O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Franciszek Starowieyski – artysta, skandalista, kolekcjoner



„Istnieje głód mistyki. W powodzi pospolitości, która nas zalewa, ludziom potrzebne jest zaludnienie tej szarzyzny nowymi tworami, nową tajemnicą, która się gdzieś odbywa.”
Franciszek Starowieyski

Franciszek Starowieyski w domu, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski w domu, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski był artystą kompletnym: mistrzem sztuk plastycznych, wizjonerem, wirtuozem autokreacji. Jego twórczość i nieprzeciętna osobowość uzupełniały się wzajemnie, uwodząc oryginalnością, fantazją i wyrafinowaniem.

Artysta był czołowym przedstawicielem Polskiej Szkoły Plakatu, ale odnajdywał się też w wielu innych dziedzinach sztuki. Robił scenografie teatralne i filmowe, był malarzem, rysownikiem, grafikiem, kaligrafistą, a także kolekcjonerem sztuki, głównie XVII-wiecznej.

Franciszek Starowieyski projekt scenografii, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski projekt scenografii, dzięki uprzejmości żony artysty

Stworzył Teatr Rysowania, zjawisko na pograniczu sztuk o charakterze performatywnym, w ramach którego malował na żywo przed publicznością. Wystąpił jako bohater filmu Pupuzińskiego Bykowi chwała, zagrał też u Andrzeja Wajdy w Dantonie i u Krzysztofa Zanussiego w Strukturze kryształu1.

Zapytany o to, jaki jest jego główny zawód odpowiedział:
„Ja przede wszystkim, z wykształcenia, jestem malarzem, a że robię inne rzeczy to już jest moja sprawa. Robiąc plakaty mam wieczną wystawę na mieście. Robić sztukę dla wszystkich jest jednak największą radością”2.

Wspomnienia jego twórczości idą zawsze w parze z życiem prywatnym. Budował wokół siebie mit, koloryzował, zdobywał się na prowokatorskie gesty. Był postacią barwną i niepospolitą, kontrowersyjnym fantastą, erudytą i indywidualistą. Wokół jego osoby nagromadziło się wiele anegdot, z których wyłania się obraz serdecznego, rodzinnego człowieka z niemałym poczuciem humoru, o niesłabnącym optymizmie.

Franciszek Starowieyski urodził się 8 lipca 1930 roku w Bratkówce na Podkarpaciu. Posiadał korzenie szlacheckie, rodzina pieczętowała się herbem Biberstein, którego rodowód sięga 958 roku. W domu mówiono po polsku, francusku i niemiecku, jako dziecko artysta kształcił się pod okiem guwernantek, a nauka przychodziła mu z łatwością, miał wyjątkowy talent do języków. Rzekomo, aby przystąpić do matury, w trzy dni opanował dwuletni kurs matematyki, z której wcześniej otrzymywał same niedostateczne oceny3.

W czasie wojny przeniósł się z rodziną do Krakowa, gdzie w latach 1949-52 studiował malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Wojciecha Weissa i Adama Marczyńskiego. Tam też poznał Tadeusza Kantora, który wywarł na nim ogromne wrażenie. Podobno krakowscy profesorzy czuli niechęć do malowanych przez niego erotyków4, co stanowiło jeden z powodów, dla których przeniósł się na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie.

Dyplom uzyskał w 1955 w pracowni Michała Byliny. Na studiach przybrał pseudonim „Jan Byk”, będący wyrazem afirmacji tężyzny fizycznej, a także przejawem skłonności do przesady i mitomanii.

Tworzył w Warszawie, Paryżu i Nowym Jorku, wykładał w Berliner Hochschule der Kunste (1980) i na Europejskiej Akademii Sztuki w Warszawie (od 1993 roku). Brał udział w ponad 200 wystawach krajowych i zagranicznych, między innymi jako pierwszy Polak miał indywidualną wystawę w Museum of Modern Art w Nowym Jorku w 1985 roku5.

Muza

Największą muzą artysty była żona Teresa. Poznali się we Wrocławiu, na potańcówce w Klubie Dziennikarza. Teresa Starowieyska kończyła wówczas historię sztuki. Podobno malarz nie lubił tańczyć, ale zrobił wyjątek by ze swoją przyszłą partnerką balować na parkiecie w rytmie twista (twierdził, że twist jest bardziej jak gimnastyka niż taniec). Po zamknięciu Klubu spędzili wyjątkowy czas na typowej domówce – rozmawiając, trzymając się za ręce i na czworakach szukając po całym domu spinki od krawata zgubionej przez Starowieyskiego – nie byle jakiej, bo odziedziczonej po babci inkrustowanej ametystem pamiątki, o wartości kolekcjonerskiej. Pani Teresa miała jakimś cudem znaleźć ten drobiazgowy przedmiot, czym do reszty oczarowała przyszłego męża. Parę od samego początku połączyła wzajemna fascynacja, która później przerodziła się w pasję, jednak wówczas artysta był związany ze swoją pierwszą żoną – Ewą Starowieyską6 Po ślubie z Teresą zainteresowanie Franciszka towarzyszką i muzą nie słabło.

Teresa i Franciszek Starowieyscy – ślub, dzięki uprzejmości żony artysty

Teresa i Franciszek Starowieyscy – ślub, dzięki uprzejmości żony artysty

Dowodem na to są choćby listy erotyczne pisane do żony przez wszystkie lata wspólnego życia. Artysta pisał je z daleka (Stany Zjednoczone) i z bliska – spuszczając na linie liściki ze swojej pracowni.

A pierworodnego nazwiemy…

Starowieyski miał dwóch synów Antoniego i Mikołaja. Na przekór wszystkim – rodzinie i urzędnikom – pierworodnemu dziecku nadał na drugie imię Belzebub, pieszczotliwie nazywając go „Belzebubkiem”7. Dopiero po niestrudzonych interwencjach matki Starowieyskiego rodzinie udało się wymazać drugie imię Antoniego z ksiąg urzędowych8.

Teresa i Franciszek Starowieyscy z synem Antkiem, dzięki uprzejmości żony artysty

Teresa i Franciszek Starowieyscy z synem Antkiem, dzięki uprzejmości żony artysty

Fascynował się XVII wiekiem, miał słabość do pięknych staroci, swoje dzieła antydatował 300 lat wstecz, wplatając w nie elementy estetyki dawnej epoki. Szczycił się swoim pochodzeniem, ale lubił też z niego kpić. W jego postawie nie było sztuczności czy nadęcia, życie traktował pół żarem, pół serio. Potrafił dworować ze wszystkiego, nierzadko z samego siebie. Na spotkaniu rodzinnym zdarzyło mu się wystąpić we fraku z doczepionym diabelskim ogonem, czym doprowadzał do irytacji swoje ciotki9. Na pogrzebie swojej matki, podczas udzielanej przez jego brata mszy, kiedy żałobnicy mieli przekazać sobie znak pokoju, zwrócił się do stojącej obok kobiety przemawiając pełnym głosem: „Starowieyski jestem”10.

Dystans do samego siebie wyrażał się także w stosunku do własnych dzieł, nigdy się do nich nie przywiązywał, nie wieszał na ścianach domu, szybko oddawał na wystawę bądź sprzedawał. Wolał otaczać się innymi przedmiotami, dużą estymą darzył swą pokaźną kolekcję antyków, wśród których królowały zegary, monety, szable, moździerze, dzieła sztuki, bibeloty rozmaitego użytku11.

Franciszek Starowieyski - szkice

Franciszek Starowieyski – szkice

Franek-skandalista

Prowokował swoją bezpośredniością, szczerością i dosadnym słownictwem. Jako juror w konkursie piękności faworyzował kandydatkę, której pozostali członkowie komisji zarzucali obwisłe piersi. Starowiejski bronił swego wyboru zdaniem, wielokrotnie przez niego później powtarzanym: „Cyc nie kutas, stać nie musi!”.

Franciszek Starowieyski, szkic, fot. pinterest

Franciszek Starowieyski, szkic, fot. pinterest

Już jako dziecko zaprojektował maszynę nazwaną „Kurwa”12. Narysował też „Pizdomierz” – przyrząd nieznanego przeznaczenia, który zawisł na wystawie w pobliżu plakatu z Leninem13.

Tak jak w życiu prywatnym, chciał szokować również w sztuce. Był przekonany, że „widz oczekuje od twórcy, aby go obraził zgorszył i zszokował”.

Franciszek Starowieyski - szkic, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski – szkic, dzięki uprzejmości żony artysty

Jego dzieła pełne są ekscentrycznych pomysłów, hybryd człowieczo-zwierzęcych, często pojawiają się motywy erotyczne – nagie sylwetki, obnażone piersi, ostentacyjne fallusy. Wspomniane elementy powodują, że nie można przejść obojętnie obok takich plakatów jak: Białe małżeństwo, Trzy wysokie kobiety, Przeprowadzka.

Franciszek Starowieyski, Przeprowadzka, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Przeprowadzka, dzięki uprzejmości poster.pl

Artysta przyznał, że zdobytą w latach 60. popularność zawdzięcza oszustwu. Seria jego oryginalnych plakatów miałaby małe szanse na zaistnienie, gdyby pod pierwszym swoim afiszem Zbuntowana Orkiestra nie podrobił podpisów Jana Lenicy, Wiktora Górki oraz Eryka Lipińskiego14.

Franciszek Starowieyski Płaczący gołąbek

Franciszek Starowieyski Płaczący gołąbek pokoju

Jednym z pierwszych plakatów Starowieyskiego jest Płaczący gołąbek pokoju, litografia powstała po wydarzeniach na Węgrzech z 1956 roku. Oszczędna w środkach, dwukolorowa grafika, przypominająca Gołąbka pokoju Picassa stała się symbolem solidarności z powstańcami. Był to odważny polityczny akt artysty, w lapidarny sposób wyrażający cierpienie i rozczarowanie socjalizmem, który wypaczał pojmowanie pokoju15. Choć w twórczości uciekał od polityki, zdarzały mu się zadziorne gesty, jak żartobliwy, antykomunistyczny plakat Nie jedzcie buraczków czy rozgłoszenie, że jeden z obrazów namalował pędzlem do golenia Marka Hłaski, co wywołało oburzenie władzy16.

W latach 50. powstawały rewolucyjne wówczas plakaty w oszczędnej stylistyce drzeworytu (Matka, W drodze na front, Poemat pedagogiczny, Złoty kask).

Później styl Starowieyskiego zmieniał się, grafik eksperymentował z różnymi technikami17, wypracowując indywidualny, dobrze rozpoznawalny styl nie do podrobienia. Jego twórczość przepełniona była motywami zaczerpniętymi z baroku – wanitatywnymi muszlami, czaszkami, bogatą ornamentyką. Charakterystyczna, miękko wijąca się linia, zmysłowe formy i kaligraficzne ozdobniki silnie cechują dzieła Starowieyskiego. Po raz pierwszy wprowadził do plakatu barokowo-surrealistyczne elementy w pracy Frank V (1962r), gdzie przedstawiał połączenie architektury z czaszką.

Franciszek Starowieyski, Frank V, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Frank V, dzięki uprzejmości poster.pl

Groteskowe i fantasmagoryczne figury przeplatał z anatomicznymi szczegółami, piękno zawsze urozmaicał intrygującą brzydotą, fetyszyzował postacie. Tworząc niebywałe kreatury, łącząc idealne kształty nagiego ciała i precyzyjne ornamenty z elementami zwierzęcymi, wynaturzeniem i deformacją, osiągał strukturę niemal hipnotyzującą widza, zasiewając w odbiorcy ziarno niepokoju i fascynacji.

Franciszek Starowieyski, Kot, fot. Agraart

Franciszek Starowieyski, Kot, fot. Agraart

Wystarczy spojrzeć na takie plakaty jak: Don Giovanni, Dyskretny urok burżuaczji, LuluCauchemars/Zmory, Kochanek lekki ból czy Golem. Profesor Raymond Vezina uznał go za głównego przedstawiciela nurtu teratologicznego (od gr. téras – potwór) wśród plakacistów polskich18.

Franciszek Starowieyski, Dyskretny urok burżuazji, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Dyskretny urok burżuazji, dzięki uprzejmości poster.pl

Czaszka, obok szkieletów, stanowiła jego ulubiony motyw, artysta chętnie wykorzystywał w swoich pracach ten symbol, pojawia się on m.in. w plakatach takich jak: Czerwona Magia, Skorpion, Panna i Łucznik, Dwaj Muszkieterowie.

Franciszek Starowieyski, Czerwona magia, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Czerwona magia, dzięki uprzejmości poster.pl

Jego czaszki są hybrydyczne, często nieludzkie, krowie lub ptasie, w zaskakujący sposób przechodzą w muszle, ożywają, wyrastając z niepozbawionych energii ciał. Są też wyrazem uwielbienia dla sztuki wieku XVII, kiedy to królowały jako jeden z najchętniej przedstawianych symboli przemijania.

Nie sposób nie zauważyć uwielbienia dla kobiet, które przejawiał Starowieyski zarówno w życiu prywatnym, jaki i w swej twórczości. Damskie akty przedstawione w rubensowskiej estetyce stanowiły podstawę wielu plakatów grafika, jak np. Videoteatr, Hedda Gabler, Weisse Ehe, Według Tomasza Manna. Często szkicował pozujące dla niego modelki.

Franciszek Starowieyski w trakcie pracy, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski w trakcie pracy, dzięki uprzejmości żony artysty

W swoich dziełach dawał ujście mistyfikacyjnym zapędom, przejawiającym się choćby w stosowaniu licznych didaskaliów, podobnych tym z dawnych atlasów anatomicznych czy rysunków technicznych. Można znaleźć je choćby w plakatach: Anatomia czasu, Taniec śmierci, Jak wam się podoba, Iluminacja. Bez wątpienia były wynikiem aktykwarycznych poszukiwań wśród rytowniczych ilustracji traktatów naukowych. W pracach nie mają one jednak większego znaczenia, dodają element absurdu, stają się częścią graficznej gry i artystycznym figlem.

Przy realizacji plakatów teatralnych i filmowych kierował się klimatem i nastrojem danego dzieła. Poetycka wizja i swoboda ekspresji dominowały nad zwykłą utylitarnością. Subiektywne skojarzenia bywały często dość odległe, ale przy tym niezwykle trafne19. Plakat promujący film Barwy ochronne Zanussiego na pierwszym planie przedstawia wielką kupę, będącą metaforą nieeleganckiego zachowania głównego bohatera. Postawę bohaterki filmu Mademoiselle Richardsona oddał artysta za pomocą nadania jej cech drapieżnej modliszki. Czaszka z plakatu Czerwona magia symbolizuje martwotę za życia, której dopuścił się protagonista dramatu. Własna interpretacja była kluczowa w tworzeniu plakatów, sam przyznał, że robiąc plakat zdarzało mu się czytać daną sztukę po kilka razy20.

Franciszek Starowieyski, Mademoiselle, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Mademoiselle, dzięki uprzejmości poster.pl

Plakat filmowy nierozerwalnie łączy się z zapowiadaną ekranizacją, jego podstawową funkcją jest zachęcenie do obejrzenia filmu, informowanie o wchodzącej na ekrany premierze. Z założenia ma być odbierany przed tym, co anonsuje. Starowieyskiemu udało się odwrócić tę zależność, wprowadzając do swoich dzieł zupełnie nową jakość. W rozmowie z Izabelą Górnicą-Zdziech zdradził z jakim założeniem przystępował do produkcji plakatu:
„Zwykle ktoś widzi plakat, interesuje go to, co na nim zobaczył, więc idzie do kina. Ja działałem inaczej. Ktoś szedł do kina przypadkowo, bo właśnie pojawił się nowy film, który traktował o zwykłych rozterkach miłosnych zdradzającej żony, raptem – wraz z moim komentarzem – nabierał nadznaczenia. Zdrada przestawała być zdradą, a stawała się ponadczynem, pośród innych ponadzdarzeń. Następnie widz opowiadał znajomym film już z komentarzem mojej pracy. Wprowadziłem dodatkowe treści do pierwszego, potem do drugiego odczytania plakatu. Za mną poszli inni na całym świecie. Plakat przestał być wyłącznie dekoracją.”21

Franciszek Starowieyski Białe małżeństwo, dzięki uprzejmości poster.pl

Franciszek Starowieyski, Białe małżeństwo, dzięki uprzejmości poster.pl

Artysta zwrócił uwagę na niezwykle istotną kwestię, jaką jest odbieranie plakatu w kontekście dzieła, do którego się odnosi. Zazwyczaj plakat sugerował, czego będzie dotyczył film czy sztuka teatralna, stawał się w pełni zrozumiały po ich obejrzeniu, znajomy z afisza motyw okazywał się czytelnym znakiem dzięki zapoznaniu się z dziełem filmowym czy teatralnym. W przypadku plakatów Starowieyskiego proces interpretacji działa w obie strony. Odbiorca dostaje narzędzie do zrozumienia przesłania filmu, plakat jest dodatkowym „komentarzem”, zwraca uwagę na kwestię interesującą w danym dziele lub pokazuje problem z ciekawej perspektywy, ujmuje esencję filmu w jednym, bystrym spostrzeżeniu zwizualizowanym przez autora plakatu.

Teatr Rysowania

Warto wspomnieć, że Starowieyski był autorem wyjątkowego pomysłu – Teatru Rysowania – niezwykle medialnego wydarzenia, polegającego na tworzeniu na oczach widzów rozległych kompozycji rysunkowych, często w towarzystwie nagich modelek.

Franciszek Starowieyski - Teatr Rysowania, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski – Teatr Rysowania, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski - Teatr Rysowania, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski – Teatr Rysowania, dzięki uprzejmości żony artysty

Spektakle były wynikiem dociekań w jaki sposób dzieło plastyczne przełożyć na czas wspólnie spędzony z publicznością. Od 1980 roku powstało około trzydziestu edycji tego nietuzinkowego performance’u. Napędzany energią płynącą z interakcji z publicznością artysta działał zamaszyście i ekspresyjnie, znaczącym w tworzeniu elementem był gest, natchnienie, emocje, a nie intelektualna interpretacja22. Podobno ów Teatr Rysowania zrodził się na jednym z plenerów, w czasie którego artysta spontanicznie zaczął rysować  na ścianie i drzwiach obserwowany przed spore grono kibicujących mu artystów.

Franciszek Starowieyski, dzięki uprzejmości żony artysty

Franciszek Starowieyski, dzięki uprzejmości żony artysty

Wspólną cechą dzieł Starowieyskiego, zarówno plakatów, rysunków, jak i Teatrów Rysowania, jest zdumiewające łączenie intelektualnej treści z sensualną formą. Realistyczne portrety wtapiają się w jego pracach w tajemnicze, fantasmagoryczne twory, w których nie sposób się nie zatracić. Nie byłoby to możliwe gdyby nie biegłość techniczna i bezgraniczna fantazja twórcy.

Do wypełnienia

Franciszek Starowieyski, fot. Krzysztof Gierałtowski, pinterest

Starowieyski zmarł 23 lutego 2009 w Warszawie po zmaganiach z wieloletnią chorobą serca. Tworzył do końca, nie tracąc wrodzonego humoru. Pozostawił po sobie barwne wspomnienie oraz ogromny dobytek artystyczny, świadczący o niewyczerpanych pokładach wyobraźni.

 


  1. E. Gorządek, Franciszek Starowieyski (online), (dostęp: 05.2006). Dostępne w Internecie: http://culture.pl/pl/tworca/franciszek-starowieyski.
  2.  Sam na sam z Franciszkiem Starowieyskim (online), (dostęp: 3.07.2017). Dostępne w Internecie: https://youtu.be/uaGtY7HkNec.
  3.  J. I. Górnicka-Zdziech, Franciszek Starowieyski. Bycza krew, Warszawa 2016.
  4. S. Gieżyński, Mistrz i prowokator (online), (dostęp: 05.07.2017). Dostępne w Internecie: http://www.weranda.pl/sztuak-new/slawni-artysci/mistrz-i-prowokator.
  5.  E. Gorządek, Franciszek Starowieyski (online), (dostęp: 11.2009). Dostępne w Internecie: http://www.culture.pl/franciszek-starowieyski.
  6. T. Starowieyska (w rozmowie z Izabelą Górnicką-Zdziech), Franciszek Starowieyski. Bycza krew, Warszawa 2016, s.70-74.
  7. Franciszek Starowieyski (online), (dostęp: 5.07.2017). Dostępne w Internecie: https://youtu.be/sgyg8eFTYq0.
  8.  T. Starowieyska (w rozmowie z Aleksandrą Leszczyńską), Syna nazwał Belzebub, kochał sprośne dowcipy i kobiety. Żona wspomina Franciszka Starowieyskiego (online),(dostęp: 4.07.2017). Dostępne w Internecie: http://viva.pl/ludzie/wywiady-vivy/wywiad-z-zona-franciszka-starowieyskiego-teresa-23444-r3/.
  9. Ibidem.
  10. Ibidem.
  11. Ibidem.
  12. Ibidem.
  13.  O. Wilk, Franciszek Starowieyski – twórca Pizdomierza (online), (dostęp: 5.07.2017). Dostępne w Internecie: http://www.robmydobrze.pl/serce8/.
  14.  . I. Górnicka-Zdziech, Przewodnik inteligentnego snoba według Franciszka Starowieyskiego, Warszawa 2008.
  15. Ibidem.
  16. Ibidem.
  17. Ibidem.
  18.  S. Giżka, Polska Szkoła Plakatu (online), (dostęp: 1.09.2013). Dostępne w Internecie: http://www.culture.pl/polska-szkola-plakatu.
  19. F. Starowieyski, Katalog Wystawy, oprac. Z. Schubert Muzeum Narodowe w Poznaniu, 03-05.1975, s.5-7.
  20.  F. Starowieyski, Moje myśli i wspomnienie o plakacie, w: Franciszek Starowieyski plakaty – retrospektywa. Z kolekcji Piotra Dąbrowskiego i Agnieszki Kulon, Olsztyn 2003.
  21.  I. Górnicka-Zdziech, Przewodnik…, op. cit., s.105.
  22. F. Starowieyski. Przyjaźnie paryskie 1683-1693, Regionalne Centrum Kultury w Kołobrzegu im. Z. Herberta 2015, s. 19-30.
Iga Skowrońska

» Iga Skowrońska

Absolwentka historii sztuki, dziennikarstwa i kulturoznawstwa UMK. Interesuje się plakatem, street-artem, sztuką orientu,architekturą sakralną i współczesną. Ciekawi ją oddziaływanie dzieła na odbiorcę, interakcje ze sztuką.

One thought on “Franciszek Starowieyski – artysta, skandalista, kolekcjoner

  1. Dobry artykuł… Chętnie pooglądałbym zapisy „teatrów rysowania”, o ile takie się zachowały. No i gdzie są albumy z pracami Byka? Wstyd, że nie doczekaliśmy się żadnego – prócz jednego, który można czasem ustrzelić na Allegro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »