieł artysty. Chełmoński posłał obraz do Warszawy na „Wystawę konkursową” TZSP. Obraz nie wzbudził jednak entuzjazmu, a reakcje krytyki były wręcz ganiące. Płótno zostaje jeszcze zaprezentowane w TPSP w Krakowie, a w końcu 1887 r. malarz darowuje dzieło Adamostwu Chełmońskim. Jak można przypuszczać powodem „wycofania” prezentu było pojawienie się osoby chętnej do jego nabycia.
  25. Chełmońskim urodził się wtedy syn Adam Tadeusz, zmarły w roku następnym.
  26.  Nie bez znaczenia na zmianę stosunku TZSP do twórczości Chełmońskiego, było otrzymanie przez artystę Grand Prix na „Exposition Universelle de 1889” w Paryżu.
  27. I tak w katalogu TZSP, pod rokiem powstania: 1888, wymieniony jest interesujący nas obraz: s. 7 poz. 30: NOC, ol. 73 × 58 cm. wł. Dr. Adama Chełmońskiego. Zob. bibliografia nr 12, 13, 14. Na wystawach tych eksponowane były dzieła stanowiące własność Chełmońskiego, jego rodziny, przyjaciół oraz dostępne prace innych właścicieli.
  28. Pełny zapis widoczny na nalepce przytaczam na początku niniejszego tekstu, zaraz po danych katalogowych obrazu.
  29. Na informację tę trafiłem w papierach po Macieju Masłowskim, udostępnionych mi dzięki uprzejmości jego syna Andrzeja.
  30. Obecnie depozyt w Muzeum Narodowym w Krakowie, nr 11 138.
  31. Zob. bibliografia nr 25.
  32. Zob. wypisy przy bibliografii nr 4 i 5 oraz zob. opis obrazu w wypisie przy bibliografii nr 7.
  33. Krytyk ten to Stanisław Witkiewicz i jego artykuł Na wystawę paryską, „Kurier Warszawski” 1889, nr 92. (Przedr. w: Witkiewicz 1971, s. 502-510). Chodziło o obraz Jana Rosena Przegląd kawalerii na Saskim Placu przed W. Księciem Konstantym w r. 1824, namalowanym w 1888 roku.
  34. Droga w polu, 1889, ol., pł., 45,5 x 55 cm, sygnowany po lewej u dołu: JOZEF CHEŁMONSKI 1889, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie.
  35. Z kontekstu wynikałoby, że jest to obraz z wczesnego okresu twórczości Chełmońskiego, jednak taki obraz nie jest mi znany. Płótno o takim motywie zatytułowane Koncert żab, namalował Chełmoński dopiero w 1890 roku.
  36. Chodzi zapewne o obraz Stepy z 1871 roku.
  37. Chodzi zapewne o obraz Wieczór w Wielki Piątek z 1872 roku.
Tadeusz Matuszczak

» Tadeusz Matuszczak

Historyk sztuki, badacz życia i twórczości Józefa Chełmońskiego. Najwybitniejszy w Polsce specjalista w dziedzinie twórczości tego artysty. Autor wystaw i publikacji jemu poświęconych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »