O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Czułe struny sztuki. Edward Okuń



Mecenasem artykułu jest:
Domenypl-logo

Edward Okuń – dziś nieco zapomniany, za życia uważany był za jednego z największych indywidualistów wśród artystów polskich działających na przełomie XIX i XX wieku. Tworzył czerpiąc swobodnie inspiracje z włoskiej sztuki renesansowej, dorobku angielskiego bractwa prerafaelitów oraz nurtu secesji. Zespolenie wszystkich tych pierwiastków, w połączeniu z wielką wrażliwością Okunia i zamiłowaniem do dekoracyjności pozwoliło mu wypracować niepowtarzalny styl: baśniowy i ujmujący, przenoszący widza w inny wymiar. Jego uosobieniem stał się – jeden z najlepiej znanych obrazów artysty – My i wojna. Dzieło stanowi jednak dopiero preludium zachęcające do zanurzenia się w fascynujący świat sztuki Okunia…

Edward Okuń, My i wojna (detal) |1917-1923, olej, płótno, 88 x 11, Muzeum Narodowe w Warszawie

Edward Okuń, My i wojna (detal) |1917-1923, olej, płótno, 88 x 111, Muzeum Narodowe w Warszawie

Cienkie listwy dzielą szklaną taflę okna na mniejsze prostokąty. Szyba wydaje się być pokryta delikatną mgiełką powodującą, że widziany przez nią krajobraz jest niewyraźny i obcy. To inny wymiar, którego łącznikiem z wnętrzem świata znajdującego się po drugiej stronie okna stał się kruchy motyl. Przysiadł w rogu szyby, a jego delikatne skrzydła na chwilę zamarły w bezruchu. Świadkiem tego wydarzenia jest młody mężczyzna. Odwracając głowę ku nam – widzom, przerywa moment intymności jaki towarzyszy tej chwili. Jego twarz zdradza odczuwane przez ułamek sekundy emocje: zaskoczenie i niepokój. Oto ktoś wkroczył do znanego tylko jemu świata wyobraźni, eterycznego i kruchego jak on sam. On – to Edward Okuń. Świat do którego wstępujemy skrywa się w ramach Autoportretu z motylem.

Edward Okuń Autoportret z motylem

Edward Okuń, Autoportret z motylem | ok. 1902

Dziś powstały w 1902 roku obraz figuruje na nieskończenie długiej liście dzieł zaginionych i znany jest jedynie z czarno-białej reprodukcji. Nie najlepszej jakości fotografia szczęśliwie nie odbiera pracy tego co najcenniejsze: niezwykle silnego ładunku emocjonalnego jaki ze sobą niesie. Autoportret z motylem stanowi kwintesencję idei sztuki Edwarda Okunia: oto dwa światy współistniejące równolegle, choć nigdy się nie przecinające: rzeczywistość i świat wyobraźni, magiczny i subtelny, świat baśni – lepszy od tego prawdziwego. Okuń wybiera go jako swój naturalny. To w nim egzystuje, zamknięty niczym w szczelnym kokonie, starając się jak najmocniej odseparować od szarości, zła i banalności dnia codziennego. W czasie pracy nad obrazem, Edward Okuń miał już trzydzieści lat, był więc w pełni ukształtowanym malarzem, choć w jego przypadku nie można powiedzieć, że artystyczna świadomość była konsekwencją wypracowanych poszukiwań. Sposób, w jaki rozwijała się twórczość Okunia, był ściśle związany z jego osobistymi przeżyciami i stanowił ich indywidualną kontynuację. Można więc powiedzieć, że Okuń nosił sztukę w sobie i w sposób świadomy ją ujawnił.

Edward Okuń, Portret własny w stroju hiszpańskim |1911, Muzeum Narodowe w Warszawie

Edward Okuń, Portret własny w stroju hiszpańskim |1911, Muzeum Narodowe w Warszawie

Edward Franciszek Mateusz przyszedł na świat 21 września 1872 roku w Wólce Zegrzyńskiej. Był pierworodnym synem Edwarda Okunia herbu Belina i Zofii z Radoszkowskich herbu Dołęga. Jako pięciolatek został osierocony przez ojca, a pięć lat później również przez matkę. Pomimo że przed swoją śmiercią Zofia wyszła powtórnie za mąż za warszawskiego przemysłowca Władysława Kremky’ego, po jej śmierci opiekę nad dwunastoletnim Edwardem i jego młodszą siostrą (również Zofią) przejęli dziadkowie od strony matki. Niewątpliwie tym, co odróżnia wspomnienia o młodzieńczych latach Edwarda Okunia od życiorysów innych artystów, jest towarzyszący mu dostatek. Majątek odziedziczony po rodzicach zapewnił mu pełną swobodę wyboru życiowej drogi, dlatego też po roku spędzonym w Warszawskiej Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona, przyduszony jej akademicką atmosferą Okuń zdecydował się na przeprowadzkę do Krakowa, gdzie od 1891 roku rozpoczął studia w Szkole Sztuk Pięknych. Jednak również Kraków nie okazał się miejscem, w którym mógł się odnaleźć.

Ostatecznie na skutek konfliktu z profesorem Jabłońskim Okuń zdecydował się wyjechać do Monachium. Miasto pod wieloma względami stanowiło fascynujące okno na świat sztuki. To właśnie tu, w lipcu 1893 roku otwarta została wystawa monachijskiej secesji, która wzbudziła w artyście wiele pozytywnych emocji. Niespokojny duch gnał jednak dalej i na przełomie 1894 i 1895 roku Okuń wyjechał do Paryża. Podobnie jak wielu polskich artystów goszczących w mieście, na miejsce swojej edukacji wybrał Académie Julian. Jego nauczycielem został akademik Jean-Paul Laurens, jednak mieszkając w Paryżu nie sposób było uciec od pulsujących, nowych tendencji rodzących się w sztuce. Nikt nie mógł pozostać obojętny wobec dzieł Matisse’a czy Gauguina.

Wywołały one również emocje u Okunia – tyle, że skrajnie negatywne. Malarz całkowicie odrzucał wszelkie przejawy nowoczesnych form w sztuce, nie akceptował ekspresjonizmu ani prymitywizmu. Ówczesny Paryż nie mógł mu zaoferować tego, czego pragnął ani szukał, a to oznaczało konieczność wyruszenia w dalszą drogę.

Okuń wrócił do rodzinnych stron, by jesienią 1895 roku sprzedać odziedziczony po rodzicach majątek. Niestety uzyskane środki były znacznie skromniejsze niż związane z nimi oczekiwania. Jednak los dał również Okuniowi to co niematerialne: miłość. Niespodziewanie między Edwarde, a Zofią Wandą Tolkemit rozbłysło wielkie, prawdziwie romantyczne uczucie. Rudowłosa, piękna i eteryczna Zofia była dla Edwarda muzą i bratnią duszą, ale także… jego kuzynką ze strony matki. Oficjalne przypieczętowanie związku wymagało więc udzielenia dyspensy, którą parze udało się uzyskać. Pobrali się w 1896 roku, ale ze względu na bliskie pokrewieństwo nigdy nie zdecydowali się na posiadanie potomstwa. Owocem ich związku stała się sztuka i nikt nie rozumiał tak dobrze artystycznych idei Edwarda, jak Zofia – notabene jego ulubiona modelka.

W pierwszą wspólną podróż para udała się do Monachium. Okuń kontynuując swoją edukację artystyczną, zapisał się na zajęcia do Węgra, Szymona Hollosy’ego. Czujnie obserwował również wszystkie wydarzenia artystyczne, jakie odbywały się w mieście. Szczególnie ważne stały się dla niego dwie wystawy: artystów tworzących w kręgu Art Nouveau oraz Prerafaelitów – Dantego Gabriela Rosettiego i Edwarda Burne-Jonesa. Reminiscencje obu nurtów rytmicznie powracały w twórczości Okunia przez kolejne dekady. Ich dopełnienie nastąpiło wraz z kolejną podróżą artystyczną.

Edward Okuń, Pejzaż południowy z Dubrownika |1930, Muzeum Narodowe w Warszawie

Edward Okuń, Pejzaż południowy z Dubrownika |1930, Muzeum Narodowe w Warszawie

Był rok 1898, kiedy Edward i Zofia przyjechali na włoską wyspę Capri. Stąd po krótkim czasie przenieśli się do Rzymu. Niespodziewanie Włochy stały się dla Okuniów nowym domem na blisko dwadzieścia kolejnych lat. Zamieszkali w Vilii Strohl-Fern w dzielnicy Monte Parioli. Oboje ulegli wpływom fascynującej kultury Italii, ale jednocześnie pozostali silnie związani z rodzimymi kręgami.

Edward Okuń, Autoportret z Sycylijką - Granaty |1913, Muzeum Narodowe w Warszawie

Edward Okuń, Autoportret z Sycylijką – Granaty |1913, Muzeum Narodowe w Warszawie

Polskie serce w Rzymie biło wówczas jednym rytmem przy Via dei Condotti 86, w osnutej legendami Caffè Greco. Otwarta w 1760 roku, najstarsza z rzymskich kawiarni od początku była miejscem spotkań światowej artystycznej i intelektualnej elity goszczącej w Wiecznym Mieście. Koncentrowało się wokół niej również środowisko polonijne: Juliusz Słowacki i Adam Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz, bracia Maksymilian i Aleksander Gierymscy. Stałymi bywalcami miejsca przez lata byli również Okuniowie.

Szczególnie rozbudzona wrażliwość artystyczna Edwarda Okunia powodowała, że był powszechnie znany w kręgach plastyków i literatów. Poszukiwał inspiracji w historii, sztuce minionych epok, muzyce i poezji. Liczne podróże po Italii zaowocowały serią prac natchnionych sztuką quattrocenta. To, co najmocniej zafascynowało Okunia w XV-wiecznym malarstwie włoskim, to rozwój portretu, powszechna jego laicyzacja, jak również wprowadzenie pejzażu jako tło. Doskonałym przykładem kondensacji tych idei jest Autoportret z żoną na tle Anticoli Corrado.

W partii centralnej popiersia małżonków w renesansowych kostiumach: Edward w ciemnym, aksamitnym kaftanie, pod którym nosi białą koszulę, Zofia w rdzawej sukni, ozdobionej złotym haftem wokół dekoltu, korespondującej z kolorem jej miedzianych włosów. Oboje upozowani z dostojną powściągliwością, znajdują się na tle maleńkiego, średniowiecznego miasteczka. To, co odróżnia Okunia od dawnych mistrzów, to technika malarska. Pędzel jest prowadzony swobodnie i miękko, znacznie dłuższymi pociągnięciami, dzięki czemu finalnie artysta uzyskał efekt nieostrości i lekkiego przydymienia. Zabieg ten Okuń powtórzył rok później w obrazie Judasz. Powielił również schemat kompozycyjny: na tle architektury miasta umieścił postać rudowłosego Judasza w diademie ze srebrników i czerwonym płaszczu. Z opuszczoną głową zanurza się w myślach, a tragizm jego czynów symbolizują ciemne, burzowe chmury całkowicie przysłaniające niebo i przyduszające promienie słoneczne, które jeszcze oświetlają odleglejszą część miasta.

Zaskakującą kontrę do grupy dzieł parahistoryzujących Okunia powstałych w okresie pobytu we Włoszech stanowią pejzaże. Będące zapisem letnich podróży do Abruzji, Toskanii, czy na wybrzeże Amalfitańskie, malowane są przy użyciu świeżych, soczystych kolorów. Przepełnione światłem i słońcem, intrygują wybranymi rozwiązaniami kompozycyjnymi. Okuń kadruje w sposób fotograficzny, spontanicznie. Dzieli się z widzem migawkami, jakie zapisały się w jego pamięci: lazurową wodą widoczną zza bujnej roślinności, owocującym drzewem pomarańczowym wyrastającym ponad ogrodzenie ogrodu, widokiem miasteczka obserwowanym przez otwarte okno. Pejzaże Okunia, tak niezwykle lekkie i swobodne stanowią swoistą osobliwość w jego oeuvre. Choć dość liczne, zdają się być formą emocjonalnej odskoczni od głęboko duchowego zaangażowania w sztukę.

Edward Okuń, Pejzaż włoski | 1902, Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi

Edward Okuń, Pejzaż włoski | 1902, Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi

Niczym echo regularnie w twórczości Edwarda Okunia powraca motyw niezrozumienia i mentalnego osamotnienia artysty. Niepisany cykl otwiera powstały w 1898 roku Sen Paganiniego. Inspirację, również pod względem kompozycyjnym stanowiła dla Okunia legenda o włoskim skrzypku z przełomu XVII i XVIII wieku – Giuseppe Tartinim. Kompozytor i muzyk, rewolucjonista w kwestii współczesnej techniki gry na skrzypcach, skomponował ponad sto siedemdziesiąt sonat, wśród których najsławniejszą jest Z diabelskim trylem. Zapis nutowy utworu miał się przyśnić Tartiniemu, gdy nocą przyszedł do niego diabeł, by zagrać mu swoją sonatę. Niezwykła historia doczekała się kilkukrotnego zilustrowania, zachwyciła również Edwarda Okunia. Oto na brzegu łóżka pogrążonego w śnie Paganiniego przysiadła naga męska postać. Pochyla się ku muzykowi, by ten mógł lepiej usłyszeć dźwięk skrzypiec na których gra. Ostre, szpetne rysy twarzy postaci napawają lękiem, ale jednocześnie hipnotyzująco przykuwają uwagę. Czyżby w ten sposób Okuń chciał zdradzić, że moc kreacji czasem miewa diabelskie źródła, od których artysta nie może się uwolnić? Gdy inspiracja nadchodzi, należy jej ulec, niczym skrzypek na zaginionym obrazie Nokturn, grający przy srebrnym świetle księżyca.

Edward Okuń, Śmierć Paganiniego |1898, Muzeum Lubelskie w Lublinie

Edward Okuń, Śmierć Paganiniego |1898, Muzeum Lubelskie w Lublinie

Znamienne dla twórczości Okunia, że lwia część dzieł traktujących o inspiracji i związanych z nią wewnętrznych przeżyciach artysty ma muzyczne konotacje. Okuń odniósł się do nich jeszcze kilkakrotnie, min. w funeralnej, niezwykle symbolicznej kompozycji Cztery struny skrzypiec. Wśród ułożonych kwiatów spoczywają samotne skrzypce, jedyny materialny ślad obecności grającego na nich niegdyś skrzypka. Nikt o nim nie pamięta, a jedyny kondukt żałobny stanowią cztery postacie kobiece w czarnych welonach – personifikacje strun na których grał. Jedna ze strun – natchnienie towarzyszy muzykowi na powstałym w 1904 roku obrazie Filistrzy. Ubrana w czarną, tiulową suknię dziewczyna opiera delikatnie dłoń i brodę na ramieniu muzyka, swoim gestem dodaje mu otuchy. Ma zamknięte oczy, dzięki czemu jeszcze silniej wsłuchuje się w jego grę. Jest jedyną uczestniczką dawanego przez niego koncertu. Publiczność, tytułowi filistrzy pogrążyli się w śnie znudzenia i ignorancji. Ich letarg niezrozumienia będzie trwał wiecznie, bo nigdy nie pojmą czym jest sztuka dla artysty.

Edward Okuń, Cztery struny skrzypiec | 1914, The University of Arizona Museum of Art

Edward Okuń, Cztery struny skrzypiec | 1914, The University of Arizona Museum of Art

Obrazy Okunia silnie kontrastują pomiędzy pięknem formy, a podniosłością tonów, których dotyczą. Artysta mówi swoim malarstwem o tym, co dla niego trudne i bolesne, z jakimi emocjami dane jest mu się mierzyć na co dzień. Po każdej z prób ich uzewnętrznienia powraca do bezpiecznego świata wyobraźni. Stąd też przedstawienia baśniowych rycerzy stawiających opór złu (Walka dobra i zła ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku), rusałek (Rycerz i rusałka, w kolekcji Muzeum Pałac Herbsta, oddział Muzeum Sztuki w Łodzi) czy tajemniczych niewiast (Musica Sacra, w kolekcji prywatnej). Niezwykle istotną z dróg służących zapomnieniu od codzienności było dla Edwarda Okunia ilustratorstwo.

Edward Okuń, Rycerz i rusałka | 1900-1910, Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi

Edward Okuń, Rycerz i rusałka | 1900-1910, Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi

W 1899 roku w sławnym warszawskim salonie Aleksandra Krywulta została otwarta pierwsza indywidualna wystawa Edwarda Okunia. Przedsięwzięcie okazało się sukcesem i przyniosło malarzowi rozpoznawalność na rodzimym gruncie. Zaowocowało również rozwinięciem znajomości z Zenonem Przesmyckim, który zaproponował Okuniowi trwającą do 1907 roku współpracę ilustratorską przy czasopiśmie Chimera. Od tej pory rozkochany w poezji artysta stał się jednym z głównych plastyków pracujących dla periodyku.

Dziś za sztandarowy przykład kooperacji Okunia z Chimerą jest uznawana ilustracja, która ozdobiła okładkę 20/21 numeru czasopisma z 1904 roku. Noc, przedstawiona jako piękna brunetka o orlim nosie, przedstawiona została z profilu. Na jej upiętych włosach niby-korona, ozdobiona złotymi makówkami, a dookoła niej wijący się serpentynami szal. W tle gwiazdy zdobią granatowe niebo. Projekt jest kwintesencją stylu ilustratorskiego Okunia, nacechowanego licznymi odniesieniami do nurtu secesji. Artysta uwielbiał wykorzystywać giętką niczym roślinna wić linię, jak również kobiece personifikacje.

W pierwszym etapie współpracy z Chimerą rysunki Okunia powstawały jako przerysy znanych już publiczności obrazów, jego dorobek ilustratorski szybko się jednak rozrastał. Okuń uwielbiał twórczość Maurycego Maeterlincka, Juliusza Zeyera czy Gabriela d’Annunzio, ale również polskich poetów Leopolda Staffa i Jana Kasprowicza. Zresztą artystyczne fascynacje były w tym przypadku obustronne, gdyż Staff i Kasprowicz nakłonili swojego wydawcę, właściciela Księgarni Polskiej we Lwowie, Bernarda Potockiego, by to właśnie Okuń zilustrował ich tomiki poezji. Ilustracje do utworów Kasprowicza Okuń wykonywał niejednokrotnie, również na łamach wspomnianej Chimery. Często zadanie to było karkołomne, gdyż do mieszkającego w Rzymie artysty listy z utworami poety docierały partiami, nie miał więc możliwości zapoznania się z całością tekstu przed przystąpieniem do pracy.

Edward Okuń Noc Chimera

Edward Okuń, Noc, litografia barwna, winieta okładkowa z Chimery | grudzień 1905, t. IX, z. 27, źródło: desa.art.pl

Okuń regularnie wystawiał swoje prace i nie przeszkodziły mu w tym stałe problemy ze wzrokiem, jakie miewał od czasu wypadku rowerowego, którego doznał w 1901 roku. Rok później odbyła się jego wystawa monograficzna w warszawskiej Zachęcie, a w 1903 roku w Łodzi. Również jako ilustrator Okuń cieszył się coraz większym uznaniem: od 1906 roku współpracował z monachijskim pismem secesyjnym Jugend.

Edward Okuń, Żeglarz i potwory morskie |1901-1902, źródło: polona

Edward Okuń, Żeglarz i potwory morskie |1901-1902, źródło: polona

Mimo licznych obowiązków znajdywał również czas, by w zaciszu swojej pracowni malować ukochaną żonę. W 1907 roku Okuń ukończył jeden z najpiękniejszych jej portretów, dziś w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. Rudowłosa Zofia ubrana w oliwkową, obszytą białą koronką pelerynkę oraz ozdobiony jasno-różowymi kwiatami słomkowy kapelusz zawiązany pod brodą przy pomocy dużej śnieżnobiałej kokardy, przystanęła na tle zadrzewionego parku. Jej jasna cera kontrastuje z pełnymi, ciemno-brzoskwiniowymi wargami i wibrującym lazurem oczu. Spojrzenie Zofii jest chłodne i uważne, tylko pozornie bezpośrednio wymierzone w widza. W rzeczywistości kieruje je znacznie głębiej, za nas, jakby dopatrując się czegoś pozornie niedostrzegalnego. Obraz jest kwintesencją mistrzowskich umiejętności Okunia i pozwala odkryć jego malarstwo z zupełnie odmiennej perspektywy.

Edward Okuń, Portret Zofii z Tolkemitów Okuniowej, żony artysty

Edward Okuń, Portret Zofii z Tolkemitów Okuniowej, żony artysty , |1907, Muzeum Narodowe w Warszawie

Tworząc, Okuń uwielbiał oddawać się pracy w sposób totalny. Przenikał powstające dzieło, przygotowywał się do jego powstania z precyzją godną naukowca. Tak też było na przełomie 1913 i 1914 roku, gdy wydawnictwo Gebethner i Wolff zleciło mu wykonanie ilustracji do Faraona Bolesława Prusa. Lektura książki była dla Okunia niewystarczająca i przed przystąpieniem do prac wymusił na wydawnictwie organizację i sfinansowanie jego wyjazdu do Egiptu. Podróż przyniosła ze sobą dwadzieścia dwie ilustracje, w tym kartę tytułową. Do realizacji projekt wówczas jednak nie doszło. Jego finalizacja nastąpiła… sto lat później, w 2014 roku, przy okazji publikacji bibliofilskiego wydania powieści.

Czasy I wojny światowej niosą ze sobą wiele luk w biografii Okunia. Po jej zakończeniu w życiu artysty i jego żony nastąpiły liczne zmiany. Para zdecydowała się na powrót do Polski, a przypieczętowaniem tej decyzji był zakup kamienicy przy warszawskim Rynku Starego Miasta nr 12. Była ona dla Okunia domem, ale także pracownią i magazynem dzieł. O tym, że artysta swój nowy dom traktował w sposób szczególny świadczy fakt, jak wiele uwagi poświęcił na projektowanie jego wnętrz, ale również polichromii zdobiących elewację.

Przez kolejne dwie dekady Okuń często pokazywał swoje prace na wystawach, był postacią powszechnie szanowaną w środowisku. Pełnił funkcję vice prezesa Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych i przez niemal dwa lata był dyrektorem w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, w której również uczył.

Edward Okuń, Kwitnące glicynie

Edward Okuń, Kwitnące glicynie | 1911, Muzeum Narodowe w Warszawie

Czas mijał, ale Edward Okuń nie szedł z jego duchem. Nie ulegał modernistycznym modom i tendencjom, wierny sobie i swoim ideałom spotykał się z szacunkiem, ale też malejącym zainteresowaniem.

Nastała II wojna światowa, a kamienica Okuniów długo stawała jej opór. Dopiero w 1944 roku, w trakcie powstania warszawskiego Okuniowie zdecydowali się uciec z Warszawy, a ich dom uległ całkowitemu zniszczeniu. Wraz z nim bezpowrotnie część dzieł artysty zgromadzonych w piwnicznym magazynie.

Okuniowie zamieszkali w Skierniewicach. Tu niespodziewanie 17 stycznia 1945 roku, siedemdziesięciotrzyletni Edward Okuń został zastrzelony jako przypadkowy przechodzień na ulicy. Pochowany został na cmentarzu powązkowskim w grobie swojego ojca.

Wraz z Edwardem Okuniem odeszła pewna epoka w sztuce, nie ulegająca żadnym konwenansom. Okuń zadziwiał baśniowym światem, który kreował, czerpał z minionych styli, ale w pełni im nie ulegał, transponował do swojego malarstwa tylko to, co uważał za najwartościowsze. Przez blisko pięćdziesiąt lat aktywności malarskiej tworzył w sposób różnorodny, pozornie niespójny, ale właściwy tylko sobie, odróżniający go od wszystkich artystów polskich tego okresu.

Nieprzypadkowo pisywano o Okuniu jako o rycerzu, który urodził się za późno. Rzeczywiście był romantykiem w popularnej definicji tego pojęcia, zamykającym się w świecie swojej sztuki.

Edward Okuń malarstwo

Edward Okuń, My i wojna |1917-1923, olej, płótno, 88 x 111, Muzeum Narodowe w Warszawie

Doskonałą puentę jego wędrówki przez świat stanowi ostatni z autoportretów żoną, powstały między 1917 a 1923 rokiem obraz My i Wojna. W plątaninie drapieżnych, uskrzydlonych wężo-smoków idą Okuniowie. Edward, ubrany w czarną pelerynę skrywa pod jej połą swoją żonę. W sposób symboliczny i dosłowny odseparowuje ich od panującego na zewnątrz okrucieństwa. To jednak próbuje przeniknąć do ich świata. Uosabia je postać starej kobiety o złowrogiej twarzy, idącej krok w krok z Okuniami. Pochylona staruszka w niepokojącym geście próbuje zajrzeć pod pelerynę i zmącić spokój mikroświata jakie tworzy okrycie. Nie udaje jej się to, ale zdaje się nie dawać za wygraną i nadal będzie czaić się tuż obok. Jak się okaże wiele lat później w końcu wygra, wraz ze strzałem padającym w styczniowy dzień w Skierniewicach.


Bibliografia:

1. Biernacka M., Okuń Edward Franciszek Mateusz, w: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających. Malarze, rzeźbiarze, graficy, t. 6, red. K. Mikocka-Rachubowa, M.Biernacka, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1998.
2. Biernacka M., Literatura – symbol – natura. Twórczość Edwarda Okunia wobec Młodej Polski i symbolizmu europejskiego, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2004.
3. Zagrodzki J. , Symbolizm w sztuce Edwarda Okunia, Łódź 1987.
4. Szczepańska A., Chimera. Tekstowa kolekcja Zenona Przesmyckiego, Gdańsk 2008.
5. Bąbiak G., Metropolia i zaścianek: w kręgu „Chimery” Zenona Przesmyckiego, Warszawa 2002.
6. Teksty o malarzach. Antologia polskiej krytyki artystycznej 1890-1918,
red. W. Juszczak, Warszawa 1976.


Mecenasem artykułu jest firma:
Domeny.pl

Domeny.pl należą do grupy H88, której celem jest zapewnienie Klientom prostych, przyjaznych i komplementarnych usług hostingowych. Już od 20 lat wspierają klientów w sieci. Inwestycja w infrastrukturę i otwartość na nowe usługi pozwoliła na rozwój. Dziś są jedną z najlepiej rozpoznawalnych polskich marek na rynku usług hostingowych i rejestracji domen internetowych. Są właścicielem międzynarodowej platformy z najszerszą ofertą certyfikatów SSL. Oferują kompleksowe usługi internetowe: domeny, hosting, certyfikaty SSL, serwery VPS, serwery dedykowane. Domeny.pl to marka stawiająca na rozwój i ciągłą poprawę jakości obsługi. Proponują rozwiązania dla grup kapitałowych i bezpieczne strategie dla każdego typu działalności.

Maria Milanowska

» Maria Milanowska

Absolwentka historii sztuki, zawodowo muzealnik. Uwielbia sztukę epoki średniowiecza oraz sztukę polską drugiej połowy XIX wieku. Zakochana we Włoszech pod każdą postacią.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki "Niezła Sztuka". Jeśli publikowane tu treści wydają Ci się inspirujące i chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam tu: www.niezlasztuka.net/wesprzyj-nas/ możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »