O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Jowisz, Merkury i Cnota, czyli Dosso Dossi



Czasy późnego renesansu w Italii znamionowało artystyczne myślenie alegoryczne. Teoretycy malarstwa, czy artyści uważali dość powszechnie, że każdą rzecz można wyrazić znakiem, słowem, hasłem, czy emblemem. Natomiast każde pojęcie lub każdą myśl, można przedstawić obrazem.

Zestawienie pojęć i obrazów stało się dość popularne, co zapoczątkowało trwającą do dzisiejszego dnia dyskusję o związkach pomiędzy literaturą i sztuką. Ponieważ odrodzenie tak chętnie sięgało do antyku, formuła ut pictura poesis1 zrobiła niebywałą karierę. Dążono do udowodnienia jedności malarstwa i poezji. Rzecz niezwykle skomplikowana, jak bowiem malarz ma uchwycić w jednej scenie całą opowieść? Czasy nowożytne próbowały znaleźć odpowiedź na to pytanie, stąd popularność literatury emblematów. W niniejszym tekście zamierzam opisać dzieło ferraryjskiego malarza znajdujące się w polskich zbiorach. Jowisz, Merkury i Cnota to obraz pędzla Dosso Dossi’ego, artysty, który malował chyba same arcydzieła.

Właściwie to nazywał się Giovanni di Niccolo di Luteri i urodził się prawdopodobnie w 1486 roku. Jego ojcem był Niccolo di Luteri, mieszkający w niewielkim mieście Mirandoli w bezpośrednim sąsiedztwie granic dwóch dworów: mantuańskiego i ferraryjskiego. Swoje życie artystyczne Dossi wiódł przede wszystkim służąc jako nadworny malarz u Alfonsa I d’Este, a następnie u jego syna Herkulesa II d’Este. Kształcił się w Wenecji ulegając fascynacji dziełami Giorgione’a i Tycjana; tego ostatniego spotkał osobiście w Ferrarze w 1516 roku.

Dzieło Jowisz, Merkury i Cnota powstało około 1524 roku na zlecenie księcia Alfonsa d’Este.

Dosso Dossi <em>Jowisz, Merkury i Cnota</em> | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Przedstawia trzech bogów rzymskich w jednej linii: Jowisz maluje motyle, Merkury siedzący tuż za Jowiszem ucisza podchodzącą boginię Cnotę. U stóp bogów kłębią się chmury. Ojciec bogów jest ubrany w piękną szatę przewiązaną w pasie i zdobioną złoconymi ornamentami, a u stóp leży porzucona wiązka piorunów.

Na dużym płótnie stojącym przed nim Jupiter prawą ręką maluje motyle. W lewej dłoni trzyma paletę z farbami, kilka dodatkowych pędzli oraz malarską podstawkę pod rękę, na której spoczywa prawy nadgarstek.

Merkury jest niemal nagi, nie licząc naturalnie wyrastających z jego stóp skrzydeł, szala okrywającego jego ramiona i łono oraz czapki ze skrzydłami. W lewej dłoni wspartej na siedzisku pokrytym czerwoną tkaniną trzyma złoty kaduceusz. Stojąca za nim kobieta to Cnota, odziana w jedwabną szatę odsłaniającą ramiona i strojna w wieńce kwiatowe. W tle artysta namalował pejzaż z drzewami i fragmentem zamku. Niebo jest zasnute chmurami, dość ciemne, przecięte tęczą pojawiającą się nad głową Jowisza.

Spróbujmy wyjaśnić, co było inspiracją dla powstania dzieła i co miało przedstawiać, w kontekście alegorycznego myślenia ówczesnej epoki.
Bezpośrednią inspiracją dla powstania obrazu Jowisz, Merkury i Cnota był poemat Virtus (Virtue) Leona Battisty Albertiego, wydany około 1430 roku. Obraz wydaje się być dość tajemniczy, a przez to niezwykle fascynujący. Ponieważ artysta przedstawił starorzymskiego boga podczas aktu tworzenia – malowania, na myśl przychodzi natychmiast apoteoza malarstwa, jakoby sam Dosso Dossi ukazał malarstwo jako boskie zajęcie. Zatrzymajmy się na chwilę nad dialogami Albertiego. Alberti zajął się zagadnieniem moralności (cnoty) i fortuny (losu).

Pierwszy manuskrypt powstał około 1430 roku podczas pobytu w Rzymie lub niedługo później, kiedy autor odwiedzał Florencję. Ponieważ dialogi powstały w języku łacińskim, który Alberti znał doskonale, zostały przetłumaczone na włoski przez Niccolo da Lonigo około 1464 roku i ostatecznie dzieło zostało błędnie włączone do grupy dzieł Lukiana, rzymskiego sofisty, retoryka i satyryka żyjącego w II wieku n.e. Świadczy to o niezwykłych umiejętnościach i starannym wykształceniu klasycznym, jakimi dysponował Alberti.

Praca Albertiego jest rozmową pomiędzy Cnotą i Merkurym. Cnota zdecydowała się poprosić Merkurego o interwencję w jej sprawie u Jowisza, ponieważ na spotkanie z ojcem bogów czekała już miesiąc. Wcześniej próbowała się poskarżyć na swoją niedolę u wszystkich bogów, przechodzących drogą nieopodal Pól Elizejskich, na których została sponiewierana. Jednak ci bogowie mieli własne, ważniejsze zajęcia i nikt nie raczył jej pomóc.

Cnota wyjaśniła Merkuremu, że podczas spaceru po Polach Elizejskich w towarzystwie uczonych mędrców, wielbicieli moralności, między innymi Platona, Sokratesa, Demostenesa, czy Cycerona, została zaatakowana przez Fortunę, która najpierw wepchnęła ją do błota, a następnie podarła na niej ubranie. Kiedy jednak Merkury usłyszał o nieszczęściu Cnoty powiedział, że ten przypadek jest najtrudniejszy ze wszystkich. Wiadomym jest bowiem, że nawet Jowisz jest zależny od łask Fortuny. Jeśli Cnota jest naprawdę mądra, jak radził Merkury, powinna ukryć się pośród plebejskich bogów, do czasu, aż Fortunie minie nienawiść.

Na obrazie Dosso Dossi przedstawił moment zatrzymania Cnoty przez Merkurego i uciszenia jej, by nie przeszkodzić Jowiszowi w jego zajęciu. Ojciec bogów tworzy efemeryczne skrzydła motyli używając barw bezpośrednio z tęczy. Mistrzostwo Dossi’ego jest tu wyraźnie widoczne: jeden z motyli został namalowany w tak iluzjonistyczny sposób, że wydaje się znajdować poza kanwą malarską, niemal ulatuje w przestrzeń.

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota, detal | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota, detal | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

W tekście Albertiego Cnota jest brudna i odziana w łachmany, zaś na obrazie Dossi’ego jest elegancką kobietą, która z gracją rozmawia z Merkurym.  I tylko potężna budowa rąk sugeruje, że do tej postaci Dossiemu pozował raczej mężczyzna.

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota, detal - Cnota | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota, detal – Cnota | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Malarz zdecydował się nie skorzystać z jednego z kluczowych punktów narracji i sprowadził dialog do gestu Merkurego uciszającego intruza.

Wśród innych źródeł, które mogły zainspirować ferraryjskiego malarza, są zapewne emblematy Andrei Alciati’ego, po raz pierwszy opublikowane w Italii w 1521 roku. W omawianym obrazie można doszukać się podobieństw do poszczególnych emblematów Alciati’ego. I tak mamy emblemat In silentium2, w którym palec mędrca uniesiony do ust wzywa głupca do przemiany w faryjskiego (z wyspy Faros w Aleksandrii) Harpokratesa.

in silencio copy

In silentium

Harpokrates (jedno z przedstawień Horusa) w Grecji i Rzymie był czczony jako bóg milczenia. Przedmiot kultu pochodzi od błędnego zrozumienia egipskich hieroglifów, ponieważ w ikonografii znad Nilu Horusa przedstawiano z palcem na ustach, co oznaczało jego dziecięcość (Horus = dziecię).

Można mniemać, że wieńce na głowie, rękach i na szyi Cnoty pochodzą od innego emblematu – Anteros id est amor virtutis3, a Amor splatający cztery wieńce mówi, że „Ten z nich, który przynależy Mądrości, pierwszy wieńczy skronie”.

anteros

Anteros id est amor virtutis

Natomiast w emblemacie Fortuna virtutem superans Cnota jest opisana jako służąca Fortunie. To zaś przedśmiertne odkrycie przebijającego się mieczem Marka Brutusa jest ostatnim rozczarowaniem jego życia. Mamy więc potwierdzenie, że wszyscy bogowie zależą od Fortuny.

fortuna-virtutem-superans

Fortuna virtutem superans

***

Dosso Dossi ponownie zajął się tematem skargi Cnoty na Fortunę podczas malowania fresków w Sala del Camin Nero w Castello del Buonconsiglio w Trydencie.

Castello-del-Buonconsiglio

Castello del Buonconsiglio w Trydencie

Ten ogromny pałac biskupi został rozbudowany na początku XVI wieku, a zleceniodawcą był zamieszkujący go wówczas biskup Bernardo Clesio. Program ikonograficzny całości malowanego sklepienia jest podporządkowany Cnocie. Malowidło zostało ujęte w prostokątny kształt odpowiadający budowie sklepienia. W części centralnej znajduje się iluzjonistycznie malowane wnętrze latarni.

Dosso Dossi Castello del Buonconsiglio

Dosso Dossi Castello del Buonconsiglio

Artysta przedstawił bawiące się putta na tle błękitnego nieba z obłokami. W czterech rogach sklepienia namalowano cztery Cnoty Kardynalne: Sprawiedliwość, Umiarkowanie, Roztropność i Męstwo. Na dwóch krótszych przeciwległych bokach przedstawiono dwa herby: rodu Medyceuszów z kluczami Piotrowymi i tiarą w klejnocie (papieżem był wówczas pochodzący z rodu Medyceuszów Klemens VII) oraz Karola V, króla z dynastii Habsburgów.

Dłuższe boki malowidła Dosso Dossi ozdobił monochromatycznymi freskami obrazującymi Cnotę w dwóch różnych sytuacjach. Na jednym z nich przedstawione są postacie Merkurego i Cnoty oraz kilku mędrców. Merkury stoi na progu komnaty, z której wylatują motyle o pięknych skrzydłach. Przy nim stoi młoda kobieta gestem pokazująca, że chce coś powiedzieć. Cnota jest tu półnaga, okryta jedynie płótnem udrapowanym na ramionach. Grupa uczonych mężów starożytności obserwuje Cnotę stojąc tuż za nią. Są to z pewnością ci sami mężowie, którzy spacerowali z nią po Polach Elizejskich. Gesty Cnoty są podobne postaci z obrazu z polskich zbiorów, jednak tutaj Dossi zdecydował się wykorzystać powód, dla którego bogini przyszła na skargę: przedstawił ją jako poszkodowaną, odartą z ubrania znękaną kobietę. Merkury jest jednak zupełnie inną postacią. Wydaje się bardzo śpieszyć, a Cnotę traktuje jak intruza, którego nie należy wpuszczać do Jupitera.

A wracając do obrazu, został on namalowany na zlecenie księcia d’Este, Alfonsa, humanisty, wielbiciela sztuki i militariów. Od 1900 roku, kiedy Johann von Schlosser, wiedeński historyk sztuki po raz pierwszy połączył dzieło Albertiego z obrazem Dossi’ego, wielu badaczy próbowało zanalizować przedstawioną na płótnie scenę. W dyskusji historyków sztuki, która trwała do 1998 roku, wskazywano na powiązania z Albertim, Alciatim, egipskimi hieroglifami.

Myślę, że przybliżyłam wymowę obrazu ferraryjskiego artysty. Spójrzmy jeszcze raz na dzieło.

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota | 1524, Zamek Królewski na Wawelu

Dosso Dossi Jowisz, Merkury i Cnota | 1524, olej na płótnie, 112 x 150 cm, Państwowe Zbiory Sztuki, Zamek Królewski na Wawelu

Z punktu widzenia tylko estetycznego, to piękne barwy, doskonały warsztat artystyczny i niejako, poprzez gest Merkurego, wymuszanie ciszy podczas kontemplacji. Kiedy poznajemy symbolikę przedstawienia, znamy powiązanie z dziełem literackim, otwiera się przed nami inny świat doznań artystycznych.

Chciałoby się powiedzieć, że Jowisz na tym przepięknym płótnie jest oddany bezużytecznemu zajęciu, że symbolizuje bogów, którzy miast zajmować się „prawdziwymi problemami”, malują owadzie skrzydła, doglądają wykluwania się motyli, pilnują kwitnienia roślin. Patrząc jednak inaczej, skupienie się na tych zajęciach może być drogą do spokoju, twórczego odpoczynku i spełnienia w pięknie. Tak z pewnością odczytywał to książę Alfonso, który od gwaru ferraryjskiego dworu uciekał do swojej willi Belvedere, gdzie odpoczywał malując, tworząc majolikę, czytając poezje, a przypuszczalnie i kontemplując właśnie ten obraz. Odpoczynek, zwany otium, riposo, postrzegany jako szlachetna umiejętność, był niezwykle ceniony. Taka interpretacja przemawia do mnie najbardziej: obraz jest pochwałą malarstwa jako działa tworzenia oraz pochwałą odpoczynku.

W XVII wieku obraz znajdował się w Wenecji w pałacu księcia Lodovico Widmanna, w XIX wieku należał do rodziny Barbini, a następnie do wiedeńskiego kolekcjonera, Daniela Penthera. Zakupiony przez Karola Lanckorońskiego w 1888 roku. Utracony podczas II wojny światowej, odesłany przez Amerykanów do Wiednia. W 1999 roku sąd austriacki uznał prawa Lanckorońskich do obrazu i dzieło wróciło do prawowitego właściciela. Przekazany w 2002 roku przez Karolinę Lanckorońską i Fundację Lanckorońskich Zamkowi Królewskiemu na Wawelu.


Podczas pisania tekstu skorzystałam z pomocy merytorycznej doktora Jacka Kriegseisena, za którą serdecznie dziękuję. W odczytanie ikonografii fresków w Trydencie zaangażował się mój 14-letni syn, Piotr, za co także chciałabym podziękować.

Bibliografia
Red. Jan Białostocki, Myśliciele, kronikarze i artyści o sztuce. Od starożytności do 1500 r., Warszawa 1978.
M. Praz, Mnemosyne. Rzecz o powinowactwie literatury i sztuk plastycznych, 1981.
K. Chłędowski, Dwór w Ferrarze, Warszawa 1958.
W. Tatarkiewicz, Historia estetyki, t. 3, Warszawa 2009.
D. Dossi, L. Ciammitti, S.F. Ostrow, S. Settis, Dosso’s Fate: Painting and Court Culture in Renaissance Italy,
P. Humfrey, M. Lucco, Dosso Dossi. Court painter in Renaissance Ferrara, New York 1999.
L. Ariosto, Orland Szalony, Kraków 1905.
M. G. Henninger, Leon Battista Alberti on Virtu and Fortuna [w:] „Carte Italiane” 1(2), 1981.
A. Alciatus, Emblematum libellus, Warszawa 2002.
J. Kroczak, Horapollon, Hieroglify, Wrocław 2003.


  1.  Pod koniec XV wieku opublikowano traktat o sztuce poetyckiej Horacego, znany także w czasach średniowiecza. Swą niezwykłą popularność zawdzięczał rozważaniom dotyczącym porównania obrazu i poematu, np. „Poemat to jak obraz: Jeden cię bardziej ujmie, jeżeli staniesz blisko, drugi z większej odległości; dla jednego jest pożądany cień, drugi chce być oglądany w jasnym świetle, bo nie boi się bystrego spojrzenia krytyka; jeden podoba się raz, drugi będzie się podobał i przy dziesięciokrotnym oglądaniu”.
  2. Treść emblematu Na milczenie: „Kiedy głupiec milczy, niczym nie różnic się od mędrca, / bowiem mowa i głos są świadectwem jego głupoty. / Niech więc zamknie usta, a na znak milczenia położy palec / i niechaj się przemieni w faryjskiego Harpokratesa”.
  3. Treść emlblematu Los zwyciężający cnotę: „Kiedy Brutus, pokonany przez żołnierzy cezariańskich, / spojrzał na Farsalię skąpaną we krwi współobywateli, / już przykładając miecz do śmiertelnej piersi, / mężnymi wargami powiedział te słowa: / ‘Nieszczęsna cnoto, roztropna tylko w słowach, / czemu w czynach podążasz za swą panią, Fortuną?’. (gdzie Farsalos oznacza Filippi).
Anna Cirocka

» Anna Cirocka

Historyk sztuki, interesuje się sztuką renesansu włoskiego, dziejami religii przedchrześcijańskiej Europy oraz antyczną i renesansową teorią sztuki. Prowadzi bloga annacirocka.blogspot.com. Mieszka w Gdańsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »