O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Geografia sztuki i transkulturowość



Czy istnieje coś takiego jak „geografia sztuki”? W mass mediach określenia typu „fascynacja kulturą azjatycką” czy „specyfika kultury skandynawskiej” napotyka się często. Dlatego pojęcie „geografia kultury” nie powinno nikogo zaskoczyć, zdaje się być zrozumiałe i bezdyskusyjne. Kiedy w ostatnich latach tematyka tańca, gotowania i ogólnie pojętego „lajfstajlu” zdominowała programy telewizyjne, za główne składowe kultury w masowych środkach przekazu zaczęto uznawać właśnie taniec, kulinaria, sposób ubierania czy specyficzne sposoby na dbanie o zdrowie. Zapomina się, przynajmniej w kulturze popularnej, o istotnym aspekcie kultury, jakim jest sztuka.

Ed Fairburn Map

© Ed Fairburn

Skoro sztuka jest składnikiem, moim zdaniem niezwykle istotnym, danych kultur, mających swoją geografię, to czy możemy mówić również o „geografii sztuki”?

Myślę, że gdyby pokazano nam dzieła Hokusai i Rembrandta, z łatwością przyporządkowalibyśmy każde jako wytwór odpowiedniej kultury. Większość z nas wie, czym różni się sztuka europejska od azjatyckiej. Dlatego nieśmiało, ale jednak, w socjologii sztuki pojawia się gdzieniegdzie pojęcie „geografii sztuki”. Może na pierwszy rzut oka wydać się ono proste do zrozumienia – mamy przecież wspomnianą sztukę azjatycką, europejską. Od wieków stosuje się takie pojęcia jak „sztuka starożytnej Grecji”, „malarstwo niderlandzkie”. Ale co się stanie, kiedy zastanowimy się przez moment, czy przypadkiem sztuka europejska nie czerpała inspiracji z Azji i Afryki? I czy to nie dzięki wynalazkowi rodem z Niderlandów, farby olejne trafiły do artystów włoskich? Możemy nasze rozważania skomplikować jeszcze bardziej, poszerzając je o geografię płci, statusu społecznego… Podążanie za tym, kto skąd czerpał, jaki wpływ miała kultura i sztuka jednej grupy na wytwory innych grup, staje się coraz trudniejsze. Wyraźnie widać, że kultury się przenikały. Dlatego warto spojrzeć na pojęcie „geografii sztuki” w sposób bardziej uniwersalny, precyzując je zależnie od potrzeb. W cyklu artykułów o sztuce współczesnej Bliskiego Wschodu chciałabym pokazać, że być może jesteśmy świadkami tworzenia się Nowej Geografii Sztuki, traktując geografię sztuki jako hierarchię pewnych centrów i peryferii.

Centrum dla Europejczyka jest oczywiście kultura Zachodu, a peryferiami to, co do niej nie należy, co dla nas egzotyczne, a często też nie do końca zrozumiałe bez dokładnego zbadania kontekstu. Moim zdaniem warto zastanowić się, czy przypadkiem peryferia nie stają się powoli nowymi centrami. Nie chodzi o „przenoszenie stolicy”, raczej o współistnienie, niż zastępowanie.

Tworzenie się jakichkolwiek wielkich centrów nie byłoby możliwe, gdyby nie wymiana informacji, czerpanie inspiracji, komunikacja. Dlatego niezmiernie ważne jest pojęcie „transkulturowości”, czyli wspomniane wyżej „przenikanie się kultur”.

Twórcą tego pojęcia oraz bacznym obserwatorem zjawiska jest Wolfgang Welsch (ur. 1946), niemiecki historyk sztuki i filozof. Obrócił on w proch nacjonalistyczne koncepcje osiemnastowiecznego filozofa, Johanna Gottfrieda Herdera (który twierdził, że wartościowa kultura to kultura zamknięta i odizolowana od obcych wpływów). Welsch sformułował następujący wniosek: „kultury są ze sobą splecione, nie zamykają się w granicach narodowości, a ich wpływy są przyjmowane dobrze w innych kulturach” 1.

wolfgang welsch

Wolfgang Welsch

Rzec można, iż nie jest to myśl wybitnie odkrywcza. Może nam wydawać się mało oryginalna, ale skoro dopiero w późnych latach XX wieku ktoś uznał za stosowne zajęcie się tym tematem i negację teorii „zamkniętych kultur” Herdera, oznacza to, że dopiero wtedy zaistniała potrzeba ukucia nowego pojęcia, zmiany myślenia. Dla nas, ludzi czasów tanich linii lotniczych, przenikanie się kultur jest czymś oczywistym i niezbędnym.

Jeśli już wspominam o transkulturowości, uważam za stosowne wspomnieć również o ciekawych zjawiskach, jakimi są Non-Western Culture i Non-Western Studies. Od niedawna możemy obserwować narodziny trendu zainteresowania kulturą „niezachodnią”, czyli Non-Western Culture. Opiera się on na chęci poznawania kultur, które nie wyrosły na gruncie europejskim. Ta ciekawość może mieć swoje podłoże zarówno w rozwoju wymiany handlowej z krajami szeroko pojętego Wschodu, migracjami ludności, a także ekspansją mody na turystykę. Myślę, że te czynniki mają wpływ na fakt, że Non-Western studies stały się przedmiotem wykładowym na uniwersytetach.

Poszukujących inspiracji oraz tych, którzy chcą wiedzieć i rozumieć więcej, zapraszamy do lektury cyklu artykułów o sztuce współczesnej na Bliskim Wschodzie. Będzie to wyprawa pełna emocji i okazji do refleksji.


  1. W. Welsch, Transculturality – the Puzzling Form of Cultures Today, www2.uni-jena.de/welsch/Papers/transcultSociety.html
Marta Maksymiec

» Marta Maksymiec

grafik, ilustratorka. Interesuje się socjologią sztuki oraz psychologią twórczości. W wolnych chwilach ogląda filmy studia Ghibli, szlifuje swoje umiejętności malarskie i słucha radiowej Trójki.

One thought on “Geografia sztuki i transkulturowość

  1. Należałoby spojrzeć w głąb siebie, to co nas przenika z zewnątrz pozostaje w nas jako obraz rzeczywisty. Obraz taki cechuje niezliczona ilość aspektów. Pozostałości po tych obrazach kształtują naszą indywidualność. Wpływ wschodu należałoby przeanalizować na zasadzie prawdopodobieństwa. Jakie jest prawdopodobieństwo że trafi się nam to co pochodzi ze wschodu możnaby przeanalizować stosując metodę statystycznych obliczeń jaka ilośc obrazów w stosunku do innych trafi w nas z kultur wschodnich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »