O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Kto zmienił nasze patrzenie na sztukę w 2016 roku?



Początek nowego roku to moment podsumowań, czas statystyki, bilansów i liczb, które określają co zrobiliśmy w ciągu minionych 366 dni. Kiedy patrzymy na cyfry to łatwo popaść w samouwielbienie. Rok 2016 to dla nas rok, w którym nasz portal przekroczył okrągły milion odsłon, ale to co najmocniej nas poruszyło w tym mijającym roku to dwa spotkania, dwóch osób, które pokazały nam, że poprzeczka z napisem „profesjonalista” zawieszona jest bardzo, bardzo wysoko. Jednego z nich na pewno znacie. Chyba każdy w Polsce zna to nazwisko – Andrzej Wajda. Drugi – Mieczysław Szewczuk – raczej na pewno jest wam nieznany, a bardzo warto go poznać, ale o tym za chwilę.

Andrzej Wajda

Pan Andrzej Wajda wydawał nam się zawsze niedościgłą ikoną, osobą, która niczym pomnik spogląda na ludzi. Pomysł na wywiad z nim narodził się w jednym z łódzkich antykwariatów, podczas przeglądania albumu z jego rysunkami. Zaskoczyło nas, że znając jego filmy, nie wiedziałyśmy o tym, że tak świetnie rysuje, że studiował na ASP. Od razu zaczęłyśmy czytać i zbierać informacje na ten temat i wtedy coś w głowie zaczęło podpowiadać, a może by się udało namówić go na rozmowę o sztuce, o jej wpływach na jego filmy. Plan całkiem dobry, ale jak to zrobić? Z pozoru proste, wystarczył kontakt z Panią Moniką z Akson Studio, managerką (styczeń 2016) i jest zgoda. Ale potem pojawiły się problemy z ustaleniem terminu. Marzec to były 90-te urodziny Mistrza i na pomysł wywiadu z Panem Andrzejem wpadła cała Polska. Pani Monika na każdy nasz telefon mówiła: „Jeszcze dajcie mi chwilę, teraz jest tyle wywiadów poumawiane”. Ale my uparcie dzwoniłyśmy.

Tuż po długim weekendzie majowym odbieramy telefon pani Monika mówi:„9 maja, pomiędzy 11-12 mam dla was godzinę, bierzecie? Następny wolny termin koniec czerwca.” Odpowiedziałyśmy elegancko, że tak, że bardzo się cieszymy. Dobrze, że nie słyszała naszych okrzyków radości, po odłożeniu słuchawki. Wszystko działo się tak szybko, że nie było czasu żeby dostać zawału albo stchórzyć. Weekend przed wywiadem jednak już był nieprzespany. Stres przed zadaniem pierwszego pytania był ogromny, potem rozmowa potoczyła się już luźno, normalnie, ale każde zdanie było w niej ważne.

W czasie tej rozmowy pan Andrzej gestykulował z zapałem młodego człowieka, ale ważył każde zdanie. Jeśli coś mówił to po to, żeby dać świadectwo, żeby zainspirować, żeby nauczyć. Nie zapomnimy nigdy tego czasu i tego człowieka. Jego intensywność w mówieniu, w myśleniu, zaangażowanie każdej minuty swojego cennego czasu w kulturę, w to, żeby inni zrozumieli jak jest ważna. Bez kompromisów, twardo. Jeśli jeszcze nie czytaliście naszej rozmowy z Panem Andrzejem to polecamy wam ją.

Mieczysław Szewczuk

Drugi bohater tego roku to Mieczysław Szewczuk, kustosz kolekcji w Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu.

Mieczysław Szewczuk

Mieczysław Szewczuk

Jak nas trochę już czytacie, to wiecie, że miłośniczki sztuki współczesnej z nas żadne. Tam gdzie się w galerii zaczyna eksperyment na widzu – to dla nas rewiry, w które się nie zapuszczamy. Do Radomia zwabiło nas to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli otwarcie wystawy prac Jacka Malczewskiego. A była to nie lada gratka – piękna przestrzeń, dzieł nie dużo, ale bardzo dobrze zakomponowane.

Muzeum Okręgowe w Radomiu

Wystawa prac Jacka Malczewskiego, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Wystawa prac Jacka Malczewskiego, Muzeum Okręgowe w Radomiu

Wystawa prac Jacka Malczewskiego, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Wystawa prac Jacka Malczewskiego, Muzeum Okręgowe w Radomiu

Wystawa prac Jacka Malczewskiego, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Na ekspozycję składały się zbiory muzeum rozszerzone o 8 prac (rewelacyjnych) z prywatnych kolekcji. Uczta dla naszych oczu i bardzo miłe przyjęcie przez panie z muzeum. Podczas zwiedzania mignęła nam informacja o kilku pracach Nowosielskiego w kolekcji sztuki współczesnej, zlokalizowanej rzut beretem od Muzeum, bo po przeciwnej stronie placu. Mimo, że było niewiele mało czasu do zamknięcia to musieliśmy to zobaczyć.

Tłumów do kasy nie było, byliśmy jedynymi zwiedzającymi, ale kiedy na nasze pytanie o Nowosielskiego okazało się, że niestety nie ma go na ekspozycji, już prawie chcieliśmy wychodzić. Żeby ratować sytuację pan strażnik mamrocząc pod nosem, że może coś by się jednak coś do oglądania znalazło – zawołał kustosza.

I tu na scenie naszej historii pojawia się drugi bohater roku 2016. Z pozoru zupełnie inny niż Pan Andrzej, ale jednak bardzo podobny. Pan Mieczysław Szewczuk. Człowiek, który oddał całe swoje życie budowaniu jednej z największych w Polsce kolekcji sztuki współczesnej. Pasjonat. Kiedy zaczyna mówić o obrazach przy których przystajemy zapala mu się w oczach bardzo podobna iskra jak u Pana Andrzeja. A wiedzę ma ogromną. O każdym dziele, o każdym artyście mógłby mówić godzinami. Kolekcja jest tak bogata, że trzeba robić wybór prac. Ekspozycja ułożona jest wg klucza „Zbrodnia i kara” i dzieła które obok siebie wiszą wchodzą ze sobą w relację, prawie jakby prowadziły dialog. Malarstwo Eugeniusza Muchy, absolwenta krakowskiego ASP od razu nas przyciąga swoją intensywną szkarłatną czerwienią. Jak mówi Pan Mieczysław te dzieła, to rozmowa człowieka z Bogiem. Wyjątkowy miks współczesnego malarstwa religijnego ze sztuką ludową.

Eugeniusz Mucha Pocałunek Judasza | 1978, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu

Eugeniusz Mucha Pocałunek Judasza | 1978, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, fot. Marcin Kucewicz

Eugeniusz Mucha Pieta | 1959-75, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu

Eugeniusz Mucha Pieta | 1959-75, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, fot. Marcin Kucewicz

Kolejna sala przynosi dzieła księdza – Władysława Paciaka, który czekał na zajęcie się swoją pasją ponad 40 lat. Studia zaczyna w wieku 42 lat, kończy teologię i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz malarstwo na ASP. Patrzenie na jego obrazy przyprawia o dreszcz, ciemne kadry z płatkami zimnego złota są minimalistycznym, ale idealnym połączeniem.

Władysław Paciak Madonna w świetle księżyca | 1962, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu

Władysław Paciak Madonna w świetle księżyca | 1962, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, fot. Marcin Kucewicz

Pan Mieczysław bardzo ciekawie opowiada o każdym dziele. Kolejne sale i kolejne zachwyty, nie możemy zrozumieć, jak to się stało, że wszystko nam się tu podoba, przecież jest to muzeum sztuki współczesnej(!). Bardzo dużo dzieł robi na nas piorunujące wrażenie, ale co ciekawe dużo z tych nazwisk – nie mówi nam nic. Uświadamiamy sobie ile jeszcze nie przebranej pracy przed nami. Ile dzieł do opisania, artystów do odkrycia.

Ryszard Woźniak +++ | 1988, Muzeum Sztuki Współczesnej, Radom, fot. Marcin Kucewicz

Ryszard Woźniak +++ | 1988, Muzeum Sztuki Współczesnej, Radom, fot. Marcin Kucewicz

A okazuje się, że to co widzimy to czubek góry lodowej. Nowosielski, Kantor, Duda-Gracz grzecznie mieszkają w magazynie, bo kolekcja jest tak ogromna, że się nie mieści w małych salach Domu Gąski. Większość eksponatów to dary artystów. Dzięki panu Mieczysławowi, który nawiązywał fajne relacje z artystami – kolekcja tak bardzo się rozrosła.

Mieliśmy ogromne szczęście, bo dzień w którym zwiedzaliśmy to muzeum, był ostatnim dniem kiedy tę kolekcję można było zobaczyć w tym miejscu. Byliśmy ostatnimi oglądającymi. Teraz kolekcja przeniesie się do wnętrz Mazowieckiego Centrum Sztuki Elektrownia.

Na pożegnanie Pan Mieczysław dał nam książkę o dziełach z kolekcji, którą opracował w kilka miesięcy, opasłe tomiszcze, ponad 400 stron, no nie uwierzylibyście, że można opisać tyle dzieł w kilka miesięcy, chyba, że… kocha się te dzieła tak bardzo jak on i nosi w głowie, a przede wszystkim sercu, te wszystkie informacje. Dając ją nam powiedział:„To, żebyście nie zapomnieli o kolekcji”. Nie zapominamy dzieł. I ludzi.

Po wyjściu od Pana Mieczysława pojechaliśmy do Mazowieckiego Centrum Sztuki Elektrownia – piękna, przepiękna przestrzeń, zapiera dech.

Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, fot. www.26600.pl

Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, fot. www.26600.pl

Budynek elektrowni po renowacji zyskał nowe życie. Mieści w sobie kino, kawiarnie, a przede wszystkim przestrzeń wystawienniczą.

Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, fot. www.26600.pl

Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, fot. www.26600.pl

I tu okazuje się, że nasi bohaterowie 2016 roku się znali. Pan Andrzej Wajda był pomysłodawcą stworzenia w Elektrowni Centrum Sztuki Współczesnej, sam też przez wiele lat przekazywał do Muzeum Sztuki Współczesnej prace swoje i innych artystów. I bardzo cenił sobie wysiłki pana Mieczysława w budowaniu kolekcji. Napisał taką piękną notkę na ten temat:

Andrzej Wajda notatka, źródło: M. Szewczuk Żyć sztuką. Kolekcja sztuki współczesnej Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu Radom 2016.

Andrzej Wajda notatka, źródło: M. Szewczuk Żyć sztuką. Kolekcja sztuki współczesnej Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu Radom 2016.

Kiedy jednak po spotkaniu z Panem Mieczysławem w ciasnych, ale przytulnych wnętrzach starej siedziby Muzeum Sztuki Współczesnej zwiedzaliśmy przestrzeń Elektrowni, to powiało od niej chłodem. Zrozumieliśmy, że muzea bez ludzi, to tylko białe boksy do pokazywania sztuki. Bez osoby, która ułoży dzieła, nada im wspólny sens i opowie historię, to wszystko nie oddziałuje tak mocno na widza. Mamy nadzieję, że w tych pięknych wnętrzach znajdą się też ludzie, którzy, tak jak Pan Mieczysław, będą wkładać serce w stworzenie niezwykłego Muzeum w tej niezwykłej przestrzeni.

A kto jest waszym bohaterem roku 2016?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »