O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Anna Bilińska-Bohdanowicz. Artystka niezłomna



W XIX wieku niewielu kobietom udawało się zrobić artystyczną karierę. Spośród polskich malarek szerokiemu gronu znana jest dziś przede wszystkim Olga Boznańska. Znacznie mniej osób pamięta o jej nieco starszej koleżance po fachu, Annie Bilińskiej-Bohdanowicz, której twórczość oraz barwny życiorys zasługują na zdecydowanie częstsze przypominanie.

Artystka urodziła się w 1857 r. w Złotopolu na Ukrainie, dzieciństwo zaś spędziła na Kijowszczyźnie oraz w Wiatce, gdzie praktykę lekarską prowadził jej ojciec. Niewiele wiadomo o pierwszych latach jej życia. Z pewnością rodzice dość wcześnie dostrzegli jej zdolności plastyczne. Od około dwunastego roku życia przyszła malarka pobierała lekcje rysunku, a jej pierwszym nauczycielem był popularny ilustrator Michał Elwiro Andriolli. Artysta przebywał w Wiatce jako zesłaniec i zawarł tam bliską znajomość z ojcem Anny, Janem Bilińskim, który amatorsko zajmował się rysunkiem1.

Emmeline Deane Portret Anny Bilińskiej

Emmeline Deane Portret Anny Bilińskiej | 1884, fot. dzięki uprzejmości Victoria Art Gallery, Bath

Choć kształcenie różnorodnych talentów było typowym elementem edukacji panien z dobrych domów, to dziewczęta – nawet najzdolniejsze – na ogół szybko zmuszane były do porzucenia artystycznych zainteresowań na rzecz obowiązków żony i matki. W przypadku Bilińskiej było zupełnie inaczej – jej rodzicom najwyraźniej zależało na wykształceniu wszystkich dzieci, nie tylko synów. Około 1875 r. matka wyjechała z nimi do Warszawy, by zapewnić im edukację na lepszym poziomie2. Anna i jej bracia uczęszczali tam do konserwatorium – jeden z nich, Zygmunt, został później cenionym muzykiem3, a sama artystka zapowiadała się ponoć na dobrą pianistkę.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, Widok z okien konserwatorium, 1877, MNW

Anna Bilińska-Bohdanowicz Widok z okien konserwatorium  |  1877
olej, tektura, 27 × 43 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Studiując w szkole muzycznej Bilińska nie porzuciła malarstwa, a nawet wynajęła skromną pracownię, na której utrzymanie zarabiała udzielając korepetycji. Wreszcie w 1877 r. ostatecznie zdecydowała się na porzucenie fortepianu i podjęcie nauki w prywatnej pracowni Wojciecha Gersona4. Podczas kilku lat spędzonych w szkole artystka zawarła liczne przyjaźnie, zaczęła także wystawiać, a nawet sprzedawać swoje prace.

wojciech gerson

Wojciech Gerson, fot. CBN Polona

Prawdziwą rewolucję w dość spokojnym dotąd życiu Bilińskiej przyniósł rok 1882. Już w lutym udała się w swoją pierwszą dłuższą, bo ponad półroczną, podróż, towarzysząc poznanej w pracowni Gersona Klementynie Krassowskiej i jej matce5. Głównym celem wyjazdu było podratowanie zdrowia schorowanej przyjaciółki. Na trasie znalazło się jednak wiele punktów szczególnie atrakcyjnych dla młodej artystki. Malarka miała wreszcie szansę poznać duże ośrodki kulturalne, takie jak Monachium i Wiedeń oraz podziwiać słynne zabytki, a także malownicze krajobrazy północnych Włoch. Pod wpływem natłoku doświadczeń zaczęła nawet prowadzić dziennik, który – zredagowany i wydany później przez jej męża – stanowi do dziś podstawowe źródło informacji na jej temat. Swoje wrażenia uwieczniała także w rysunkach, a jeden ze szkicowników, przechowywany obecnie w warszawskim Muzeum Narodowym, stanowi ciekawe uzupełnienie notatek6.

Szukając inspiracji malarka nie wahała się spacerować nocami7 czy nawet samodzielnie omnibusem pojechać do Padwy i Wenecji, co nie należało do repertuaru typowych zachowań młodej panny w XIX wieku. Jak sama zanotowała: „Bałam się trochę: sama i czterech Włochów. Ale strach prędko minął – wybrałam miejsce na koźle, aby lepiej widzieć. Śliczna noc. Mój woźnica, poczciwe Włoszysko wyśpiewywał całą drogę. W końcu ja też nie próżnuję, ale umiem po włosku jednę tylko «Marianinę»”8.

Anna Bilińska Bohdanowiczowa

Wojciech Piechowski, Portret malarki Anny Bilińskiej (1857-1893) | 1882, Muzeum Narodowe w Warszawie

Jeszcze przed powrotem do Warszawy miało miejsce kolejne przełomowe wydarzenie: Bilińska otrzymała propozycję wyjazdu na studia do Paryża w towarzystwie innej koleżanki z pracowni Gersona, Zofii Stankiewiczówny i jej matki9. Stolica Francji była w końcu XIX wieku głównym centrum życia artystycznego. W dodatku oferowała kobietom możliwość kształcenia w licznych prywatnych akademiach, reprezentujących znacznie wyższy poziom niż placówki na ziemiach polskich. Nic dziwnego, że Bilińska zdecydowała się na wyjazd, rozpoczynając tym samym nowy rozdział swojego życia.

Ze stron dziennika opisujących początki nauki w Paryżu uderza ogromna ambicja Bilińskiej. Młoda malarka nie traciła ani chwili: niemal natychmiast po przyjeździe zapisała się do Académie Julian, powszechnie uważanej za najlepszą szkołę artystyczną przyjmującą kobiety.

Jakby tego było mało, po zaledwie dwóch dniach nauki planowała korzystanie z dodatkowych wieczornych lekcji, a po pół roku próbowała (bezskutecznie) przenieść się do męskiej pracowni, w której poziom nauczania był nieco wyższy10.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa

Anna Bilińska-Bohdanowicz Akt chłopięcy  |  ok. 1885
olej, płótno, 77 × 42 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

W pamiętniku notowała głównie uwagi profesorów i tematy zadawanych przez nich prac – przede wszystkim szkiców do kompozycji historycznych i religijnych. Poza tym w pracowni wiele czasu poświęcano na studium żywego modela – taką szkolną pracą była zapewne słynna Murzynka namalowana w 1884 r.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa Murzynka | 1884, olej na płótnie, 64 x 50 cm, fot.: Muzeum Narodowe w Warszawie

Anna Bilińska-Bohdanowicz Murzynka  |  1884
olej, płótno, 64 × 50 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Artystka pracowała nawet po kilkanaście godzin dziennie, nic więc dziwnego, że po niemal dwóch miesiącach spędzonych we Francji pisała:
„Paryża jako miasta nieznam dotąd wcale, ale z tego, co o nim słyszę, niepodoba mi się: co za brudy!”11.

Pod względem materialnym pierwsze lata w Paryżu były dla Bilińskiej bardzo trudne: sama nie była w stanie wiele zarobić, a rodzina trapiona problemami finansowymi nie mogła jej regularnie wspierać. Mimo wszystko od początku upierała się, żeby mieszkać samodzielnie. Nie był to wcale oczywisty wybór – młode malarki zwykle decydowały się na dzielenie wspólnego lokum, co z jednej strony było tańsze, a z drugiej stosowniejsze pod względem obyczajowym12. Bilińska jednak dopięła swego i już po kilku miesiącach wynajęła skromną pracownię, w której niełatwo było mieszkać i malować jednocześnie. W dzienniku następująco opisywała swoje perypetie: „Maleńki mam pokoik – zaledwo 2 ½ metra długości, a 2 szerokości. Toż aby malować moją martwą naturę muszę się brać na sposoby. Najpierw musiałam złożyć łóżko (…). Pod ścianą na przewróconym małym tłomoczku usiadłam sama, mając na piecyku żelaznym po lewej ręce, na kartonie rozłożone farby i pędzle; (…) niedalej zaś nad jeden metr przede mną, na worku z koksem panoszyła się «martwa natura»”13.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, Autokarykatura artystki z lewego górnego rogu Półaktu męskiego | 1885, Muzeum Narodowe w Warszawie

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa

Anna Bilińska-Bohdanowicz Półakt męski - studium  |  1885
olej, płótno, 95 × 67 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Szalona pracowitość artystki szybko zaczęła przynosić rezultaty, a jej pierwszym większym sukcesem było zdobycie medalu w szkolnym konkursie w kwietniu 1883 r.14 Z czasem osiągnięć było coraz więcej: kolejne szkolne nagrody, debiut na paryskim Salonie w 1884 r. czy coraz przychylniejsze głosy krytyków.

Po kilku latach założyła nawet album, do którego wklejała wycinki prasowe na swój temat15.

Anna Bilińska Bohdanowiczowa Album Memorial

Strona tytułowa albumu „Memorial”, źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Duża koncentracja na pracy nie oznacza, że Bilińska całkowicie zrezygnowała z życia prywatnego. Choć nie poświęcała mu w notatkach zbyt wiele miejsca, można wnioskować, że była osobą towarzyską, wesołą i dość łatwo nawiązującą kontakty. W Paryżu, poza znajomościami zawartymi w akademii, obracała się głównie w kręgach Polaków, bywając między innymi u Chełmońskich i Mickiewiczów16.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa Wojciech Grabowski

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa Portret Grabowskiego, w:„Memorial”

W otoczeniu malarki nie brakowało raczej adoratorów, o których lakoniczne wzmianki znaleźć można w różnych częściach dziennika. Żaden z nich nie miał jednak szans, ponieważ Bilińska pozostawała wierna uczuciu do Wojciecha Grabowskiego, którego poznała w 1882 r. podczas pobytu w Wiedniu.

Starszy od Bilińskiej o siedem lat Grabowski był malarzem i rysownikiem. Wykształcenie zdobywał w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych oraz w Monachium. Od 1872 r. przebywał w Wiedniu, gdzie pracował jako ilustrator czasopism, później zaś przeniósł się do Lwowa. Malował głównie kompozycje fantastyczne, szkicował także typy ludowe i scenki rodzajowe17. Jako bardziej doświadczony artysta szybko stał się dla Bilińskiej autorytetem w kwestiach sztuki. W dzienniku malarka notowała jego praktyczne rady, a w listach wymieniała się z nim opiniami o oglądanych dziełach. Jak zauważa Joanna Sosnowska, duży wpływ Grabowskiego na Bilińską wynikał raczej z jej zauroczenia niż rzeczywistej wiedzy rysownika: „Grabowski nie był artystą dużej klasy, w Paryżu nigdy nie był, a jego poglądy na sztukę nie mogły dużo odbiegać od tego, czego nauczał Gerson, mogły być nawet jeszcze nieco bardziej anachroniczne i bliższe epoce Artura Grottgera (…)”18.

Zakochani przez lata mieszkali daleko od siebie, utrzymując kontakt jedynie korespondencyjny. W 1882 r. Bilińska odrzuciła możliwość pozostania w bliskim Lwowa Krakowie, wybierając Paryż, który lepiej odpowiadał jej ambicjom. Grabowskiego z kolei nie było stać na przeniesienie się do Francji. Po wyjeździe artystki parze udało się spotkać najwyraźniej tylko podczas wakacji 1883 r. spędzanych przez malarkę w majątku Krassowskich na Podolu. W drodze z Paryża zatrzymała się we Lwowie na zaledwie cztery dni. Jak sama pisała: „Nigdym niebyła tak szczęśliwa, jak dzisiaj: cały dzień spędziłam z moim najpiękniejszym, najdroższym Wojtkiem”19.

Nieustannym źródłem niepokoju Bilińskiej był stan zdrowia Grabowskiego. Malarz cierpiał na gruźlicę, na którą zmarł w 1885 r., w wieku zaledwie 35 lat. Artystka na wieść o chorobie ukochanego raz jeszcze przyjechała do Lwowa, by towarzyszyć mu w ostatnich chwilach20.

anna-biblinska-bohdanowiczowa-portret-mlodej-kobiety-z-roza-w-reku

Anna Bilińska-Bohdanowicz Portret młodej kobiety z różą w ręku  |  1892
olej, płótno, 147 × 98 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Śmierć Grabowskiego była dla Bilińskiej ogromnym ciosem. Tym trudniejszym, że niewiele wcześniej, w 1884 r., zmarli jej ukochany ojciec i najbliższa przyjaciółka – Klementyna Krassowska. Artystka w zasadzie przestała prowadzić dziennik, pozostawiając tylko kilka, bardzo dramatycznych notatek. „Oh, jak pusto, jak straszno na świecie… ciemno, bo zaszło słońce życia…” – pisała21. Dla ukojenia nerwów wyjechała do Normandii, gdzie towarzyszyli jej brat Władysław i serdeczna przyjaciółka – malarka Maria Gażycz.

Dopiero po jakimś czasie Bilińska powróciła do Académie Julian, już nie w roli uczennicy, ale opiekunki pracowni22. Choć ciągle brała aktywny udział w życiu artystycznym, to malowała wyraźnie mniej. W tym okresie stworzyła między innymi jeden ze swoich najbardziej znanych obrazów Nad brzegiem morza – przesyconą melancholią scenę z normandzkiego wybrzeża.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, Nad brzegiem morza

Anna Bilińska-Bohdanowicz Nad brzegiem morza  |  1886
olej, tektura, 60 × 50 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Odbiciem ówczesnych emocji był niewątpliwie Autoportret, który artystka wystawiła na paryskim Salonie w 1887 r. Przedstawiła się na nim bez upiększeń, w prostej czarnej sukni, roboczym fartuchu i z włosami w nieładzie. W epoce, gdy damy nie wychodziły z domu bez kapelusza, zaprezentowanie się w ten sposób przed szeroką publicznością musiało zwracać powszechną uwagę. Jeszcze mocniej oddziaływać musiało spokojne, pewne siebie spojrzenie kierowane przez artystkę wprost na widza. Widzimy tu z jednej strony kobietę, która wiele przeszła, a z drugiej profesjonalistkę, która nie musi kokietować widza idealizując swój wizerunek. Obok tego obrazu do dziś trudno przejść obojętnie. Podobnego zdania musieli być jurorzy Salonu, którzy przyznali malarce złoty medal i krytycy piszący entuzjastyczne recenzje. Wycinki dotyczące wystawy zajmują w „Albumie” artystki kilkanaście stron23. Obraz prezentowany był w różnych krajach, przynosząc swojej autorce międzynarodowe uznanie. Otrzymał także kilka prestiżowych nagród, w tym srebrny medal wraz z prawem do wystawiania poza konkursem na Wystawie Powszechnej w 1889 r. W końcu malarka podarowała go krakowskim Sukiennicom, gdzie jest eksponowany po dziś dzień.

Anna Bilińska-Bohdanowicz, Autoportret z paletą, 1887

Anna Bilińska-Bohdanowicz Autoportret z paletą  |  1887
olej, płótno, 117 × 90 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Autoportret stał się punktem zwrotnym w karierze Bilińskiej. Choć już wcześniej bywała doceniania przez krytykę, odtąd prasa znacznie uważniej śledziła jej dokonania. Mimo że jej sława nie mogła równać się z rozgłosem towarzyszącym wielu XIX-wiecznym malarzom, to śmiało można powiedzieć, iż stała się najbardziej znaną i cenioną polską artystką. Poza Francją i Polską odnosiła sukcesy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a na Międzynarodowej Wystawie w Berlinie w roku 1891 zdobyła złoty medal II klasy.

Na przełomie lat 80. i 90. XIX w. malarka najwyraźniej zyskała nową energię do pracy. Przede wszystkim wzrosła jej popularność jako portrecistki. Malowane przez nią wizerunki, utrzymane w solidnej, realistycznej konwencji i odznaczające się dobrą charakterystyką modela, odpowiadały ówczesnym gustom, często także pojawiały się na wystawach, zbierając na ogół pozytywne recenzje.

Anna Bilińska Bohdanowiczowa

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, Portret mężczyzny z laseczką | 1890, fot. Agra-Art

Ważnym nurtem w twórczości artystki było zainteresowanie folklorem, głównie ukraińskim, związanym z jej rodzinnymi stronami. Seria pasteli wyobrażających polskie typy ludowe bardzo spodobała się w Londynie, gdzie została wystawiona i sprzedana w 1888 r.24 Spośród tych prac szczególną uwagę zwraca Autoportret w stroju ukraińskim, jakże odmienny od obrazu z 1887 r. Tym razem artystka uśmiecha się, a w oczy rzuca się przede wszystkim jej młodość i energia.

anna-biblinska-bohdanowiczowa-autoportret-w-stroju-ukrainskim

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa Autoportret w stroju ukraińskim, w: „Memorial”, źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Malarka dość często wyjeżdżała w poszukiwaniu inspiracji. Najchętniej nad morze, do La Rochelle i Boyardville na wyspie Oleron oraz do bretońskich miejscowości Bénodet i Beg-Meil25. Do najsłynniejszych obrazów związanych z tymi podróżami należy Bretonka na progu chaty. Malarka zaprezentowała tu przede wszystkim swoją ogromną wrażliwość na światło, umiejętnie kontrastując ciemne wnętrze z rozświetloną, malowaną plamami roślinnością na zewnątrz.

Anna Bilińska-Bohdanowicz Bretonka na progu chaty

Anna Bilińska-Bohdanowicz Anna Bilińska-Bohdanowicz Bretonka na progu chaty  |  1889
olej, płótno, 55 × 38 cm, Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Anna Bilińska-Bohdanowicz Bretonka na progu chaty

Anna Bilińska-Bohdanowicz Bretonka na progu chaty, detal | 1889, Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Łatwo dopatrywać się tu związków z impresjonizmem, choć sama artystka kilka lat wcześniej wypowiadała się o tym nurcie nader niepochlebnie26. Trudno stwierdzić czy z czasem zmieniła zdanie, czy może górę wzięła jej wrodzona zdolność do dostrzegania relacji świetlnych, która najpełniej ujawniała się w malowanych przez nią pejzażach. Bardzo bliski dziełom francuskich impresjonistów jest chociażby obraz Ulica Unter den Linden w Berlinie – oglądany z góry miejski widok spowity lekką mgiełką. Podobne walory prezentowały nadmorskie krajobrazy, które pokazała w 1893 r. w Warszawie, wzbudzając niemały entuzjazm krytyków27.

Anna Bilińska-Bohdanowiczowa

Anna Bilińska-Bohdanowicz Ulica Unter den Linden w Berlinie  |  1890
olej, płótno, 82 × 60 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Spadek po Klementynie Krassowskiej oraz późniejsze powodzenie zawodowe pozwoliły malarce na wynajęcie większej pracowni przy Rue de Fleurus 27 (notabene w tym samym budynku mieściło się później słynne mieszkanie Gertrudy Stein). W nowym lokum nie tylko wytrwale pracowała, ale także prowadziła życie towarzyskie. Na „środach” u Bilińskiej bywali przede wszystkim mieszkający w Paryżu Polacy28. Właśnie obracając się w kręgach francuskiej Polonii artystka poznała Antoniego Bohdanowicza – młodszego od niej o rok studenta medycyny, później lekarza. Zauroczony malarką wytrwale zabiegał o jej względy, choć ona – wciąż przeżywając żałobę po Grabowskim – kazała mu czekać na siebie aż dwa lata. Ich ślub odbył się w czerwcu 1892 r.29

anna-biblinska-bohdanowiczowa-portret-antoniego-bohdanowicza

Anna Bilińska-Bohdanowicz Portret Antoniego Bohdanowicza (męża artystki), w: „Memorial”, źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Niestety Bilińskiej nie dane było długo cieszyć się małżeństwem. Państwo młodzi zamierzali na stałe przeprowadzić się do Warszawy, jednak wedle słów samego Bohdanowicza: „W przeddzień niejako ślubu plan ten jednak uledz musiał pewnej zmianie. W ostatniej chwili przypomniała sobie artystka, że do galeryi hr. Milewskiego przyrzekła swój autoportret, który wykończonym być miał najpóźniej w Październiku. Mijał Czerwiec. Jeżeli uda się zaraz do kraju – niedotrzyma przyrzeczenia. Na parę tedy dni przed ślubem wyjazd do kraju zawieszonym zostaje na 3 tygodnie. Wyjedziemy do Dieppe na tydzień, po powrocie do Paryża Anna postanawia wykończyć portret i wtedy ze spokojną już głową wybrać się do kraju”30.

Chodziło o prestiżową kolekcję autoportretów zamawianych przez hr. Ignacego Korwin-Milewskiego u najznakomitszych, jego zdaniem, polskich twórców. Bilińska była jedyną kobietą zaproszoną do współtworzenia tego zbioru. Nic więc dziwnego, że zależało jej na terminowym wykonaniu zlecenia i przystąpiła do pracy ze zdwojoną energią. Wysiłek, w rozgrzanej przez lipcowe upały pracowni, malarka przerywała odpoczynkiem w chłodnym mieszkaniu męża znajdującym się w tym samym budynku. Gwałtowne zmiany temperatury otoczenia w połączeniu z intensywną pracą w niewygodnej pozie sprawiły, że odezwała się choroba reumatyczna (spadek po ubogich, studenckich latach) oraz, ukryta dotąd, wada serca. Brak możliwości malowania tylko pogarszał stan nerwów artystki, czemu zaradzić miał wyjazd do Warszawy. Tak się jednak nie stało – malarka zmarła 8 kwietnia 1893 r.31

Ostatni obraz Bilińskiej nigdy nie został ukończony. Artystka zdążyła namalować tylko ogólny zarys postaci, fragment stroju i twarz. Podobnie jak na Autoportrecie z 1887 r., spogląda na widza ze spokojną pewnością siebie, bez cienia kokieterii, jednak tym razem nastrój jest inny. Widzimy dojrzałą artystkę, której kariera dopiero nabiera rozpędu, a zarazem kobietę stojącą u progu szczęścia osobistego.

Anna Bilińska-Bohdanowicz, Portret własny (niedokończony)

Anna Bilińska-Bohdanowicz Portret własny (niedokończony)  |  1892
olej, płótno, 163 × 113,5 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Trudno powiedzieć w jakim kierunku rozwinęłaby się jej twórczość, gdyby nie przedwczesna śmierć. Pozostaje nam pamiętać Bilińską jako twórczynię portretów, pejzaży i scen rodzajowych o kameralnej, nieco melancholijnej atmosferze, a przede wszystkim jako jedną z pierwszych kobiet, które odważyły się konsekwentnie dążyć do zawodowego spełnienia, wytyczając szlak kolejnym pokoleniom profesjonalnych artystek.


  1. A. Bohdanowicz, Anna Bilińska. Kobieta, Polka i artystka. Podług jej dziennika, listów i recenzyj prasy, Warszawa 1928, s. 11-14; Andriolli. Świadek swoich czasów. Listy i wspomnienia, red. J. Wiercińska, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 25; Jan Biliński, w: P. Szarejko, Słownik lekarzy polskim XIX wieku, t. III, Warszawa 1995, s. 42-43.
  2. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 14.
  3. F. Starczewski, Ś. P. Zygmunt Biliński, „Śpiewak. Miesięcznik muzyczny” 1938, nr 3, s. 42.
  4. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 14-15.
  5. Ibidem, s. 16.
  6. Muzeum Narodowe w Warszawie, nr inw. Rys. Pol. 1968/1-42.
  7. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 23.
  8. Cyt. za: ibidem.
  9. Ibidem., s. 31.
  10. Ibidem, s. 38, 55.
  11. Cyt. za: ibidem, s. 41.
  12. J. Sosnowska, Poza kanonem. Sztuka polskich artystek 1880 – 1939, Warszawa 2003, s. 22.
  13. Cyt. za: A. Bohdanowicz, op. cit.,s. 73.
  14. Ibidem, s. 50.
  15. Mémorial. Album artystki-malarki Anny Bilińskiej, Biblioteka Jagiellońska, nr przyb. 15/78.
  16. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 40, 74, 78.
  17. Grabowski Wojciech, w: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających. Malarze, rzeźbiarze, graficy, t. II, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1975, s. 450.
  18. Cyt. za: J. Sosnowska, op. cit., s. 44.
  19. Ibidem, s. 59.
  20. Ibidem, s. 95-97.
  21. Cyt. za: ibidem, s. 94.
  22. Ibidem, s. 97.
  23. Mémorial…, op. cit., s. 3-15.
  24. Ibidem, s. 30-35.
  25. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 100.
  26. Ibidem, s. 69-70.
  27. Mémorial…, op. cit., s. 112-113.
  28. A. Bohdanowicz, op. cit., s. 97, 100.
  29. Ibidem, s. 124-126.
  30. Cyt. za: ibidem, s. 129.
  31. Ibidem, s. 129-133.
Joanna Jaśkiewicz

» Joanna Jaśkiewicz

Absolwentka historii sztuki i pedagogiki, zawodowo zajmuje się edukacją muzealną. Zafascynowana polskim malarstwem XIX w., a zwłaszcza twórczością kobiet w tym okresie. Miłośniczka autoportretów.

One thought on “Anna Bilińska-Bohdanowicz. Artystka niezłomna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »