O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

„Chimera” Zenona Przesmyckiego (Miriama) jako kwintesencja Młodej Polski



Magazyn artystyczno-literacki „Chimera” ukazywał się w szczytowym okresie Młodej Polski i był ideą, owocem aspiracji, ambicji, marzeń i sił twórczych jednej osoby – Zenona Przesmyckiego (pseudonim Miriam). Periodyk ten do dzisiaj pozostaje niedoścignionym wzorem udanego połączenia treści literackich i plastycznych.

Chimera_okladka_1

Magazyn „Chimera”, który ukazywał się w latach 1901-1907 (łącznie wydanoz 30 zeszytów, każdy o objętości regularnej książki, składających się łącznie na dziesięć tomów) reprezentował najwyższy poziom edytorski, plastyczny i literacki, inspirował, wytyczał artystyczne trendy i stanowił kwintesencję estetycznych i intelektualnych prądów epoki. W sumie dorobek pisma to ponad 5.000 stron literatury i sztuk plastycznych. Zenon Przesmycki (jako Miriam) był pomysłodawcą, twórcą, redaktorem naczelnym, a także sponsorem miesięcznika. Ideą, która towarzyszyła pomysłodawcy na każdym etapie wydawniczym było przeświadczenie, iż książka jest dziełem sztuki, a jednocześnie przedmiotem sztuki użytkowej. To właśnie podejście sprawiło, że „Chimera” stanowiła absolutnie wyjątkową koncepcję artystyczną. Do dzisiejszych czasów nikt już nie powtórzył sukcesu Miriama i nie stworzył pisma-książki o sztuce na miarę jego dzieła.

Edward Okun

Wzorowany na ornamentach bizantyjskich znak graficzny czasopisma autorstwa Edwarda Okunia

Zanim jednak czterdziestoletni Przesmycki porwał się na realizację długo opracowywanego projektu, jakim była „Chimera”, zdobył uznanie jako tłumacz literatury francuskiej, redaktor i dziennikarz, poeta. Dzisiaj powiedzielibyśmy o osobie jego pokroju „animator kultury” albo „działacz na polu sztuki”. Jego pasja, przedsiębiorczość, perfekcjonizm, a także zasoby finansowe sprawiły, iż czasopismo zachowało się na trwałe w polskiej kulturze i do dzisiaj stanowi przykład niekomercyjnego, a przy tym wysokobudżetowego w kwestii treści i formy projektu, który realizował bliskie Miriamowi hasło „sztuka dla sztuki”.

Zenon Przesmycki

Zenon Przesmycki

Urodził się 22 grudnia 1861 r. w szlacheckiej rodzinie w Radzyniu Podlaskim. Ukończył w Warszawie studia prawnicze, jednak nigdy nie podjął pracy związanej ze zdobytym wykształceniem. Od młodzieńczych lat fascynowała go literatura. Dzięki swoim przekładom poezji francuskich zaczął się obracać w warszawskich kręgach artystycznych i zadebiutował w „Kurierze Codziennym” (1881). W latach 1887-1888 Przesmycki pracował jako redaktor warszawskiego „Życia”.

Pod koniec lat 90-tych XIX w. Przesmycki wyjechał z kraju, najpierw do Paryża, następnie do Wiednia i innych miast. Stamtąd przesyłał swoje krytyczne felietony dla pisma „Świat” („Harmonie i dysonanse” 1891 r.). Wydany w 1893 r. tomik poezji Z czary młodości nie spotkał się z dobrym przyjęciem przez krytyków. Pogodzony z faktem, iż jego własna twórczość nie jest wybitna, Przesmycki skoncentrował się na pracy tłumacza, redaktora i krytyka. W trakcie podróży po Europie zafascynowała go postać i dzieło filozofa, matematyka i fizyka polskiego (piszącego wyłącznie po francusku) – Józefa Hoene-Wrońskiego (1776-1853). Przesmycki zaczął z wielką pasją i zaangażowaniem (także finansowym) zbierać rękopisy, listy i dokumenty dotyczące wielkiego myśliciela, zamierzając wydać jego dzieła zebrane. Poszukiwania dokumentów i pism, którymi kierował stacjonując w Paryżu oraz tłumaczenia poezji francuskiej (Rimbauda, Baudelaire’a, Verleaine’a) wypełniały całkowicie życie Przesmyckiego. W poszukiwaniach pomagała mu już wówczas krewna filozofa – Aniela Hoene, kierująca prestiżowym gimnazjum żeńskim przy ulicy Mazowieckiej w Warszawie, która kilka lat później miała zostać żoną Przesmyckiego.

Przebywając jeszcze w Paryżu, Przesmycki zaczął skrupulatnie przygotowywać koncepcję pisma. Jego nazwa „Chimera” (w mitologii postać o ludzko-zwierzęcych kształtach) nawiązywała do podstawowego założenia, jakie przyjął pomysłodawca – miesięcznik miał być hybrydą złożoną z tekstów i prac plastycznych różnych epok i prądów artystycznych. Każdy zeszyt z założenia zawierał zarówno polską jak i tłumaczoną z obcych języków poezję, testy prozatorskie, recenzje i eseje redaktora naczelnego prezentujące jego poglądy.

Chcąc pozyskać do współpracy najświetniejsze pióra swoich czasów, Miriam przygotował konspekt pisma, który dystrybuował w środowiskach artystycznych. Zanim jednak doszło do wydania „Chimery” (pierwszy numer ukazał się w styczniu 1901 r.), do paryskiego mieszkania Przesmyckiego napływała lawina listów od bliskiego znajomego – Stanisława Przybyszewskiego, który zmagał się z licznymi problemami – na skutek zdrad artysty rozpadało się jego małżeństwo z piękną Dagny, kłopoty miało też kierowane przez „Przybysza” pismo literackie „Życie”.

24.08.1899 r. Przybyszewski pisał: „Mój złoty Zenonku. Zrób mi wielką łaskę, napisz nam choć parę słów. Cóż się z Tobą dzieje? No, zmiłuj się najdroższy. Stach.”.

Po powrocie do kraju w grudniu 1899 r. Przesmycki namawiany był przez „Przybysza” do objęcia redakcji krakowskiego „Życia”. Pismo ostatecznie jednak padło w lutym 1900 r.

W Warszawie i Krakowie szybko rozeszła się wiadomość o nowym koncepcie Przesmyckiego, której towarzyszyła też plotka, iż pomysłodawca będzie płacił z góry gotówką. Miriam pozyskał dla swojego pisma wybitne nazwiska starszych twórców (Przybyszewski, Kasprowicz, Reymont) oraz młodych, głośnych już autorów (Maria Komornicka czy jej były mąż Jan Lemański).

W zakresie sztuk plastycznych głównymi współpracownikami „Chimery” stały się znane nazwiska epoki – malarze Józef Mehoffer i Edward Okuń. Obaj tworzyli okładki, znaki (stemple) graficzne (dzisiaj powiedzielibyśmy logo „Chimery”), rysunki rozpoczynające i kończące poszczególne teksty, czy też grafiki rozdzielające partie prozy.

Redakcja „Chimery” mieściła się początkowo na ulicy Książęcej 7 w Warszawie, od poł. 1902 r. przy ul. Nowy Świat 22, w ostatnich miesiącach 1907 r. biuro przeniesiono na ul. Widok 13. Redakcja pisma była w istocie ośrodkiem kulturalno-artystycznym, organizowano w niej odczyty i wystawy prac plastycznych (m.in. grafik Durera).

Dla perfekcjonisty Miriama liczyło się wszystko: nie tylko zawartość literacka i względy estetyczne (z wielką starannością wybierał i sprowadzał potem z zagranicy papier), ale też typografia tekstu (krój, wysokość i rodzaj czcionki sprowadzanej ze Stanów Zjednoczonych, rozmiar marginesów i operowanie pustymi fragmentami strony, podział tekstu na linie i strofy). Nawet ekspozycja tytułu, nazwiska autora (zawsze na drugim planie, na końcu utworu, co podkreślało, iż ważny jest sam przekaz, nie jego twórca) miało istotne znaczenie.

Pismo z założenia miało charakter elitarny. Miesięcznik (wychodzący nieregularnie z uwagi między innymi na cenzurę rosyjską oraz wymogi Przesmyckiego) wydawano w ilości zaledwie 600 egzemplarzy, nabywców było z reguły ok. 400. Istniała też wersja „luksusowa”, wydawana dla wąskiego kręgu odbiorców na najwyższej jakości papierze. Wysoki poziom edytorski sprawiał, iż pismo nie było w stanie przynosić zysków i utrzymywało się głównie dzięki finansowaniu go przez Miriama.

Dzisiaj podaje się „Chimerę” jako sztandarowy przykład estetyki i idei Młodej Polski. Pismo wpisywało się w aktualne prądy artystyczne (dekadentyzm, ibsenizm, idee Nietzschego, japońszczyzna) i przyswajało zachodnie wzorce trwającej w Europie secesji.  Od pierwszego zeszytu „Chimera” zyskała opinię prestiżowego, opiniotwórczego periodyku, którym powszechnie się zachwycano. Oczywiście byli też krytycy odnoszący się z niechęcią do koncepcji „sztuki dla sztuki”, jednak faktem jest, iż twórcy współpracujący z „Chimerą” zyskiwali uznanie.

Maria Komornicka

Maria Komornicka

Jedna z największych „gwiazd” pisma, wybitna poetka i prozaiczka Maria Komornicka (na zdjęciu obok) pisała w liście do matki z Paryża 29.09. 1903 r.: „(…) fakt drukowania w „Chimerze” otwiera wszystkie drzwi, w ogóle nieufne.”

Można stwierdzić, iż „Chimera” była autorską kolekcją Miriama, kolekcją dzieł sztuki ukazujących istotę bytu. Pismo było też swoistą platformą spotkań ze sztuką najwyższą twórców zmarłych i żyjących oraz czytelnika. Przesmycki twierdził, iż źródło prawdziwej sztuki ukryte jest w tej niewidzialnej sferze istnienia, do której dostęp mają tylko nieliczni spośród żyjących. Do tych „wybranych” kierował swoje wydawnictwo.

Do zeszytów była też dodawana tzw. „wkładka” były to np. światłodruk „Melancholia” Durera.

Niekiedy dodawano kopie graficzne bardzo modnych drzeworytów japońskich z kolekcji Feliksa Jasieńskiego (Mangha) czy akwarele.

Na przestrzeni sześciu lat ukazywania się „Chimery”, publikowano w piśmie prace takich artystów jak: Leśmian, Norwid, Kasprowicz, Przybyszewski, Staff, Komornicka, Nałkowska, Nietzsche, Keats, Rimbaud, Baudelaire, Gide, Verlaine, Zeyer, d’Annunzio.

Miriam czuwał nad całością projektu, a pomagał mu sekretarz – jako pierwszy tę funkcję pełnił Stanisław Brzozowski, beznadziejnie zakochany w Dagny Przybyszewskiej. W kwietniu 1901 r. popełnił w redakcji „Chimery” samobójstwo, a zaledwie cztery tygodnie po tym tragicznym wydarzeniu – 23.05.1901 r. w Tyfilisie obiekt uczuć Brzozowskiego – Dagny została zastrzelona w miłosnym szale przez Władysława Emeryka. Tajemnicza i fascynująca Dagny Juel-Przybyszewska (przyjaciółka Miriama) została uczczona w 9 zeszycie „Chimery”.

kk_chimera_okladka

Posadę sekretarza po Brzozowskim objął poeta Jan Lemański, autor publikowanych w „Chimerze” bajek, a także były (rozwód nastąpił w 1900 r.) mąż także drukującej w „Chimerze” Marii Komornickiej. Pomimo trudnej przeszłości (w trakcie podróży poślubnej na krakowskich Plantach zazdrosny Lemański strzelał do żony) twórcy musieli koegzystować na kartkach „Chimery” – Miriam nie uznawał ograniczeń, jakie narzucałyby mu skomplikowane relacje międzyludzkie.

Jako fundator i pomysłodawca pisma, Przesmycki czuwał nad samodzielnie wypracowaną ideą artystyczną „Chimery”. Na poziomie operacyjnym oznaczało to, że nie miał oporów w nakłanianiu  współpracujących autorów do konkretnych pomysłów. Narzucając kierunki i pewien estetyczny schemat (charakterystyczny dla pisma styl), w pewnym sensie manipulował artystami. Młode talenty pisały dla niego na wyłączność, zyskując sławę i prestiż, ale też uzależniając się od Miriama. Tak było z Marią Komornicką – urodzoną 25.08.1976 r. w Grabowie poetką, która w wieku 16 lat spektakularnie zadebiutowała opowiadaniem Z życia nędzarza.

Podejmując współpracę z Miriamem, 25-letnia Komornicka była już znaną (choć dla wielu kontrowersyjną) autorką, przez niektórych okrzykniętą wręcz jako genialną. Jednak to wiersze i teksty prozatorskie, jakie powstały z myślą o publikacji „Chimery” przez wielu literaturoznawców uznawane są za  szczyt jej osiągnięć. Na przestrzeni sześciu lat działania pisma, jej utwory znajdowały się w niemal każdym zeszycie, również w ostatnim, który ukazał się w grudniu 1907 r., kiedy Komornicka przebywała w zakładzie dla chorych psychicznie w Opawie. Do najwybitniejszych jej tekstów z „Chimery” zalicza się niezwykłe testy prozatorskie Biesy i Miłość oraz cykl poetycki Czarne płomienie.

Od początków znajomości Komornickiej i Przesmyckiego, poetka traktowała go niczym duchowego guru.  Nazywała go swoim Magiem. Był dla niej najwyższym autorytetem w kwestiach artystycznych. O tym, jak wielki wpływ na jej twórczość miał Miriam świadczy fakt, iż Komornicka nie umiała mu odmówić w kwestii prośby o recenzowanie dla „Chimery” utworów literackich innych autorów. Poetka uważała, iż tego typu działalność jest deprecjonująca, mimo to zgodziła się. Nie chcąc podpisywać recenzji swoim nazwiskiem, posługiwała się pseudonimem Piotr Włast.

Swoje utwory dla „Chimery” Komornicka pisała chcąc sprostać określonym wymogom Przesmyckiego, wpisać się w jego wizję i poruszyć głównie jego wrażliwość. Współpraca okazała się nad wyraz owocna, jednak postępujące problemy, z jakimi zmagała się autorka doprowadziły do punktu zwrotnego w jej życiu i zaprzepaściły tak świetnie zapowiadającą się karierę literacką.

W lipcu 1907 r. w poznańskim hotelu „Bazar” Komornicka oświadczyła, iż przeistoczyła się w Piotra Własta i chce być traktowana jak mężczyzna. Rodzina umieściła odmawiającą ubrania sukien Marię w prywatnym zakładzie dla umysłowo chorych. Przez siedem kolejnych lat poetka przebywała – wbrew swojej woli – w domach dla wariatów, skąd słała rozpaczliwe prośby o uwolnienie.

Przesmycki wykreował Komornicką jako gwiazdę „Chimery”, jednak gdy ta zmagała się z potwornymi przeciwnościami losu (miała między innymi zapaść psychiczną w trakcie pobytu w Paryżu w 1903 r.), Miriam nie zdobył się na jakikolwiek gest wsparcia dla artystki, dla której był jedną z najważniejszych osób. Tak istotna dla poetki postać Maga – z dużym prawdopodobieństwem ukochanego lub kochanka – przewijała się w listach wysyłanych przez Marię-Piotra do matki z kolejnych zakładów psychiatrycznych. W tym czasie Miriam w żaden sposób nie próbował jej pomóc, nie wykazał żadnego zainteresowania tragicznym losem gwiazdy „Chimery”.

Wraz z wybuchem wojny w 1914 r., Komornicka opuściła zakład psychiatryczny i nadal konsekwentnie żądając by traktowano ją jako mężczyznę, przebywała w rodzinnym majątku w Grabowie u rodziny swojego brata. Tam stworzyła bogaty zbiór różnorodnych wierszy „Księgę poezji idyllicznej”. Kompletnie zapomniana, naznaczona stygmatem wariatki, wysyłała swoje utwory Miriamowi, ten jednak i tym razem nie odnowił z nią kontaktu, prawdopodobnie potraktował  jej utwory jako niewiele warte teksty osoby chorej psychicznie. Zapewne nawet nieznaczne wsparcie ze strony Przesmyckiego byłoby bardzo cenne dla odizolowanej od świata i ludzi poetki. Do dzisiaj Księga Poezji Idyllicznej nie została w całości opublikowana, choć wiele osób nie ustaje w wysiłkach, aby ten zbiór poezji trafił do rąk czytelników.

Jeszcze w latach 90-tych XIX w. Przesmycki odkrył Norwida, który znany był w zasadzie tylko w wąskich kręgach Polonii Francuskiej. Niemal niepublikowane dzieła poetyckie i plastyczne Norwida zafascynowały go tak bardzo, iż podjął się prowadzenia szeroko zakrojonych, kosztownych poszukiwań wszelkich rękopisów, listów i pamiątek.

Norwidiana zbierane były w całej Europie przez kilkudziesięciu ludzi, którymi kierował Przesmycki. Jego wielką ideą była publikacja „dzieł zebranych” Norwida. Realizacja (nie do końca udana) tej koncepcji zajęła mu kilkadziesiąt lat! „Chimera” od początku swego istnienia popularyzowała twórczość Norwida, a tom VIII pisma (zeszyty 22-24 z 1904 r.) był mu w całości poświęcony, co przyczyniło się do rozbudzenia wielkiego zainteresowania niezbyt znanym do tej pory poetą.

W 1905 r. Miriam poślubił Anielę Hoene. Małżonkowie nie mieli dzieci. Aniela była zaangażowana w prowadzenie żeńskiego gimnazjum, a przy tym czynnie wspierała męża w jego poszukiwaniach rękopisów Norwida. Oprócz mieszkania na Mazowieckiej, Przesmyccy kupili dom w Chyliczkach (k. Piaseczna). W miejscu nazywanym przez nich „samotnią” oboje mogli oddać się fascynacji ogrodnictwem.  Na swoim skrawku ziemi uprawiali rzadkie odmiany róż.

Kłopoty z finansowaniem pisma, a przede wszystkim zaangażowanie Miriama w projekt publikacji dzieł zebranych Norwida sprawiły, iż ostatecznie w grudniu 1907 r. ukazał się ostatni (potrójny) zeszyt „Chimery”.

Po zamknięciu „Chimery” Przesmycki niemal całkowicie poświęcił się idei publikacji „dzieł zebranych” Norwida. Przygotowywał edycję ośmiu tomów, samodzielnie tworzył przypisy i czuwał – jak zawsze – nad perfekcyjną szatą graficzną. Z wyjątkiem tłumaczeń nie opublikował już żadnych utworów swojego autorstwa.

W 1938 r. zmarła Aniela, małżonka Przesmyckiego. Schorowany i samotny nie przestawał jednak pracować na edycją kolejnych tomów „Dzieł zebranych” Norwida. Wybuch wojny przekreślił szanse na dokończenie planowanych publikacji. We wrześniu 1939 r. Przesmycki ukrył w piwnicy domu przy Mazowieckiej 4 trzy skrzynie, dwie z dokumentami dotyczącymi Hoene-Wrońskiego, jedną z najcenniejszymi rękopisami i rysunkami Norwida. Gdy wybuchło powstanie schorowany, ponad osiemdziesięcioletni Przesmycki nie zgodził się opuścić mieszkania przy Mazowieckiej. Musiał jednak uciekać, gdy w kamienicę uderzyła bomba. Ogień strawił całe archiwum i niesprzedane zeszyty „Chimery”. Kuzyni Przesmyckiego dopiero we wrześniu 1944 r. zdołali zabrać go w bezpieczniejsze miejsce, ten odmówił jednak dalszej ucieczki. 10 października znaleziono go na klatce schodowej i zabrano do szpitala powstańczego przy Żurawiej.

Zenon Przesmycki zmarł 17 października 1944 r. Pochowano go początkowo w pobliżu szpitala, w 1945 r. jego ciało zostało przeniesione na Powązki. Z pożaru kamienicy przy Mazowieckiej cudem dosłownie ocalała skrzynia z „norwidianami”, w tym z bezcennym rękopisem Fortepianu Szopena.

O „magu” do końca swoich dni pamiętała chora, żyjąca w biedzie Maria Komornicka (Piotr Włast), o czym świadczą listy, jakie pisała po wojnie do przyjaciółki Zofii Villaume z ośrodka opieki społecznej w Izabelinie. Poetka zmarła 8 marca 1949 r.

Na zakończenie pragnę dodać, iż kilka miesięcy temu z okazji 41 urodzin otrzymałam jeden z numerów pisma jako prezent i muszę przyznać, iż nawet po upływie przeszło stu lat od wydania „Chimery”, jakość papieru, wykonanie i doznania estetyczne związane z lekturą pozostawiają niezatarte wrażenie. I pomyśleć, że prawdopodobnie nie zachował się do naszych czasów ani jeden z sygnowanych numerów w wersji ekskluzywnej…

Pisząc powyższy szkic czerpałam wiedzę między innymi z książek Barbary Koc Miriam. Opowieść biograficzna (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1980 r.) oraz Anny Szczepańskiej Chimera. Tekstowa kolekcja Zenona Przesmyckiego (słowo/obraz terytoria, Gdański 2008 r.)

360d8fe89eCzwarta powieść Sylwii Zientek, która ukazała się przed kilkunastoma dniami nakładem wyd. MUZA SA w dużej mierze opowiada o życiu i twórczości Marii Komornickiej.

Sylwia Zientek

» Sylwia Zientek

Pisarka, autorka powieści historycznych i obyczajowych (m.n. Hotel Varsovie, Kolonia Marusia, Próżna czy Miraże). Z wykształcenia prawniczka. Pasjonatka sztuki i historii Warszawy. Obecnie pracuje nad drugim tomem sagi Hotel Varsovie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »