O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

John Bauer, szwedzki król dziecięcej wyobraźni



Szwedzki folklor opiera się na wierze w istnienie stworzeń zamieszkujących zakątki rodzimego krajobrazu. Niesforne elfy, przebrzydłe trolle, złośliwe czarownice i nimfy wiodące na pokuszenie skrywają się na dalekiej Północy: w gęstych lasach Smålandii czy rozległych jeziorach. Historie pobudzające fantazję zarówno dzieci, jak i rodziców, były spisywane lub wymyślane na nowo w początku XX wieku, a na ich ogromną popularność miały wpływ przede wszystkim piękne ilustracje uzupełniające wydania książkowe.

john bauer

fot. bukowskis.com

Najbardziej wziętym twórcą tego okresu był John Bauer (1882-1918), który zaledwie kilkoma tomami swoich prac zawładnął wyobraźnią pokoleń Szwedów. Do dziś na myśl o trollach czy krasnoludkach dzieci w Szwecji mają przed oczami stwory namalowane przez Johna Bauera.

Kultura i natura

Matka była córką młynarza, a ojciec imigrantem z Niemiec, który bardzo szybko dorobił się na interesach najpierw w Göteborgu, a potem w Jönköping. John i jego rodzeństwo wychowywali się więc w dobrych warunkach, a kiedy przyszły artysta podjął decyzję o poświęceniu swojego życia sztuce, rodzice nie mieli nic przeciwko jego planom.

John Bauer

John Bauer, fot. digitaltmuseum.org

Tym bardziej, że Joseph Bauer nie widział w synu realnego współpracownika na przyszłość, bo John nie należał do zdolnych uczniów i zamiast uważać na lekcjach, rysował w zeszycie karykatury swoich nauczycieli. W wieku 16 lat wyruszył zatem z rodzinnego Jönköping w kierunku Sztokholmu, wówczas jedynego miejsca, gdzie mógł otrzymać solidne wykształcenie artystyczne. Zanim rozpoczął studia na Akademii Królewskiej, pobierał nauki w prywatnej Althins målarskola, a wolne chwile spędzał na zapoznawaniu się z kolekcjami muzeów i głównych bibliotek stolicy, w których szkicował i przerysowywał różne motywy historyczne, jak na przykład średniowieczne stroje prezentowane w Nordiska Museet. Jesienią 1900 roku rozpoczął studia na Akademii, które wówczas opierały się na pracy z modelem i kopiowaniu rzeźb antycznych. Choć John nie był przekonany do takiego tradycyjnego systemu edukacji i nie był szczególnie pracowity, jego profesorowie, a wśród nich uznany malarz historyczny Gustaf Cederström, chwalili jego prace za uważne i przemyślane stosowanie linii. Młody Bauer znał już na tym etapie twórczość wiodących malarzy kręgu Opponenterna, sprzeciwiających się regułom akademickim. Obrazy Andersa Zorna, Brunona Liljeforsa, a przede wszystkim Carla Larssona miały duży wpływ na ukształtowanie się stylu przyszłego ilustratora. Szczególnie akwarele tego ostatniego przyczyniły się do charakterystycznej kreski i płaskiej plamy barwnej w twórczości Johna Bauera.

john bauer

fot. digitaltmuseum.org

Doświadczenia pracy z modelem i szkicowanie obiektów muzealnych przełożyły się także na wielką dbałość o detale. Podczas letnich wakacji w Jönköping Bauer wybierał się na całodzienne wyprawy w plener i pracował intensywnie nad rysunkami napotkanych kwiatów i ziół. Już w pracach z 1901 roku można dopatrzeć się swoistej stylizacji i uproszczenia motywów roślinnych; podkolorowywane akwarelą studia kwiatów, takie jak „Mlecze” (1901, Jönköpings läns museum), dalekie są od wycyzelowanych szkiców botanicznych, a jednak powtarzają ich układ z przedstawieniem wszystkich stadiów rozkwitu kwiatu i rozrostu liścia. Natura była bardzo ważnym składnikiem twórczości Bauera. Kwiaty i rośliny pełniły ważną rolę w późniejszych ilustracjach książkowych, a postępujące uproszczenie i swobodna plama barwna znajdują swój finał w niemal już abstraktyzujących późnych kompozycjach z lat 1917-1918.

Pośród krasnoludków i trolli

Na przełomie XIX i XX wieku poszukiwano elementów szwedzkiej tożsamości narodowej, zwracano się ku ważnym wydarzeniom historycznym, ale też tradycji ludowej. Istotne miejsce w tym procesie stanowiła świeżo „odkryta” Laponia, najdalej na północ wysunięta część kraju zamieszkiwana przez Samów, lud całkowicie egzotyczny dla Szwedów z południa. Posługujący się innymi językami, posiadający odmienne zwyczaje i wierzenia, Samowie stali się przedmiotem zainteresowania nie tylko etnologów i antropologów, ale również artystów. John Bauer wyruszył w miesięczną podróż do Lapplandu latem 1904 roku i wraz z kilkoma innymi artystami i fotografami dokumentował życie codziennie Samów. Nieznaną mu wcześniej przyrodę, a w tym przede wszystkim surowe, niemal bezdrzewne krajobrazy, oraz egzotyczne zachowania i stroje Samów szkicował w świetle białych nocy, a po powrocie wykonał serię akwareli, z których 11 ukazało się w zbiorowej książce podsumowującą wyprawę do Laponii.

john-bauer-lappland

fot. bukowskis.com

Ilustracje te powstały pod widocznym wpływem stylu Carla Larssona, co widać chociażby w sposobie malowania dziecięcych twarzy, ściśniętych kompozycji przypominających fotograficzne kadry (Bauer posługiwał się również własnoręcznie wykonanymi zdjęciami z podróży), jak i intensywną kolorystyką (Przerwa w marszu, 1908).

Doświadczenie lapońskie przyniosło wiele nowych inspiracji. Szczegółowo studiowane stroje Samów oraz wykorzystywane przez nich skóry reniferów stały się nieodłącznym elementem ubioru trolli, których przedstawienia przyniosły Bauerowi największą sławę. Wydawane od 1907 roku ilustracje do „Bland tomtar och troll” („Wśród krasnoludków i trolli”) stanowiły dodatek do opowiadań autorstwa szwedzkich pisarzy, m.in. Heleny Nyblom, Cyrusa Granéra czy Elsy Beskow. Choć bohaterami opowiadań dla dzieci są różne postaci szwedzkiego folkloru, to historie o trollach cieszyły się największą popularnością.

Wywodzące się już ze staroislandzkiej Eddy złowrogie i władające magią olbrzymy z północy, w podaniach ludowych charakteryzowały się głupotą i zamieniały w kamień pod wpływem słonecznego światła. Ściśle związane z siłami natury, posługujące się czarami i wymykające się z aksjologicznych ram znanych człowiekowi, przez badaczy wiązane są właśnie z Samami, których niezrozumiałe rytuały i egzotyczny wygląd mogły wydawać się dawnym Skandynawom „nieludzkie”. Znamienne zatem, że Bauer ubiera swoje trolle w stroje typowe dla Samów, choć w jego przedstawieniach stwory te dalekie są od złowrogości i przerażającej brzydoty.

fot. Aeron Alfrey, flickr.com

Już w pierwszej serii ilustracji (z lat 1907-1910) John Bauer stworzył swoją pierwszą wizję trolla jako mężczyzny o bujnym zaroście, z długimi, poczochranymi włosami, sporych rozmiarów nosem i nieproporcjonalnie długimi rękami. Najlepiej widocznym elementem stroju zainspirowanym kulturą samską są buty ze skóry wiązane na łydkach. W drugiej serii (1912-1915) trolle otrzymują futra, a ich twarze stają się bardziej wyciągnięte, z długimi, spiczastymi uszami, małymi oczkami i jeszcze większym nosem (Dobry wieczór, wujeczku!, 1915).

fot. Aeron Alfrey, flickr.com

Wczesne ilustracje są monochromatyczne, rysowane ołówkiem lub grafitem, czasami delikatnie podkolorowane akwarelą lub gwaszem, w późniejszych pojawiają się natomiast kolory ziemi: zielenie, brązy, ugry. Artysta wypracował swój własny proces twórczy, a szczególny sposób pracy towarzyszył mu przez kolejne lata.

fot. bukowskis.com

Pierwsze szkice wykonywał na strzępkach papieru, serwetkach, starych kopertach – były to kompozycje wielkości znaczka pocztowego, ogólnie zarysowywane ołówkiem. Dopiero druga i trzecia wersja zyskiwała na rozmiarze, ale ostateczne wymiary dzieła nie przekraczały 20-25 cm długości. Charakterystyczny dla ilustratorskiej twórczości Bauera jest kwadratowy format jego prac. Wiele z nich można oglądać w dobrze zaaranżowanej przestrzeni wystawowej Muzeum Regionalnego w Jönköping (Jönköpings läns museum).

Chłopiec, który niczego się nie bał

Trolle Johna Bauera nie są przerażające, czasem potrafią nawet rozczulić. Około roku 1912 pojawia się w twórczości artysty postać Humpego, dziecka trolli. Humpe ma rude loki, roześmianą twarz oraz błyszczące oczy i bardzo często przedstawiany jest ze swoją mamą-trollicą (Humpe, 1912). Mimo swego rodzaju uroku trolli, Bauer zestawia je z postaciami jasnych niewiast lub księżniczek dla podkreślenia kontrastu między tym, co „nieludzkie” a bliższe człowiekowi (Spójrz na nich, powiedziała matka trolli. Spójrz na moich synów! Piękniejszych trolli nie znajdziesz po tej stronie księżyca, 1915).

fot. Aeron Alfrey, flickr.com

Postaci księżniczek i rycerzy równie często pojawiają się w pracach Bauera. We wczesnych ilustracjach do „Bland tomtar och troll” widać szczególny pożytek ze studiów młodego artysty w sztokholmskich muzeach i bibliotekach; elementy uzbrojenia czy strojów, a także detale architektoniczne lub ornamentyka zapożyczone są ze średniowiecznych źródeł.

fot. bukowskis.com

Piękne niewiasty pojawiają się również w drugiej serii „Bland tomtar…” – Bianca Maria z opowieści Heleny Nyblom „Bortbytingarna” (1913), którą trollica chce wydać za jednego ze swoich synów, a także księżniczka Tuvstarr, postać stworzona przez Helge Kjellin, która przemierza cały świat w towarzystwie łosia o imieniu Skutt. W najczęściej reprodukowanej ilustracji Bauera księżniczka Tuvstarr, pozbawiona ubrań i osamotniona przez swojego towarzysza, siedzi nad brzegiem wody i przygląda się swojemu odbiciu (Ännu sitter Tuvstarr kvar och ser undrade ner i vattnet, 1913, Malmös Konstmuseum).

john bauer

John Bauer, fot. wikipedia.org

Kompozycja ze świetlistym, nagim ciałem dziewczynki o bujnych włosach, wyraźnie odrysowującej się od ciemnego lasu w tle jest jakby mrocznym odpowiednikiem motywu Narcyza. W pracy tej Bauer wykorzystuje swoją wiedzę zdobytą podczas podróży do Italii w 1908 roku ze świeżo poślubioną mu Esther Ellqvuist, jego wieloletnią muzą, a także modelką do przedstawień baśniowych księżniczek (Sagoprincessan, 1904).

John Bauer

Esther Ellqvuist i John Bauer we Włoszech, fot. digitaltmuseum.org

John Bauer zdobył sławę głównie za sprawą ilustracji do opowieści dla dzieci; w swojej twórczości przedstawiał przede wszystkim stwory ze szwedzkiego folkloru, ale ilustrował też historie średniowiecznych rycerzy i świętych. Na pewnym etapie swojej twórczości rozszerzył tematykę swoich prac o wątki mitologii skandynawskiej; seria jedenastu ilustracji z postaciami bogów nordyckich przyniosła mu złoty medal na wystawie w Rzymie w 1911 i większy rozgłos za granicą.

fot. bukowskis.com

Bogowie skandynawscy, na równi ze świętymi chrześcijańskimi, pojawiają się również w projektach malarstwa monumentalnego, które zainteresowało artystę w późniejszych latach. Na szczególną uwagę zasługuje Freya, która w olejnych szkicach z 1905 jawi się jako swoista prefiguracja Tuvstarr, jej nagie ciało bowiem w podobny sposób pokryte jest morzem jasnych, stylizowanych włosów (Freyja, 1905)

John Bauer Freja | 1905, fot. wikipedia.org

W Jönköping, mieście narodzin Johna Bauera, znajduje się muzeum poświęcone jego twórczości, choć większą część życia spędził w Sztokholmie. Tam studiował, tam poznał Esther i tam planował ostatecznie przeprowadzić się ze swoją żoną i dwuletnim synkiem, Bengtem, zwanym Puttem.

Sther i John, fot. digitaltmuseum.org

Choć bardzo nowoczesny jeśli chodzi o sztukę (eksperymentował z kubizmem, tworzył też akwarelowe pejzaże przypominające abstrakcję), w życiu prywatnym przyjmował raczej postawę samozachowawczą; zamiast udać się w podróż nowoczesnym pociągiem, wybrał staromodną już wówczas wyprawę promem. Droga prowadziła przez imponujące jezioro Vättern, drugie największe w Szwecji. Niestety, ze względu na złe warunki pogodowe statek zatonął, zabierając 36-letniego wówczas artystę i jego rodzinę. Według jednej z opowieści ludowych, „Agneta i Król Morza”, którą zilustrował w 1910 roku, jezioro to zamieszkiwały nimfy wciągające nieostrożnych ludzi do wody. Mówiono, że stworzenia, którym John Bauer nadał ostateczny kształt i zaprezentował go szerszej publiczności, ostatecznie upomniały się o artystę i zabrały go do siebie.

john bauer

fot. digitaltmuseum.org

Emiliana Konopka

» Emiliana Konopka

Od lat fascynuje się sztuką, a od niedawna głównie skandynawską. Planuje wiązać z tym swoją przyszłość historyczno-artystyczną i zajmować kulturą i sztuką Skandynawii, wciąż nieodkrytej dla szerszej publiczności w Polsce. Ponadto edukator Muzeum Narodowego w Warszawie i prezes Studenckiego Klubu Islandzkiego UW. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »